Violetta
Przez cały czas siedzieliśmy przed Studiem próbując, domyślić się kto stał za porwaniem Cami. Ale przez cały czas wszyscy zadawaliśmy sobie to samo pytanie: Gdzie ona jest? I czy nic się jej nie stało?.
Jednak nikt z nas nie potrafił wymyślić kto to mógł być.
-Ej no dajcie spokój, a może to tylko żart? Dzwoniliście do jej domu? Albo na jej komórkę?- zapytał Napo, który właśnie przed chwilą doszedł do nas z Andresem.
-Tak dzwoniłam wszędzie, i nigdzie jej nie ma.- odpowiedziałam.
-Mama Cami już wie?- zapytał León, on też dopiero przed chwilą dowiedział się co się stało.
-Tak, zgłosiła już na policję zaginiecie, ale nic więcej nie wiem.-powiedziałam.
-No, ale przecież musi być tego jakieś logiczne wytłumaczenie, przecież nikt by jej nie porwał tak bez powodu.-powiedział Maxi.
-Tak wiemy o tym ale słowa mówią same za siebie.-odpowiedziała Fran.
-Hej ziomki co robicie?-zapytał Broadwey, który jeszcze nie był świadomy co się stało z jego dziewczyną.
-Myślę, że powinieneś coś wiedzieć.- powiedział León.
-Dobra, ale o co chodzi?-zapytał spokojnie.
-Cami ona...
-Zrywa ze mną?!-zapytał przestraszony.
-Nie, nie z wami wszystko okey, tylko, że ona została porwana.- powiedział Maxi.
-Co, ale jak to ?! Przecież, widziałem ją jeszcze rano i było wszystko dobrze.-powiedział niespokojnie.
-Tak rano też ją widzieliśmy i nie była jakaś zmartwiona, ale kiedy poszła do Resto po coś do picia już więcej jej nie zobaczyliśmy.
-Przykro nam stary, ale taka jest prawda.-dopowiedział Napo.-Uznaliśmy, ze powinieneś wiedzieć.
-Dzięki, ze mi powiedzieliście. A czy policja już wie?
-Tak mam Cami już wszystko zgłosiła.-powiedziałam.
-Martwię się o nią.-powiedział Broadwey.
-Jak i my wszyscy.-powiedziała Fran.
-Zaraz czekajcie, ale przecież ktoś musiał mieć powód do tego porwania. Prawda? A dzisiaj rano przecież was skłócił Diego z Larą. Co nie León.-zapytała Andres.
-Tak. Doprowadził do naszego rozstania.-odpowiedział patrząc mi w oczy.
-A więc to wszystko dzieje się tu w Studiu.-dopowiedział Napo.
Ludmiła
Po zajęciach w Studiu21 czekałam na Naty w parku. Byłam bardzo zdenerwowana pojawieniem się Diega w szkole.
-Ludmi.-powiedziała Naty.-Przepraszam za spóźnienie, ale wybuchła mała afera w Studiu.
-Co? Jaka afera, znowu, chodzi o mnie, a może o Diega?
-Nie, nie chodzi o ciebie ani o Diega, ale chodzi o Cami, nie uwierzysz została porwana.
-O naprawdę, bidulka, musi być jej tak źle.
-Ludmiła, chyba się z tego nie cieszysz?
-Nie no skądże, ja jej bardzo współczuje.
-Taa no jasne. Więc o czym chciałaś ze mną pogadać?
-A o Diegu.
-Uuu, spodobał ci się?!- powiedział, trochę się śmiejąc.
-Co?! Nie ani trochę mi się nie spodobał, boo...- nie dokończyłam zdania.
-Boo? Co?!-dopytywała się.
-Bo to mój były chłopak.-szybko odpowiedziałam.
-Co?!-wykrzyknęła na pół ulicy Naty.
-No tak i boję się, że jego pojawienie zniszczy nie tylko mnie, ale i połowę Studia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz