czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 6 "Porwanie"

   Francesca

  Kończyliśmy właśnie zajęcia z Gregoriem, gdy nagle usłyszeliśmy krzyki.
-Fran, Maxi!-od razu rozpoznaliśmy głos Violetty, i natychmiast wybiegliśmy z sali.
-Viola! Tutaj!-krzyknął Maxi, Violetta od razu przybiegła do nas.
-Cami... ona...- nie umiała dokończyć zdania.
-Co?! Co Cami? Coś się stało?- zapytałam.
-Tak!-krzyknęła z płaczem.
-Co!?- dopytywaliśmy się. Nagle Viola podała nam starą kartkę. Oboje oniemieliśmy kiedy zobaczyliśmy napis: "NIE PRÓBUJCIE NAWET SZUKAĆ CAMILI, DLA WASZEGO DOBRA"
-Ale o co chodzi?- zapytał Maxi.
-Cami została porwana!- krzyknęłyśmy naraz z Violettą.


  León


  Przez cały czas siedziałem w sali do muzyki i grałem na pianinie. Źle się czułem z tym, że zerwałem z Violettą, ale wtedy myślałem, że to najlepsze rozwiązanie, teraz jednak tego bardzo żałuje.
-León, musisz na pomóc!- dobiegł mnie głos Maxiego.
-Ale o co chodzi, jeśli o Violettę to..
-Co?! Nie! Nie o Violettę tylko o Camilę.-odpowiedział nerwowo.
-Ale jak to? Co się dzieje z Camilą?-zapytałem, po czym do sali wszedł Diego.-Ty!
-Co ja?- zapytał zdziwiony.
-Yyy León błagam cię to nie pora teraz na kłótnie, chodź!-krzyknął Maxi.
-Nie, nie poczekaj Maxi, my mamy z Diegiem do omówienia pewną sprawę.
-No, ale co z Camilą?!
-Sami z nią sobie poradzicie.- powiedziałem dalej nie wiedząc o co chodzi.
-Dobra, mów o co chodzi, bo nie ma całego dnia.-odpowiedział Diego.
-Po co przystawiasz się do Violetty?!
-Yy sam nie wiem, bo jest ładna i zasługuje na kogoś lepszego niż ty!
-Taa i pewnie od razu na ciebie?!
-A jakżeby inaczej.
-Odczep się od niej i dwa razy nie będę powtarzał!
-Z tego co wiem to z nią zerwałeś rano, więc mogę z robić co tylko chce całować ją, podrywać.-odpowiedział śmiejąc się szyderczo.
-Wiesz co jeszcze pożałujesz tego, że w ogóle się tu zjawiłeś!-krzyknąłem po czym pobiegłem szybko do Maxiego.

  Diego

  Po rozmowie z Leónem dalej stałem w sali muzycznej, śmiejąc się z tego co powiedział. Nie wiedział do czego jestem zdolny i kompletnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że to on szybciej pożałuje niż ja. Pocałunek z Violettą to był dopiero początek, teraz zacznie się dopiero piekło i niech lepiej nikt z tych ich paczki nie pokrzyżuje moich planów, bo źle się to skończy.-myślałem.
Po kilku chwilach wyszedłem z sali.
-Diego!- zawołał Gregorio.-Chodź no tu!
-Coś się stało?-zapytałem.
-Chciałem tylko wiedzieć czy  wszystko idzie zgodnie z planem?-zapytał cicho.
-Tak, nie martw się. Do tygodnia nikt nie będzie tu żył w zgodzie.
-Świetnie.
-A i jeszcze jedno tato.-powiedziałem.
-Tak?-zapytał spokojnie, lecz nadal szeptem.
-Operacja, nie ma Cami powiodła się.
-Świetnie, to znaczy, że Fabio się spisał?
-Wszystko zrobił tak jak należy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz