Kończyliśmy już zajęcia w Studio, wszyscy byliśmy umówieni pod Resto i z tamtąd mieliśmy sami zacząć szukać Cami. Nie mieliśmy pojęcia gdzie zacząć, ale Maxi wpadł na pomysł, żeby zacząć od Starego miasta, było tam pełno opuszczonych budynków, a także opuszczona stacja metra. Szybko wyruszyliśmy z pod Resto. Ludmiła i Naty także z nami poszły. Byliśmy już w Starym mieście.
-Yy wiecie, może przełożymy to na inny dzień, aaa... albo poczekamy, aż policja wpadnie na jakiś trop, co?-powiedział przerażony Andreas.
-Nie, nie musimy ją znaleźć. Rozumiesz?!-powiedziała Violetta.
-Violu, uspokój się, a co jeśli jej nie znajdziemy, dlaczego musimy sami jej szukać?-zapytał Napo.
-Bo czuje, że w Studio dzieje się coś nie dobrego i musimy ją znaleźć za nim coś się jej stanie!-odpowiedziała Violetta.
Podszedłem do Violi i przytuliłem ją, była bardzo zimna jakby miała się rozchorować.
-Violu dobrze się czujesz?
-Tak, jest mi tylko trochę zimno.
-Wiem jesteś bardzo zimna, może wrócisz się do domu i położysz?
-Nie. Chce iść z wami.-powiedziała po czym bardziej się we mnie wtuliła.
-Dobrze.-odpowiedział i pocałowałem ją w czubek głowy.
Maxi
Szliśmy już około 2 godzin. W końcu dotarliśmy do opuszczonego metra. León, Napo i Andreas poszli je sprawdzić. Niestety niczego tam nie było. Przechodziliśmy właśnie obok starego hotelu.
-Ej może sprawdzimy go? Co?-zapytała Violetta.
-Co? O nie, nie ma szans, ja tam nie wejdę.-powiedziała Fran.
-Musimy go sprawdzić.-powiedziała Viola.
-Violetta ma racje co jeśli tam jest Camila?-powiedział Napo.
-Dobrze, chodźmy.-odpowiedziała Francesca.
Violetta
Byliśmy już w środku hotelu. Było w nim ciemno i zimno. Podzieliliśmy się na dwie grupy: Napo, Francesca, Broadwey, Tomas, Maxi i Ludmiła w pierwszej, a ja, León, Naty i Andres i Braco w drugiej.
Szliśmy ciemnym korytarzem, kompletnie nie wiedzieliśmy w której części hotelu jesteśmy i gdzie są pozostali. Doszliśmy do schodów. Weszliśmy po nich pojedynczo i powoli na drugie piętro. Schody były drewniane i bardzo spróchniałe, dziwiliśmy się, że się pod nami nie załamały.
-Boję się.-powiedziałam i przytuliłam się do Leóna.
-Nie martw się jestem przy tobie.-odpowiedział.
Szliśmy ciemnym korytarzem, aż doszliśmy do windy. Brako wcisnął guzik, a winda zjechała i otworzyła się.
Ale widokiem nie byliśmy zadowoleni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz