German
Siedziałem w gabinecie, ale cały czas miałem wyrzuty sumienia, nie wiedziałem czy dobrze zrobiłem mówiąc to wszystko Violettcie, bo w końcu... Moje myśli krzyczały, nie wiedziałem gdzie mam znaleźć jaką kolwiek odpowiedź na to wszystko, bałem się, że Viola mnie znienawidzi za to wszystko, ale nie miałem wyjścia, nie umiem zaakceptować tego, że moja córka ma chłopaka i że już dorasta.
-Co miałem zrobić?-powiedziałem na głos.-Nie! Mam tego dosyć!-powiedziałem, sam do siebie i wziąłem telefon który leżał na stoliku w moim gabinecie.
-Halo?-zapytał Ramallo, który właśnie był na mieście i załatwiał jakieś sprawy.
-Ramallo! Kup bilety! Do Kataru! Wyjeżdżamy!
-Co?! Ale jak to?-zapytał zdziwiony.
-Wiem, ze Violettcie powiedziałem coś innego, ale mam dosyć tego miasta. Muszę się od tego wszystkiego w końcu uwolnić. Muszę się uwolnić od Buenos Aires!
Francesca
Siedzieliśmy dalej w Resto. Mało się do siebie odzywaliśmy, wszyscy raczej się zastanawialiśmy jak pomóc Violi. Bardzo było mi jej szkoda.
-Wiecie co? Powinniśmy już wracać do Studio.-zasugerowała Ludmiła.
-Tak to prawda, ale męczy mnie ta cała sprawa, z Violą.-odpowiedziałam.
-Nie martwcie się mną, myślcie o sobie, to jest ważniejsze ja sobie jakoś dam radę.-powiedziała Violetta.
Wszyscy poszliśmy. Każdy z nas poszedł na swoje zajęcia, oprócz Violi coś ją zatrzymało.
Diego
Zobaczyłem Violettę która szukała czegoś w torebce, była sama i stała przed Studiem. Szybko do niej podszedłem do niej.
-Cześć Violu!-powiedziałem.
-Heej.-odpowiedziała, ocierając łzy.
-Yy... ty płaczesz, dlaczego?
-Y...ja. Co? Nie, nie płacze...
-Przecież widzę.
-Nie. Ja nie chce zwierzać się akurat tobie, bo i tak wiem, że powiesz wszystko Larze.
-Co? Nie, nie prawda.-Zabolało mnie to co
powiedziała, chociaż trochę się jej nie dziwiłem, po tym jak byłem z Larą, kiedy ona jej wygrażała, pewnie myśli, że jestem z nią i też chce ją zniszczyć. Ale to nie prawda. Bo Violetta mi się na prawdę bardzo podoba. I chciałbym być z nią bliżej. Chociaż być jej przyjacielem.
-Jak to nie?
-Bo...
-Bo?
-Polubiłem cię.
-Co?
-Jesteś słodka, miła, przyjacielska i taka piękna.-mówiąc każde słowo podchodziłem o krok bliżej, a ona stała i patrzyła mi prosto w oczy.
León
Byliśmy w sali tanecznej. Mieliśmy mieć zajęcia z Gregoriem. Wszyscy czekaliśmy na Violettę, której jeszcze nie było.
-Gdzie ona jest?!-niecierpliwił się Gregorio.
-Była przed Studiem, miała zaraz przyjść.-powiedziałem.
-To leć po nią, bo ile można czekać!-krzyknął.
-Okey. Już idę.-odpowiedziałem i poszedłem przed Studio po Violę. Kiedy wyszedłem, nie byłem jednak zadowolony tym co zobaczyłem.
-Violetta.-powiedziałem cicho, a ona momentalnie popatrzyła na mnie.
-León, to nie tak jak myślisz.-odpowiedziała, próbując się się bronić.
-Poważnie! Nie tak. Twój tata każe nam się rozstać, mimo tego nie zrobiliśmy tego, a ty praktycznie całujesz się z nim?!
-Ale nie pocałowaliśmy się!-powiedziała zdenerwowana, ale i zrozpaczona.
-Ale ile wam do tego brakowało! Dwa milimetry?! Wybacz, ale z nami koniec, możesz powiedzieć tacie, żeby się nie martwił i że nie musi z tobą nigdzie wyjeżdżać.
-Ale...-nie dokończyła, a łzy polały się jej po policzkach.
-Nic nie mów.-odpowiedziałem.-A ty Diego! Życzę ci żebyś był z nią szczęśliwy tak jak ja nigdy nie mogłem!
Violetta
León wrócił do Studia. Stałam dalej w tym samym miejscu, a Diego stał cały czas koło mnie. Łzy leciały mi po policzkach jak strumień wody.
-W porządku?-spytał.
-Nie za bardzo.-odpowiedziałam, nie umiałam się nawet złościć na Diega za to wszystko, przez moment kompletnie nie wiedziałam co robię, ocknęłam się dopiero wtedy jak León przyszedł. Nie wiem co się ze mną dzieje.
-Mogę ci jakoś pomóc?-spytał słodko.
-Tak, tylko... odprowadzisz mnie do domu? Proszę?-zapytałam.
-Nawet z chęcią.-odpowiedział, po czym mnie objął, było mi miło, ale i tak czułam, że choć bym chciała to i tak Diego nie zastąpi mi Leóna, może później, za jakiś czas, ale nie dziś, nie teraz.
-To tutaj.-powiedziałam.-Dziękuję.
-Nie ma za co, to była dla mnie przyjemność.
-Miły jesteś.-odpowiedziałam.-Ale czy ty to wszystko mówisz bo chcesz wyciągnąć coś ode mnie dla Lary?
-Nie, nie już ci mówiłem. Po prostu bardzo mi się podobasz i chciał bym cię lepiej poznać.
-Na prawdę?-zapytałam trochę onieśmielona.
-Tak.-odpowiedział i pocałował mnie w policzek.
-Dziękuje, za wszystko, ale muszę już iść.
-Nie ma za co i do zobaczenia.-powiedział po czym odszedł.
Szybko weszłam do domu, ale zapomniałam o tym, że przedtem wymykałam się. Kiedy weszłam za drzwiami stał już mój tata.
sobota, 31 sierpnia 2013
czwartek, 29 sierpnia 2013
2 sezon już 21 października
Choć pierwszy sezon „Violetty” nieubłaganie zmierza już ku końcowi, fani serialu nie muszą się smucić. Już 21 października w Disney Channel zawita nowy, liczący kolejne 80 odcinków, drugi sezon ich ulubionego programu.
Od premiery 18 lutego 2013 roku, serial „Violetta” przebojem wdarł się do serc widzów i stał się numerem jeden wszystkich telewizji dla dzieci w Polsce. Serial pokonał całą konkurencję, zajmując pierwsze miejsce wśród wszystkich dziecięcych stacji w swoim paśmie (poniedziałek-piątek o 16:00) i podwajając, a nawet potrajając oglądalność w stosunku do konkurencji. „Violetta” przyciągnęła przed telewizory 4.1 mln polskich widzów w wieku 4+, to oznacza, że była oglądana przez więcej niż co trzecie dziecko.
Fani serialu będą musieli poczekać na drugi sezon „Violetty” do jesieni. Violetta i jej przyjaciele wrócą do Studio 21 po wakacyjnej przerwie! Na widzów czekają zupełnie nowe postacie, nowe historie miłosne oraz jeszcze więcej muzyki i tańca. Na szczęście magia serialu pozostanie ta sama. To będzie powrót w wielkim stylu!
W drugim sezonie Violetta już wie, co chce robić w życiu, odkryła swoją miłość do muzyki. W Studio 21 czekają na nią nowe wyzwania. Widzowie zobaczą odmienioną Violettę – bardziej pewną siebie i gotową na wielką karierę. W rodzinnym życiu Violetty niewiele się zmieni. Jej ojciec – German – nadal będzie nadopiekuńczym rodzicem, który śledzi każdy krok swojej nastoletniej córki i nie dopuszcza do randek z chłopakami. Violetta wciąż będzie musiała radzić sobie z Ludmiłą, która zrobi wszystko, żeby z nią wygrać, a o jej serce zawalczy przystojny Hiszpan Diego (Diego Domínguez). Oprócz tego w Studio pojawią się dwie nowe twarze – para aktorów: Xabiani Ponce de León oraz Valeria Baroni.
Rozdział 19 "Dylemat"
Violetta
Byłam już pod Resto, miałam już bliziutko do Studio21, ale i tak ominęły mnie pierwsze zajęcia, no ale zostały mi jeszcze lekcje z Gregoriem i Andy. Weszłam do Studia, szukając moich przyjaciół, ale nie mogłam ich znaleźć. Nie było ich w sali od muzyki, a to znaczy, że są już po zajęciach z Beto.
-Może są w Resto?-pomyślałam i szybko poszłam. Kiedy dochodziłam do baru, spotkałam Naty.
-Hej Naty!-zawołałam.
-Oo cześć...
-Gdzie są wszyscy?
-Są w Resto i zastanawiają się co się z tobą dzieje, a ja własnie miałam sprawdzić czy już dotarłaś do Studia.
-Aa... no to okey. Idziemy do reszty?-zapytałam.
-No pewnie.
Weszłyśmy do Resto i nagle w okół mnie stali już wszyscy, każdy z jakimś pytaniem.
-Dlaczego tak długo Violu? Coś się stało?-zapytała Fran.
-Mój tata...
-Ale jak to?-zapytał Broadwey.
-No bo...-znowu nie dali mi dokończyć zdania.
-Tata dowiedział się o Studiu?-zapytał Tomas.
-Nie, ale...
-Zamknął cię w domu!-wyparował Napo.
-Nie bo jak by ją zamknął to by jej tu nie było!-dogadał Andres.
-Mogła się wymknąć!-powiedziała Naty.
-Nie! Na pewno jej tata chce ją znowu gdzieś wywieść!!-krzyknęła Ludmiła.
-Ee... Nie raczej ma szlaban jak już!-dopowiedziała Camila, która już była z nami, no ale ja nadal stałam nie mogąc nic powiedzieć, bo nikt nie chciał mnie dopuścić do słowa. Wszyscy zaczęli mówić na raz i się kłócić.
-Ej! Ej! Cisza!!!-wrzasnęłam chyba tak, że słyszało pół miasta.-Błagam was uspokójcie się wiem, że chcecie mi pomóc i dowiedzieć się wszystkiego, ale nie pomożecie mi krzycząc na siebie i się kłócąc i tak mam wystarczająco problemów, a wy mi tylko dokładacie.-powiedziałam.
-Tak masz rację. Przepraszamy.-odpowiedział Braco.
-To co się dzieje?-zapytała Fran, a my wszyscy usiedliśmy przy największym stoliku.
-Lara wysłała zdjęcie mojemu tacie na którym ja i León się całujemy, przez to mój tata każe mi z nim zerwać...
-Co?-zapytał smutny León.-Czemu?
-Uważa, że masz na mnie zły wpływ jak i wy wszyscy, ale ja go tylko wyśmiałam, no ale te poszukiwania Camili, nie żałuję tego, że z wami poszłam, bo cię znaleźliśmy, no ale tata dał szlaban, więc żeby dzisiaj tutaj przyjść musiałam się wymknąć...
-Uciekłaś? Tak nie poprawisz swojej sytuacji.-powiedział Tomas.
-A co niby miałam zrobić? Musiałam, ale to nie koniec tego koszmaru. Jeśli nie rozstanę się z Leónem, albo jak się dowie, że się potajemnie spotykamy, a to jest możliwe, bo Lara to mnie chyba cały czas szpieguje, no ale wracając, wtedy wyjedziemy, zabierze mnie na drugi koniec świata dosłownie. Nie mam pojęcia co robić, a jeszcze do tego wszystkiego brakuje, żeby się dowiedział o Studio, wtedy nawet nie pytając mnie, spakowałby moją walizkę. I co ja mam robić?-zapytałam kompletnie załamana.
Byłam już pod Resto, miałam już bliziutko do Studio21, ale i tak ominęły mnie pierwsze zajęcia, no ale zostały mi jeszcze lekcje z Gregoriem i Andy. Weszłam do Studia, szukając moich przyjaciół, ale nie mogłam ich znaleźć. Nie było ich w sali od muzyki, a to znaczy, że są już po zajęciach z Beto.-Może są w Resto?-pomyślałam i szybko poszłam. Kiedy dochodziłam do baru, spotkałam Naty.
-Hej Naty!-zawołałam.
-Oo cześć...
-Gdzie są wszyscy?
-Są w Resto i zastanawiają się co się z tobą dzieje, a ja własnie miałam sprawdzić czy już dotarłaś do Studia.
-Aa... no to okey. Idziemy do reszty?-zapytałam.
-No pewnie.
Weszłyśmy do Resto i nagle w okół mnie stali już wszyscy, każdy z jakimś pytaniem.
-Dlaczego tak długo Violu? Coś się stało?-zapytała Fran.
-Mój tata...
-Ale jak to?-zapytał Broadwey.
-No bo...-znowu nie dali mi dokończyć zdania.
-Tata dowiedział się o Studiu?-zapytał Tomas.
-Nie, ale...
-Zamknął cię w domu!-wyparował Napo.
-Nie bo jak by ją zamknął to by jej tu nie było!-dogadał Andres.
-Mogła się wymknąć!-powiedziała Naty.
-Nie! Na pewno jej tata chce ją znowu gdzieś wywieść!!-krzyknęła Ludmiła.
-Ee... Nie raczej ma szlaban jak już!-dopowiedziała Camila, która już była z nami, no ale ja nadal stałam nie mogąc nic powiedzieć, bo nikt nie chciał mnie dopuścić do słowa. Wszyscy zaczęli mówić na raz i się kłócić.
-Ej! Ej! Cisza!!!-wrzasnęłam chyba tak, że słyszało pół miasta.-Błagam was uspokójcie się wiem, że chcecie mi pomóc i dowiedzieć się wszystkiego, ale nie pomożecie mi krzycząc na siebie i się kłócąc i tak mam wystarczająco problemów, a wy mi tylko dokładacie.-powiedziałam.
-Tak masz rację. Przepraszamy.-odpowiedział Braco.
-To co się dzieje?-zapytała Fran, a my wszyscy usiedliśmy przy największym stoliku.
-Lara wysłała zdjęcie mojemu tacie na którym ja i León się całujemy, przez to mój tata każe mi z nim zerwać...
-Co?-zapytał smutny León.-Czemu?
-Uważa, że masz na mnie zły wpływ jak i wy wszyscy, ale ja go tylko wyśmiałam, no ale te poszukiwania Camili, nie żałuję tego, że z wami poszłam, bo cię znaleźliśmy, no ale tata dał szlaban, więc żeby dzisiaj tutaj przyjść musiałam się wymknąć...
-Uciekłaś? Tak nie poprawisz swojej sytuacji.-powiedział Tomas.
-A co niby miałam zrobić? Musiałam, ale to nie koniec tego koszmaru. Jeśli nie rozstanę się z Leónem, albo jak się dowie, że się potajemnie spotykamy, a to jest możliwe, bo Lara to mnie chyba cały czas szpieguje, no ale wracając, wtedy wyjedziemy, zabierze mnie na drugi koniec świata dosłownie. Nie mam pojęcia co robić, a jeszcze do tego wszystkiego brakuje, żeby się dowiedział o Studio, wtedy nawet nie pytając mnie, spakowałby moją walizkę. I co ja mam robić?-zapytałam kompletnie załamana.
3 sezon Violetty !
Dzięki Martinie która odebrała dwie nagrody Martin Fierro oraz jedną Premio Gardel, Violetta zapewniła sobie trzeci sezon. Podczas drugiego sezonu były pogłoski o trzecim, ale nie były to potwierdzone informacje, ale teraz nie musicie się martwić, ponieważ jest to już pewne, a jeżeli nie wierzycie mamy dla was zdjęcie:
Historia Violetty znana chyba na całym świecie, będzie trwać dalej i szybko się z nią nie rozstaniemy, tak samo jak i z Martiną, która oczywiście ponownie zagra główną bohaterkę Violettę! Ten sezon jak i poprzednie będzie dalej emitowany na Disney Channel.
Rozdział 18 "Złowrogi plan Gregoria / Ucieczka Violetty"
Diego
Byłem za Studiem z Ojcem (Gregoriem) i Fabiem.
-Jak to w ogóle się stało?!-krzyknął tata.
-Normalnie! Słuchaj pozbawili mnie przytomności, było ich za dużo. Nie moja wina, że sami ją zaczęli szukać!-krzyknął Fabio.
-Ale nie wiedzą, że to ty?-zapytał ojciec.
-Nie kiedy odzyskałem przytomność na twarzy miałem nadal kominiarkę, a po za tym policja by mnie już szukała, a tutaj raczej ich nie ma, wiedzą tylko, że Camila się znalazła, ale nie mają pojęcia jak wygląda porywacz!-krzyknął Fabio.
-To dobrze.
-A po co w ogóle był ten pomysł z porwaniem! Teraz ich więzi przyjacielskie się wzmocniły, więc może wymyśl inny sposób na skłócenie ich! Nawet Violetta i León mimo tego co robimy z Larą, nadal trzymają się razem! Trzeba wymyślić coś mocniejszego, żeby doprowadzić do ruiny!-powiedziałem.
-Do ruiny?!-krzyknął ojciec.-Wiem co trzeba zrobić!-powiedział śmiejąc się.
Camila
Mama ledwo wypuściła mnie na zajęcia dzisiaj do Studio21, ciągle się bardzo o mnie boi i wcale się jej nie dziwie. Po tym co ostatnio się wydarzyło. Trochę bałam się chodzić sama po mieście, ale musiałam pokonać swój lęk.
-Cami! Cześć!-zawołała Ludmiła, biegnąc do mnie , rzucając się mi na szyję.
-Cześć! Tak bardzo mi brakowało Studio21 i was!-powiedziałam.
-Nam ciebie też! To jak idziemy?-zapytała, po czym poszłyśmy do środka Studio.
Bardzo się ucieszyłam jak zobaczyłam wszystkich moich przyjaciół i tyle znajomych twarzy. Wszyscy zaczęliśmy gadać i śmiać się. No, ale niestety musieliśmy iść na zajęcia z Beto. Jednak dziwne było to, że nikt nie wiedział co się dzieje z Violą, nawet León nie wiedział co się dzieje. Zdradził nam tylko to co się wydarzyło w parku, zaraz po tym jak mnie odprowadzili do domu, po tym jak mnie znaleźli.
Violetta
Przez cały czas zastanawiałam się jak wyjść z domu tak, żeby tata nie zauważył. I tak byłam już spóźniona na pierwsze zajęcia z Beto, więc musiałam się streszczać. Powoli wyszłam z pokoju sprawdzając czy droga wolna. Byłam już w pełni gotowa do wyjścia. Zeszłam po schodach, gdy nagle usłyszałam jak tata wychodzi z kuchni rozmawiając przez telefon z jakimś klientem czy coś w tym stylu. Szybko schowałam się za kanapą, czekając, aż tata pójdzie z salonu, miałam tylko nadzieję, że nie będzie szedł na górę. Po chwili jednak wszedł do gabinetu, a ja szybko pobiegłam do kuchni i wyszłam tylnymi drzwiami. Kidy tylko wyszłam z ogrodu, pobiegłam do Studio21.
Byłem za Studiem z Ojcem (Gregoriem) i Fabiem.
-Jak to w ogóle się stało?!-krzyknął tata.
-Normalnie! Słuchaj pozbawili mnie przytomności, było ich za dużo. Nie moja wina, że sami ją zaczęli szukać!-krzyknął Fabio.
-Ale nie wiedzą, że to ty?-zapytał ojciec.
-Nie kiedy odzyskałem przytomność na twarzy miałem nadal kominiarkę, a po za tym policja by mnie już szukała, a tutaj raczej ich nie ma, wiedzą tylko, że Camila się znalazła, ale nie mają pojęcia jak wygląda porywacz!-krzyknął Fabio.
-To dobrze.
-A po co w ogóle był ten pomysł z porwaniem! Teraz ich więzi przyjacielskie się wzmocniły, więc może wymyśl inny sposób na skłócenie ich! Nawet Violetta i León mimo tego co robimy z Larą, nadal trzymają się razem! Trzeba wymyślić coś mocniejszego, żeby doprowadzić do ruiny!-powiedziałem.
-Do ruiny?!-krzyknął ojciec.-Wiem co trzeba zrobić!-powiedział śmiejąc się.
Camila
Mama ledwo wypuściła mnie na zajęcia dzisiaj do Studio21, ciągle się bardzo o mnie boi i wcale się jej nie dziwie. Po tym co ostatnio się wydarzyło. Trochę bałam się chodzić sama po mieście, ale musiałam pokonać swój lęk.
-Cami! Cześć!-zawołała Ludmiła, biegnąc do mnie , rzucając się mi na szyję.
-Cześć! Tak bardzo mi brakowało Studio21 i was!-powiedziałam.
-Nam ciebie też! To jak idziemy?-zapytała, po czym poszłyśmy do środka Studio.
Bardzo się ucieszyłam jak zobaczyłam wszystkich moich przyjaciół i tyle znajomych twarzy. Wszyscy zaczęliśmy gadać i śmiać się. No, ale niestety musieliśmy iść na zajęcia z Beto. Jednak dziwne było to, że nikt nie wiedział co się dzieje z Violą, nawet León nie wiedział co się dzieje. Zdradził nam tylko to co się wydarzyło w parku, zaraz po tym jak mnie odprowadzili do domu, po tym jak mnie znaleźli.
Violetta
Przez cały czas zastanawiałam się jak wyjść z domu tak, żeby tata nie zauważył. I tak byłam już spóźniona na pierwsze zajęcia z Beto, więc musiałam się streszczać. Powoli wyszłam z pokoju sprawdzając czy droga wolna. Byłam już w pełni gotowa do wyjścia. Zeszłam po schodach, gdy nagle usłyszałam jak tata wychodzi z kuchni rozmawiając przez telefon z jakimś klientem czy coś w tym stylu. Szybko schowałam się za kanapą, czekając, aż tata pójdzie z salonu, miałam tylko nadzieję, że nie będzie szedł na górę. Po chwili jednak wszedł do gabinetu, a ja szybko pobiegłam do kuchni i wyszłam tylnymi drzwiami. Kidy tylko wyszłam z ogrodu, pobiegłam do Studio21.
Rozdział 17 "Niespodziewana wizyta"
León
Przez cały czas próbowałem się dodzwonić do Violetty, ale nie odbierała telefonu. Martwiłem się, że jej ojciec zrobił jej awanturę i że zabroni jej spotykać się ze mną. Miałem przeczucia, ale nie wiedziałem czy będą prawdą. Nagle zadzwonił telefon. Szybko złapałem komórkę.
-Halo?!-zapytałem, z nadzieją, że to Violetta.
-Cześć León!-powiedziała wesoło, ale niestety Lara.
-Hej! Po co dzwonisz?
-Chciałam zapytać jak się czujesz, bo słyszałam co się stało w parku.-powiedziała, jakby szyderczo.
-Ale skąd ty o tym wiesz?!
-Mam swoje dochody.
-Słuchaj naprawdę nie mam ochoty rozmawiać o Violettcie i naszym związku, w szczególności po tym co jej ostatnio powiedziałaś!-wykrzyczałem.
-Opowiedziała co o tym!-krzyknęła i się rozłączyła.
Po chwili dotarło do mnie dlaczego tak zareagowała, nie miałem jej mówić o tym, że wiem i że Viola mi powiedziała. I co teraz będzie?! Do czego ona może się posunąć? Oby tylko nic nie zrobiła Violettcie.
Lara
Byłam już w drodze do Violetty, mimo tego że była 6.00 rano, nie mogłam z tym czekać. Byłam wściekła, zniszczyła przez to cały mój plan. Jeszcze tego pożałuje. Zapukałam do drzwi jej domu. Otworzyła mi jakaś starsza kobieta, chyba służąca czy coś takiego.
-Witam, jest Violetta.-zapytałam.
-Tak jest. Ale nie za wcześnie na odwiedziny?-zapytała.
-Muszę z nią natychmiast porozmawiać.-odpowiedziałam, szukając wzrokiem Violetty po salonie.
-Nie ma jej tu, więc się nie wysilaj, jest w swoim pokoju.-odpowiedziała, trochę nie miło.
Weszłam do salonu, rozglądnęłam się:-Ale chata!-pomyślałam.
-Violetta ma pokój na górze, chodź zaprowadzę cię.-powiedziała, dalej nie pewnie.
-Yy, a jak ma pani na imię, jeśli mogę wiedzieć.
-Jeśli musisz wiedzieć. Olgita.-odpowiedziała, po czym wskazała mi pokój Violetty.
Violetta
Siedziałam w pokoju i rysowałam w pamiętniku, jakoś nie mogłam spać. Gdy nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę!
-Cześć Violu.-powiedziała Lara.
-Co ty tu robisz?-wrzasnęłam.
-Muszę z tobą pogadać. Miałaś nic nie mówić Leónowi, a teraz za to pożałujesz. A to zdjęcie to dopiero początek.-powiedziała.
-Więc to ty?!
-Chyba to nie było trudno zgadnąć! Zrobię wszystko, żeby rozwalić wasz związek!-krzyknęła i wyszła.
Jak zwykle! Dlaczego to wszystko spotyka tylko mnie!
Przez cały czas próbowałem się dodzwonić do Violetty, ale nie odbierała telefonu. Martwiłem się, że jej ojciec zrobił jej awanturę i że zabroni jej spotykać się ze mną. Miałem przeczucia, ale nie wiedziałem czy będą prawdą. Nagle zadzwonił telefon. Szybko złapałem komórkę.
-Halo?!-zapytałem, z nadzieją, że to Violetta.
-Cześć León!-powiedziała wesoło, ale niestety Lara.-Hej! Po co dzwonisz?
-Chciałam zapytać jak się czujesz, bo słyszałam co się stało w parku.-powiedziała, jakby szyderczo.
-Ale skąd ty o tym wiesz?!
-Mam swoje dochody.
-Słuchaj naprawdę nie mam ochoty rozmawiać o Violettcie i naszym związku, w szczególności po tym co jej ostatnio powiedziałaś!-wykrzyczałem.
-Opowiedziała co o tym!-krzyknęła i się rozłączyła.
Po chwili dotarło do mnie dlaczego tak zareagowała, nie miałem jej mówić o tym, że wiem i że Viola mi powiedziała. I co teraz będzie?! Do czego ona może się posunąć? Oby tylko nic nie zrobiła Violettcie.
Lara
Byłam już w drodze do Violetty, mimo tego że była 6.00 rano, nie mogłam z tym czekać. Byłam wściekła, zniszczyła przez to cały mój plan. Jeszcze tego pożałuje. Zapukałam do drzwi jej domu. Otworzyła mi jakaś starsza kobieta, chyba służąca czy coś takiego.
-Witam, jest Violetta.-zapytałam.
-Tak jest. Ale nie za wcześnie na odwiedziny?-zapytała.
-Muszę z nią natychmiast porozmawiać.-odpowiedziałam, szukając wzrokiem Violetty po salonie.
-Nie ma jej tu, więc się nie wysilaj, jest w swoim pokoju.-odpowiedziała, trochę nie miło.
Weszłam do salonu, rozglądnęłam się:-Ale chata!-pomyślałam.
-Violetta ma pokój na górze, chodź zaprowadzę cię.-powiedziała, dalej nie pewnie.
-Yy, a jak ma pani na imię, jeśli mogę wiedzieć.
-Jeśli musisz wiedzieć. Olgita.-odpowiedziała, po czym wskazała mi pokój Violetty.
Violetta
Siedziałam w pokoju i rysowałam w pamiętniku, jakoś nie mogłam spać. Gdy nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę!-Cześć Violu.-powiedziała Lara.
-Co ty tu robisz?-wrzasnęłam.
-Muszę z tobą pogadać. Miałaś nic nie mówić Leónowi, a teraz za to pożałujesz. A to zdjęcie to dopiero początek.-powiedziała.
-Więc to ty?!
-Chyba to nie było trudno zgadnąć! Zrobię wszystko, żeby rozwalić wasz związek!-krzyknęła i wyszła.
Jak zwykle! Dlaczego to wszystko spotyka tylko mnie!
środa, 28 sierpnia 2013
Rozdział 16 "Awantura"
León
-Violetta! Violetta! Viola!-krzyczał ojciec Violi.
-León boję się, jest wściekły.-powiedziała, przytulając się do mnie. Było mi jej tak szkoda, ale niestety tym razem nie mogłem nic na to poradzić.
-Violetta! Co ty tu robisz wszyscy się martwimy o ciebie.-powiedział German, natychmiast przytulając córkę.
-Tak wiem. No ale, ...-nie zdążyła dokończyć zdania bo tata przerwał jej w połowie.
-Co ty tu robisz?! Całą noc, z nim?!-zapytała głośno patrząc na mnie.-Co to ma znaczyć?!-krzyknął, a Viola aż podskoczyła z przerażenia.
-Ale co? o co ci chodzi?-zapytała cicho.
German podał nam telefon na którym był sms ze zdjęciami naszymi zdjęciami.
-Mam tego dosyć, wymykasz się z domu i spotykasz się z tym...! Z nim! A teraz jeszcze to! Wysyłacie mi zdjęcia na których się całujecie! Robicie mi to na złość?! Nie ma cię prawie całą noc w domu, a o 4.30 dostaje wiadomość z takimi rzeczami! A najgorsze, że zdjęcia były robione przed sekundą! A na końcu znajduję cię z chłopakiem w parku!
-Ale tato to nie my wysłaliśmy ci te zdjęcia!-wykrzyczała Violetta.
-Co?!-zapytała zdziwiony. A ja nadal stałem w ogóle nie odzywając się.
Violetta
Wracaliśmy z tatą do domu, powoli wszystko mu wyjaśniłam, gdzie byłam i jak było z tym zdjęciem. Podejrzewałam kto je mógł zrobić, ale nie chciałam nic mówić tacie.
Najgorsze jednak jest to, że dostałam szlaban, nie mogę wychodzić z domu i mam siedzieć w swoim pokoju, martwię się tym bo nie wiem co zrobię z zajęciami w Studiu21 o którym on nie wie.
Jak już dojechaliśmy do domu tata z Jade zrobili mi jeszcze jedną awanturę, ale jakoś się nią nie przejęłam bo, najfajniejszy w tym było to, że na Jade tata też się wydarł gdyż się rozstali i nie może podnosić już na mnie głosu, cieszę się, że w końcu wyprowadzi się z naszego domu razem z Matiesem, który całymi dniami tylko leżał w salonie i wyżerał nam pół lodówki. Ale są też minusy, nie mogę spotykać się z Leónem, mam z nim zerwać to było warunkiem, a jeżeli tego nie zrobię, albo będę się z nim potajemnie spotykać tata wyjedzie ze mną nie wiadomo gdzie i stracę więcej niż samego Leóna stracę wszystko co mam i co już zdążyła przez ten czas osiągnąć w Buenos Aires. Bardzo mnie to wszystko boli i nie wiem co mam robić, bo jeżeli nie rozstanę się z Leónem to wyjedziemy, a jeśli rozstanę się z nim zostaniemy, ale wtedy Lara będzie uprzykrzać mi życie i chwalić się tym, że teraz to ona może mieć Leóna. A w dodatku będzie mi wypominać, że z nią przegrałam. Momentalnie poleciały mi łzy po policzkach, nie wiedziałam co mam robić, najchętniej chciałabym cofnąć czas i zacząć wszystko od początku.
-Violetta! Violetta! Viola!-krzyczał ojciec Violi.
-León boję się, jest wściekły.-powiedziała, przytulając się do mnie. Było mi jej tak szkoda, ale niestety tym razem nie mogłem nic na to poradzić.
-Violetta! Co ty tu robisz wszyscy się martwimy o ciebie.-powiedział German, natychmiast przytulając córkę.
-Tak wiem. No ale, ...-nie zdążyła dokończyć zdania bo tata przerwał jej w połowie.
-Co ty tu robisz?! Całą noc, z nim?!-zapytała głośno patrząc na mnie.-Co to ma znaczyć?!-krzyknął, a Viola aż podskoczyła z przerażenia.
-Ale co? o co ci chodzi?-zapytała cicho.
German podał nam telefon na którym był sms ze zdjęciami naszymi zdjęciami.
-Mam tego dosyć, wymykasz się z domu i spotykasz się z tym...! Z nim! A teraz jeszcze to! Wysyłacie mi zdjęcia na których się całujecie! Robicie mi to na złość?! Nie ma cię prawie całą noc w domu, a o 4.30 dostaje wiadomość z takimi rzeczami! A najgorsze, że zdjęcia były robione przed sekundą! A na końcu znajduję cię z chłopakiem w parku!
-Ale tato to nie my wysłaliśmy ci te zdjęcia!-wykrzyczała Violetta.
-Co?!-zapytała zdziwiony. A ja nadal stałem w ogóle nie odzywając się.
Violetta
Wracaliśmy z tatą do domu, powoli wszystko mu wyjaśniłam, gdzie byłam i jak było z tym zdjęciem. Podejrzewałam kto je mógł zrobić, ale nie chciałam nic mówić tacie.
Najgorsze jednak jest to, że dostałam szlaban, nie mogę wychodzić z domu i mam siedzieć w swoim pokoju, martwię się tym bo nie wiem co zrobię z zajęciami w Studiu21 o którym on nie wie.
Jak już dojechaliśmy do domu tata z Jade zrobili mi jeszcze jedną awanturę, ale jakoś się nią nie przejęłam bo, najfajniejszy w tym było to, że na Jade tata też się wydarł gdyż się rozstali i nie może podnosić już na mnie głosu, cieszę się, że w końcu wyprowadzi się z naszego domu razem z Matiesem, który całymi dniami tylko leżał w salonie i wyżerał nam pół lodówki. Ale są też minusy, nie mogę spotykać się z Leónem, mam z nim zerwać to było warunkiem, a jeżeli tego nie zrobię, albo będę się z nim potajemnie spotykać tata wyjedzie ze mną nie wiadomo gdzie i stracę więcej niż samego Leóna stracę wszystko co mam i co już zdążyła przez ten czas osiągnąć w Buenos Aires. Bardzo mnie to wszystko boli i nie wiem co mam robić, bo jeżeli nie rozstanę się z Leónem to wyjedziemy, a jeśli rozstanę się z nim zostaniemy, ale wtedy Lara będzie uprzykrzać mi życie i chwalić się tym, że teraz to ona może mieć Leóna. A w dodatku będzie mi wypominać, że z nią przegrałam. Momentalnie poleciały mi łzy po policzkach, nie wiedziałam co mam robić, najchętniej chciałabym cofnąć czas i zacząć wszystko od początku.
Rozdział 15 "Pocałunek"
Ludmiła
Wyszliśmy z hotelu i powoli wracaliśmy do domu, kiedy wyszliśmy ze starego miasta zaprowadziliśmy Camilę do jej domu. Rodzice Cami wprost nie mogli uwierzyć w to, że się znalazła, że my ją znaleźliśmy. Bardzo nam dziękowali za to wszystko, ale mówili też, że nie powinniśmy narażać życia, ale gdybyśmy tego nie zrobili nie wiadomo, co by się działo dalej. Byli w zupełnym szoku, że grupka nastolatków jest lepsza od policji. Kiedy poszliśmy od Cami, Każdy poszedł w swoją stronę, po za Leónem i Violą. dziwnym trafem oni poszli się jeszcze przejść, gdyż Violetta bardzo bała się jak jej tata zareaguje na to, że pojawi się w domu nad ranem.
Violetta
Przechodziliśmy z Leónem przez park.
-Bardzo się boję iść do domu.-powiedziałam.
-Nie martw się przecież nie może się na ciebie jakoś bardzo złościć, w końcu się znalazłaś.-odpowiedział León.
-Tak to prawda, ale nie znasz jeszcze mojego ojca.
-Czy ja wiem, na pewno nie znam go tak dobrze jak ty sama. W końcu to twój tata, zrobisz jak ze chcesz, ale im dłużej będziesz zwlekać z powrotem do domu, tym bardziej będzie się martwił i będzie na ciebie bardziej zły.
-Tak masz racje. ukrywanie się tu nic nie da, w końcu to ja was pospieszałam a z nas wszystkich nie licząc ciebie wrócę do domu ostatnia.
-Wiesz, może to poprawi ci humor.-powiedział słodko.
-Co?-zapytałam gdy nagle objął mnie i pocałował. Powoli robiło się już jasno, byliśmy z Leónem cały czas w parku, rozmawiając, śmiejąc się. Całkiem zapomniałam o powrocie do domu i o konsekwencjach było mi z nim tak dobrze, że całkiem zapomniałam o tacie.
-Violetta!-ktoś krzyknął, ale kiedy się odwróciła zaparło mi dech w piersiach była i szczęśliwa i przerażona.
Wyszliśmy z hotelu i powoli wracaliśmy do domu, kiedy wyszliśmy ze starego miasta zaprowadziliśmy Camilę do jej domu. Rodzice Cami wprost nie mogli uwierzyć w to, że się znalazła, że my ją znaleźliśmy. Bardzo nam dziękowali za to wszystko, ale mówili też, że nie powinniśmy narażać życia, ale gdybyśmy tego nie zrobili nie wiadomo, co by się działo dalej. Byli w zupełnym szoku, że grupka nastolatków jest lepsza od policji. Kiedy poszliśmy od Cami, Każdy poszedł w swoją stronę, po za Leónem i Violą. dziwnym trafem oni poszli się jeszcze przejść, gdyż Violetta bardzo bała się jak jej tata zareaguje na to, że pojawi się w domu nad ranem.
Violetta
Przechodziliśmy z Leónem przez park.
-Bardzo się boję iść do domu.-powiedziałam.
-Nie martw się przecież nie może się na ciebie jakoś bardzo złościć, w końcu się znalazłaś.-odpowiedział León.
-Tak to prawda, ale nie znasz jeszcze mojego ojca.
-Czy ja wiem, na pewno nie znam go tak dobrze jak ty sama. W końcu to twój tata, zrobisz jak ze chcesz, ale im dłużej będziesz zwlekać z powrotem do domu, tym bardziej będzie się martwił i będzie na ciebie bardziej zły.
-Tak masz racje. ukrywanie się tu nic nie da, w końcu to ja was pospieszałam a z nas wszystkich nie licząc ciebie wrócę do domu ostatnia.-Wiesz, może to poprawi ci humor.-powiedział słodko.
-Co?-zapytałam gdy nagle objął mnie i pocałował. Powoli robiło się już jasno, byliśmy z Leónem cały czas w parku, rozmawiając, śmiejąc się. Całkiem zapomniałam o powrocie do domu i o konsekwencjach było mi z nim tak dobrze, że całkiem zapomniałam o tacie.
-Violetta!-ktoś krzyknął, ale kiedy się odwróciła zaparło mi dech w piersiach była i szczęśliwa i przerażona.
Rozdział 14 "Camila"
Napo
Kiedy zobaczyliśmy cała trójkę, wszyscy się bardzo ucieszyliśmy.
-Ej chwila, a gdzie León i Viola?-zapytał Maxi.
-Rozdzieliliśmy się i poszliśmy w dwie różne strony korytarza, z nadzieją, że szybciej znajdziemy Cami, a tymczasem znaleźliśmy was.-odpowiedział Braco.
-Okey, dobry pomysł, ale czy moglibyście nas stąd wyciągnąć, potrzebny klucz, ale tu go nigdzie nie ma.-powiedziałem.
-Jak to nie? Przecież tu wisi.-powiedział Andres ściągając klucz i otwierając kratę.
-Ale to się nie liczy był po zewnętrznej stronie! No dobra, fakt nie wszędzie szukaliśmy, tylko w środku.-powiedziała Ludmiła.
-No co wy.-dogadała Naty.
-No dobra dosyć tych pogaduszek, musimy znaleźć Leóna i Viola, lepiej będzie jak będziemy wszyscy szukać Cami.-powiedziała Fran.
-Ale kto was tu zamknął?-zapytał Braco.
-Nie wiemy, ale ktoś tu jest i oby tylko nie dopadł Violi i Leóna, bo to może się źle skończyć.-powiedział Broadwey.
Pobiegliśmy szukać reszty z nadzieją, że nic im nie jest.
León
Staliśmy z Violettą jak wryci, coś, a raczej ktoś powoli podchodził w naszą stronę.
-León co zrobimy?-zapytała cichutko przerażona Violetta.
-Nie mam zielonego pojęcia.
Nagle oboje dostrzegliśmy w rogu pokoju związaną Camilę.
-Viola?-zapytałem.
-Tak?
-Szybko bierz Camilę, a ja zajmę się nim, dobrze?
-Dobrze.
-Na trzy.
-Yhy.
-1,2...3!!!-krzyknąłem i rzuciłem się na wysokiego mężczyznę, a Viola podbiegła i rozwiązała Camilę, obie siedziały w rogu. Starałem powstrzymać się tego gościa, ale nie dawałem rady, był trochę silniejszy ode mnie. Jednak w samą porę do pokoju wpadli Maxi, Napo, Andres, Tomas, Braco i Broadwey wraz z dziewczynami, które od razu podbiegły do Camili i Violi.
Kiedy pozbawiliśmy przytomności tego faceta, poszliśmy do dziewczyn. Nikt z nas nie wpadł na pomysł, żeby sprawdzić kim był ten mężczyzna za bardzo byliśmy przejęci znalezieniem Cami.
-Cami jak się czujesz?-zapytałem.
-Nie najgorzej.-odpowiedziała bardzo cichutko.
Była cala brudna i po obijana.
-Dobra, myślę, że powinniśmy stąd wiać za nim ten odzyska przytomność.-powiedział Maxi.
-Spoko, ale czy Cami da radę iść.-powiedziała Ludmiła.
-Lu, ja cię nie poznaje! Bardzo się zmieniłaś nigdy się nami nie przejmowałaś!-powiedział Fran.
-Tak to prawda, ale podoba mi się to i już nie chce być taka jak wcześniej. Podoba mi się, to że mogę się z wami kolego...-nie dokończyła, bo jej przerwałem.
-Przyjaźnić!
-Ale jak o za to co wam kiedyś zrobiłam i jaka była.
-Każdemu daje się drugą szansę!-powiedziała Viola.
Wszyscy się przytuliliśmy łącznie z Cami która trzymała się ledwo na nogach.
-Czy ma ktoś zasięg?-zapytał Braco.
-Nie niestety.-odpowiedział Tomas.-O jej!
-Co?! Co się dzieje?!-zapytała Camila.
-Jest już 3.30.-powiedział.
-Co?!-krzyknęła Viola.-Tata mnie zamorduje za to, że nie ma mnie tak długo, w końcu nic nie wiedział o tym, że tu idziemy bo by mnie zamknął w domu, żebym tylko nie szła, a teraz pewnie strasznie się martwi!
-Uspokój się Violu, my też nie będziemy mieli łatwo u rodziców, też im nie mówiliśmy, bo nigdy nie pozwoli by nam pójść.-powiedziałem i pocałowałem Violę w policzek, a ona się we mnie wtuliła.
Kiedy zobaczyliśmy cała trójkę, wszyscy się bardzo ucieszyliśmy.
-Ej chwila, a gdzie León i Viola?-zapytał Maxi.
-Rozdzieliliśmy się i poszliśmy w dwie różne strony korytarza, z nadzieją, że szybciej znajdziemy Cami, a tymczasem znaleźliśmy was.-odpowiedział Braco.
-Okey, dobry pomysł, ale czy moglibyście nas stąd wyciągnąć, potrzebny klucz, ale tu go nigdzie nie ma.-powiedziałem.
-Jak to nie? Przecież tu wisi.-powiedział Andres ściągając klucz i otwierając kratę.
-Ale to się nie liczy był po zewnętrznej stronie! No dobra, fakt nie wszędzie szukaliśmy, tylko w środku.-powiedziała Ludmiła.
-No co wy.-dogadała Naty.
-No dobra dosyć tych pogaduszek, musimy znaleźć Leóna i Viola, lepiej będzie jak będziemy wszyscy szukać Cami.-powiedziała Fran.
-Ale kto was tu zamknął?-zapytał Braco.
-Nie wiemy, ale ktoś tu jest i oby tylko nie dopadł Violi i Leóna, bo to może się źle skończyć.-powiedział Broadwey.
Pobiegliśmy szukać reszty z nadzieją, że nic im nie jest.
León
Staliśmy z Violettą jak wryci, coś, a raczej ktoś powoli podchodził w naszą stronę.
-León co zrobimy?-zapytała cichutko przerażona Violetta.
-Nie mam zielonego pojęcia.
Nagle oboje dostrzegliśmy w rogu pokoju związaną Camilę.
-Viola?-zapytałem.
-Tak?
-Szybko bierz Camilę, a ja zajmę się nim, dobrze?
-Dobrze.
-Na trzy.
-Yhy.
-1,2...3!!!-krzyknąłem i rzuciłem się na wysokiego mężczyznę, a Viola podbiegła i rozwiązała Camilę, obie siedziały w rogu. Starałem powstrzymać się tego gościa, ale nie dawałem rady, był trochę silniejszy ode mnie. Jednak w samą porę do pokoju wpadli Maxi, Napo, Andres, Tomas, Braco i Broadwey wraz z dziewczynami, które od razu podbiegły do Camili i Violi.
Kiedy pozbawiliśmy przytomności tego faceta, poszliśmy do dziewczyn. Nikt z nas nie wpadł na pomysł, żeby sprawdzić kim był ten mężczyzna za bardzo byliśmy przejęci znalezieniem Cami.
-Cami jak się czujesz?-zapytałem.
-Nie najgorzej.-odpowiedziała bardzo cichutko.
Była cala brudna i po obijana.
-Dobra, myślę, że powinniśmy stąd wiać za nim ten odzyska przytomność.-powiedział Maxi.
-Spoko, ale czy Cami da radę iść.-powiedziała Ludmiła.
-Lu, ja cię nie poznaje! Bardzo się zmieniłaś nigdy się nami nie przejmowałaś!-powiedział Fran.
-Tak to prawda, ale podoba mi się to i już nie chce być taka jak wcześniej. Podoba mi się, to że mogę się z wami kolego...-nie dokończyła, bo jej przerwałem.
-Przyjaźnić!
-Ale jak o za to co wam kiedyś zrobiłam i jaka była.
-Każdemu daje się drugą szansę!-powiedziała Viola.
Wszyscy się przytuliliśmy łącznie z Cami która trzymała się ledwo na nogach.
-Czy ma ktoś zasięg?-zapytał Braco.
-Nie niestety.-odpowiedział Tomas.-O jej!
-Co?! Co się dzieje?!-zapytała Camila.
-Jest już 3.30.-powiedział.
-Co?!-krzyknęła Viola.-Tata mnie zamorduje za to, że nie ma mnie tak długo, w końcu nic nie wiedział o tym, że tu idziemy bo by mnie zamknął w domu, żebym tylko nie szła, a teraz pewnie strasznie się martwi!
-Uspokój się Violu, my też nie będziemy mieli łatwo u rodziców, też im nie mówiliśmy, bo nigdy nie pozwoli by nam pójść.-powiedziałem i pocałowałem Violę w policzek, a ona się we mnie wtuliła.
Rozdział 13 "Czarna postać"
Violetta
Zeszliśmy schodami na ostatnie piętro hotelu, nie zajęło nam to dużo czasu. Postanowiliśmy rozdzielić się jeszcze na dwie grupki. Braco, Andres i Naty, poszli w lewą stronę korytarza, a ja i León w prawą stronę. Doszliśmy na koniec korytarza, był tam ostatni pokój. Był on zamknięty na klucz.
-Masz wsuwkę do włosów?-zapytał León.
-Mam.-odpowiedziałam i podałam mu ją.
León od razu otworzył drzwi.
-Ma się wprawę.-powiedział uśmiechając się.
Weszliśmy do środka było tam ciemno, szyby były powybijane i zasłonięte podartymi prześcieradłami. Panowała tam idealna cisza, nie licząc tych okropnych przeciągów, które tam były. Jednak wcale nie było tam tak spokojnie jak by się wydawało, gdy momentalnie drzwi zatrzasnęły się, a przed nami stanęła czarna postać.
Naty
Chodziliśmy chyba każdym korytarzem jaki tylko był. Szliśmy nie odzywając się do siebie.
-Słyszeliście?-zapytał Andres.
-Ale co?-powiedziałam równo z Braco.
-Ktoś woła "POMOCY"!
-Andres błagam cię przestań gadać, i wymyślać te swoje fanaberie, od kilku godzin błąkamy się po ciemnym, opustoszałym, wstrętnym hotelu, naprawdę nie dokładaj nam problemów.-powiedziałam.
-Ale to wcale nie są moje wymysły...-przerwałam mu.
-Są! Przecież tylko tobie się wydaje, że coś słyszałeś, a nam nie, my nic nie słyszymy, rozumiesz! Więc daj sobie spokój!-krzyknęłam.
Po tym dalej szliśmy w ciszy, kiedy skręciliśmy w drugi korytarz usłyszałam coś.
-Pomocy! Pomocy!
-Ej to wcale nie były jego wymysły.-powiedział Braco.
-Tak to prawda. Wow tym razem nie potrzebnie cię zjechałam Andres. Wybacz.-powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Nie szkodzi.-odpowiedział.
Zaczęliśmy biec, z każdym krokiem, krzyki o pomoc było słychać coraz głośniej. Kiedy dobiegliśmy do końca, zobaczyliśmy pozostała część grupy za ogromną kratą.
Zeszliśmy schodami na ostatnie piętro hotelu, nie zajęło nam to dużo czasu. Postanowiliśmy rozdzielić się jeszcze na dwie grupki. Braco, Andres i Naty, poszli w lewą stronę korytarza, a ja i León w prawą stronę. Doszliśmy na koniec korytarza, był tam ostatni pokój. Był on zamknięty na klucz.
-Masz wsuwkę do włosów?-zapytał León.
-Mam.-odpowiedziałam i podałam mu ją.
León od razu otworzył drzwi.
-Ma się wprawę.-powiedział uśmiechając się.
Weszliśmy do środka było tam ciemno, szyby były powybijane i zasłonięte podartymi prześcieradłami. Panowała tam idealna cisza, nie licząc tych okropnych przeciągów, które tam były. Jednak wcale nie było tam tak spokojnie jak by się wydawało, gdy momentalnie drzwi zatrzasnęły się, a przed nami stanęła czarna postać.
Naty
Chodziliśmy chyba każdym korytarzem jaki tylko był. Szliśmy nie odzywając się do siebie.
-Słyszeliście?-zapytał Andres.
-Ale co?-powiedziałam równo z Braco.
-Ktoś woła "POMOCY"!
-Andres błagam cię przestań gadać, i wymyślać te swoje fanaberie, od kilku godzin błąkamy się po ciemnym, opustoszałym, wstrętnym hotelu, naprawdę nie dokładaj nam problemów.-powiedziałam.
-Ale to wcale nie są moje wymysły...-przerwałam mu.
-Są! Przecież tylko tobie się wydaje, że coś słyszałeś, a nam nie, my nic nie słyszymy, rozumiesz! Więc daj sobie spokój!-krzyknęłam.
Po tym dalej szliśmy w ciszy, kiedy skręciliśmy w drugi korytarz usłyszałam coś.
-Pomocy! Pomocy!
-Ej to wcale nie były jego wymysły.-powiedział Braco.
-Tak to prawda. Wow tym razem nie potrzebnie cię zjechałam Andres. Wybacz.-powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Nie szkodzi.-odpowiedział.
Zaczęliśmy biec, z każdym krokiem, krzyki o pomoc było słychać coraz głośniej. Kiedy dobiegliśmy do końca, zobaczyliśmy pozostała część grupy za ogromną kratą.
wtorek, 27 sierpnia 2013
Rozdział 12 "Ślepy zaułek"
León
Od jakiejś godziny siedzieliśmy w windzie, nie mieliśmy pojęcia jak się z niej wydostać.
-Ej, a może wyjdziemy tędy?-zapytał Braco.
-Ale, że jak górą? Mylicie, że to przejdzie?-zapytała Naty.
-Słuchajcie bardzo chce stąd wyjść, ale ja nie wiem czy dam radę tędy.-powiedziała Violetta.
-Nie martw się pomogę ci.-odpowiedziałem, gdy nagle winda gwałtownie się zatrzęsła i lekko przesunęła w dół.-Ale jeżeli chcemy to przeżyć to musimy od razu, zacząć wychodzić, Brako pomóż mi to otworzyć.
Razem z Brako i Andresem otworzyliśmy klapę, która była windzie na górze, powoli zaczęliśmy wychodzić drabinką która była na ścianie obok. Była ona także spróchniała i cała się trzęsła, baliśmy się, że jeżeli wejdziemy na nią wszyscy razem to spadniemy na dół. Ale wszystko poszło gładko. Drabinką doszliśmy na samą górę hotelu i wyszliśmy drugim otworem na dach. Kiedy wszyscy byliśmy już bezpieczni, usłyszeliśmy jak coś spada i głośno uderza, była to właśnie winda którą jechaliśmy.
-W samą porę z niej wyszliśmy.-powiedziała Naty.
-Tak to prawda.-odpowiedziała Violetta.-Ale którędy teraz? Przecież musimy jakoś wejść do środka.
-Musi tu być jakieś wejście z klatką schodową.-powiedziałem.
-Tak masz racje i chyba tam jest.-powiedział Braco, po czym spojrzał na dużą budkę.
-No to chodźmy.
Podeszliśmy bliżej i powoli weszliśmy do środka.
-Ale chwila, dopiero co wyszliśmy z tego hotelu i teraz znowu mamy tam wchodzić?-zapytał Andres.
-Ty i te twoje mądrości życiowe.-dogadała Naty.
Maxi
Cały czas chodziliśmy ciemnymi korytarzami, niestety nadal nie znaleźliśmy jakiegokolwiek śladu po Camili.
-Ej wy naprawdę myślicie, że ona tu jest?-spytała Ludmiła.
-No wiesz raczej możemy ją tu znaleźć niż w wesołym miasteczku.-powiedziała Francesca.
-Tak macie racje.-odpowiedziała.
Nadal błonkaliśmy się po ciemnych zakamarkach, wszyscy byliśmy bardzo zmęczeni, gdy nagle usłyszeliśmy jakiś szmer, jakby ktoś za nami szedł i ciągle nas podsłuchiwał.
-Słyszeliście to?-zapytał Napo.
-Tak i co robimy?-spytała Ludmi.
-Wiejemy.-odpowiedziałem.
Zaczęliśmy biec niczym sił w nogach, ale przez cały czas coś za nami biegło. Wbiegliśmy w jakiś ślepy i ciasny zaułek, gdy nagle kiedy się odwróciliśmy, ktoś zamknął kratę. Wszyscy zaczęliśmy krzyczeć i próbować ją otworzyć, ale bez skutku. Byliśmy w kropce, nie mieliśmy się jak wydostać i zadzwonić po pomoc. Ale jedna rzecz ciągle nie dawała mi spokoju, kto nas tu zamknął? No, ale był jeden plus mieliśmy już pewność, że Cami na pewno gdzieś tu jest.
-Jak myślicie kto to był?-zapytał Tomas.
-Nie mam pojęcia miał zakrytą twarz.-powiedział Napo.
-To prawda, ale mam przeczucie, że mógł to być Diego.-powiedziała Ludmiła.
-Ten nowy? Niby czemu?-zapytał Francesca.
-Nie mam ochoty o tym gadać, ale długo go znam i wiem do czego może się posunąć.-odpowiedziała.
-Boję się.-powiedziała Francesca cała się trzęsąc.
-Nie martw się wszystko będzie dobrze.-powiedział Tomas, po czym podszedł do niej i ją przytulił.
-Co z nami będzie?-zapytał Napo.
-Chyba będziemy musieli spędzić tu trochę czasu.-powiedziałem , po czym usiadłem o oparłem się o ścianę.
Od jakiejś godziny siedzieliśmy w windzie, nie mieliśmy pojęcia jak się z niej wydostać.
-Ej, a może wyjdziemy tędy?-zapytał Braco.
-Ale, że jak górą? Mylicie, że to przejdzie?-zapytała Naty.
-Słuchajcie bardzo chce stąd wyjść, ale ja nie wiem czy dam radę tędy.-powiedziała Violetta.
-Nie martw się pomogę ci.-odpowiedziałem, gdy nagle winda gwałtownie się zatrzęsła i lekko przesunęła w dół.-Ale jeżeli chcemy to przeżyć to musimy od razu, zacząć wychodzić, Brako pomóż mi to otworzyć.
Razem z Brako i Andresem otworzyliśmy klapę, która była windzie na górze, powoli zaczęliśmy wychodzić drabinką która była na ścianie obok. Była ona także spróchniała i cała się trzęsła, baliśmy się, że jeżeli wejdziemy na nią wszyscy razem to spadniemy na dół. Ale wszystko poszło gładko. Drabinką doszliśmy na samą górę hotelu i wyszliśmy drugim otworem na dach. Kiedy wszyscy byliśmy już bezpieczni, usłyszeliśmy jak coś spada i głośno uderza, była to właśnie winda którą jechaliśmy.
-W samą porę z niej wyszliśmy.-powiedziała Naty.
-Tak to prawda.-odpowiedziała Violetta.-Ale którędy teraz? Przecież musimy jakoś wejść do środka.
-Musi tu być jakieś wejście z klatką schodową.-powiedziałem.
-Tak masz racje i chyba tam jest.-powiedział Braco, po czym spojrzał na dużą budkę.
-No to chodźmy.
Podeszliśmy bliżej i powoli weszliśmy do środka.
-Ale chwila, dopiero co wyszliśmy z tego hotelu i teraz znowu mamy tam wchodzić?-zapytał Andres.
-Ty i te twoje mądrości życiowe.-dogadała Naty.
Maxi
Cały czas chodziliśmy ciemnymi korytarzami, niestety nadal nie znaleźliśmy jakiegokolwiek śladu po Camili.
-Ej wy naprawdę myślicie, że ona tu jest?-spytała Ludmiła.
-No wiesz raczej możemy ją tu znaleźć niż w wesołym miasteczku.-powiedziała Francesca.
-Tak macie racje.-odpowiedziała.
Nadal błonkaliśmy się po ciemnych zakamarkach, wszyscy byliśmy bardzo zmęczeni, gdy nagle usłyszeliśmy jakiś szmer, jakby ktoś za nami szedł i ciągle nas podsłuchiwał.
-Słyszeliście to?-zapytał Napo.
-Tak i co robimy?-spytała Ludmi.
-Wiejemy.-odpowiedziałem.
Zaczęliśmy biec niczym sił w nogach, ale przez cały czas coś za nami biegło. Wbiegliśmy w jakiś ślepy i ciasny zaułek, gdy nagle kiedy się odwróciliśmy, ktoś zamknął kratę. Wszyscy zaczęliśmy krzyczeć i próbować ją otworzyć, ale bez skutku. Byliśmy w kropce, nie mieliśmy się jak wydostać i zadzwonić po pomoc. Ale jedna rzecz ciągle nie dawała mi spokoju, kto nas tu zamknął? No, ale był jeden plus mieliśmy już pewność, że Cami na pewno gdzieś tu jest.
-Jak myślicie kto to był?-zapytał Tomas.
-Nie mam pojęcia miał zakrytą twarz.-powiedział Napo.
-To prawda, ale mam przeczucie, że mógł to być Diego.-powiedziała Ludmiła.
-Ten nowy? Niby czemu?-zapytał Francesca.
-Nie mam ochoty o tym gadać, ale długo go znam i wiem do czego może się posunąć.-odpowiedziała.
-Boję się.-powiedziała Francesca cała się trzęsąc.
-Nie martw się wszystko będzie dobrze.-powiedział Tomas, po czym podszedł do niej i ją przytulił.
-Co z nami będzie?-zapytał Napo.
-Chyba będziemy musieli spędzić tu trochę czasu.-powiedziałem , po czym usiadłem o oparłem się o ścianę.
niedziela, 25 sierpnia 2013
Rozdział 11 "Winda"
Violetta
Wszyscy byliśmy z szokowani, winda która się otworzyła, była cała zakrwawiona. Teraz mieliśmy pewność, że Cami tu jest.
-Bardzo się o nią martwię.-powiedziałam.
-Tak to prawda, ta krew jest przerażająca.-odpowiedział Brako.
-Nie pocieszyłeś nas tym, wiesz?-dogadała Naty.
-Tak to prawda.-powiedziałam.
-Wchodzimy do tej windy?-zapytał León.
-Chyba żartujesz?!-krzyknęłam.
-No co? Przecież widać, że ktoś nią ostatnio jechał.
-Tak..Ale to nie znaczy, że my musimy się narażać.-powiedziała Naty.
-Wchodzimy, nie ma jak to dobra przygoda.-powiedział Andreas.
-Przygoda? Czy raczej pewna śmierć?-powiedziałyśmy z Naty naraz śmiejąc się.
Nagle León zaczął wchodzić do windy.
-León uważaj.-powiedział cała się trzęsąc.
-Jest dobrze, ale uważajcie na krew.-powiedział.
-Dobrze.
Wszyscy powoli weszliśmy do niej. Stanęłam obok Leóna i mocno się w niego wtuliłam. León pocałował mnie w głowę. Zaczęliśmy jechać do góry. Wszystko się trzęsło, miałam wrażenie, że zaraz spadniemy na dół, chciałam wrócić do domu i położyć się w swoim łóżku, ale tak bardzo tęskniłam i bałam się o Cami. Ale nie tylko to mnie przerażało, ale też rozmowa z Larą i Diegiem, bałam się tego, że mogą mi zrobić krzywdę, w końcu nie dotrzymałam słowa i powiedziałam Leónowi o całej tej sytuacji. byłam bardzo zamyślona, ale nagle to wszystko przerwała mi winda która się zatrzymała w połowie jazdy. Wszyscy byliśmy przerażeni.
Wszyscy byliśmy z szokowani, winda która się otworzyła, była cała zakrwawiona. Teraz mieliśmy pewność, że Cami tu jest.
-Bardzo się o nią martwię.-powiedziałam.
-Tak to prawda, ta krew jest przerażająca.-odpowiedział Brako.
-Nie pocieszyłeś nas tym, wiesz?-dogadała Naty.
-Tak to prawda.-powiedziałam.
-Wchodzimy do tej windy?-zapytał León.
-Chyba żartujesz?!-krzyknęłam.
-No co? Przecież widać, że ktoś nią ostatnio jechał.
-Tak..Ale to nie znaczy, że my musimy się narażać.-powiedziała Naty.
-Wchodzimy, nie ma jak to dobra przygoda.-powiedział Andreas.
-Przygoda? Czy raczej pewna śmierć?-powiedziałyśmy z Naty naraz śmiejąc się.
Nagle León zaczął wchodzić do windy.
-León uważaj.-powiedział cała się trzęsąc.
-Jest dobrze, ale uważajcie na krew.-powiedział.
-Dobrze.
Wszyscy powoli weszliśmy do niej. Stanęłam obok Leóna i mocno się w niego wtuliłam. León pocałował mnie w głowę. Zaczęliśmy jechać do góry. Wszystko się trzęsło, miałam wrażenie, że zaraz spadniemy na dół, chciałam wrócić do domu i położyć się w swoim łóżku, ale tak bardzo tęskniłam i bałam się o Cami. Ale nie tylko to mnie przerażało, ale też rozmowa z Larą i Diegiem, bałam się tego, że mogą mi zrobić krzywdę, w końcu nie dotrzymałam słowa i powiedziałam Leónowi o całej tej sytuacji. byłam bardzo zamyślona, ale nagle to wszystko przerwała mi winda która się zatrzymała w połowie jazdy. Wszyscy byliśmy przerażeni.
Rozdział 10 "Stare Miasto"
León
Kończyliśmy już zajęcia w Studio, wszyscy byliśmy umówieni pod Resto i z tamtąd mieliśmy sami zacząć szukać Cami. Nie mieliśmy pojęcia gdzie zacząć, ale Maxi wpadł na pomysł, żeby zacząć od Starego miasta, było tam pełno opuszczonych budynków, a także opuszczona stacja metra. Szybko wyruszyliśmy z pod Resto. Ludmiła i Naty także z nami poszły. Byliśmy już w Starym mieście.
-Yy wiecie, może przełożymy to na inny dzień, aaa... albo poczekamy, aż policja wpadnie na jakiś trop, co?-powiedział przerażony Andreas.
-Nie, nie musimy ją znaleźć. Rozumiesz?!-powiedziała Violetta.
-Violu, uspokój się, a co jeśli jej nie znajdziemy, dlaczego musimy sami jej szukać?-zapytał Napo.
-Bo czuje, że w Studio dzieje się coś nie dobrego i musimy ją znaleźć za nim coś się jej stanie!-odpowiedziała Violetta.
Podszedłem do Violi i przytuliłem ją, była bardzo zimna
jakby miała się rozchorować.
-Violu dobrze się czujesz?
-Tak, jest mi tylko trochę zimno.
-Wiem jesteś bardzo zimna, może wrócisz się do domu i położysz?
-Nie. Chce iść z wami.-powiedziała po czym bardziej się we mnie wtuliła.
-Dobrze.-odpowiedział i pocałowałem ją w czubek głowy.
Maxi
Szliśmy już około 2 godzin. W końcu dotarliśmy do opuszczonego metra. León, Napo i Andreas poszli je sprawdzić. Niestety niczego tam nie było. Przechodziliśmy właśnie obok starego hotelu.
-Ej może sprawdzimy go? Co?-zapytała Violetta.
-Co? O nie, nie ma szans, ja tam nie wejdę.-powiedziała Fran.
-Musimy go sprawdzić.-powiedziała Viola.
-Violetta ma racje co jeśli tam jest Camila?-powiedział Napo.
-Dobrze, chodźmy.-odpowiedziała Francesca.
Violetta
Byliśmy już w środku hotelu. Było w nim ciemno i zimno. Podzieliliśmy się na dwie grupy: Napo, Francesca, Broadwey, Tomas, Maxi i Ludmiła w pierwszej, a ja, León, Naty i Andres i Braco w drugiej.
Szliśmy ciemnym korytarzem, kompletnie nie wiedzieliśmy w której części hotelu jesteśmy i gdzie są pozostali. Doszliśmy do schodów. Weszliśmy po nich pojedynczo i powoli na drugie piętro. Schody były drewniane i bardzo spróchniałe, dziwiliśmy się, że się pod nami nie załamały.
-Boję się.-powiedziałam i przytuliłam się do Leóna.
-Nie martw się jestem przy tobie.-odpowiedział.
Szliśmy ciemnym korytarzem, aż doszliśmy do windy. Brako wcisnął guzik, a winda zjechała i otworzyła się.
Ale widokiem nie byliśmy zadowoleni.
Kończyliśmy już zajęcia w Studio, wszyscy byliśmy umówieni pod Resto i z tamtąd mieliśmy sami zacząć szukać Cami. Nie mieliśmy pojęcia gdzie zacząć, ale Maxi wpadł na pomysł, żeby zacząć od Starego miasta, było tam pełno opuszczonych budynków, a także opuszczona stacja metra. Szybko wyruszyliśmy z pod Resto. Ludmiła i Naty także z nami poszły. Byliśmy już w Starym mieście.
-Yy wiecie, może przełożymy to na inny dzień, aaa... albo poczekamy, aż policja wpadnie na jakiś trop, co?-powiedział przerażony Andreas.
-Nie, nie musimy ją znaleźć. Rozumiesz?!-powiedziała Violetta.
-Violu, uspokój się, a co jeśli jej nie znajdziemy, dlaczego musimy sami jej szukać?-zapytał Napo.
-Bo czuje, że w Studio dzieje się coś nie dobrego i musimy ją znaleźć za nim coś się jej stanie!-odpowiedziała Violetta.
Podszedłem do Violi i przytuliłem ją, była bardzo zimna jakby miała się rozchorować.
-Violu dobrze się czujesz?
-Tak, jest mi tylko trochę zimno.
-Wiem jesteś bardzo zimna, może wrócisz się do domu i położysz?
-Nie. Chce iść z wami.-powiedziała po czym bardziej się we mnie wtuliła.
-Dobrze.-odpowiedział i pocałowałem ją w czubek głowy.
Maxi
Szliśmy już około 2 godzin. W końcu dotarliśmy do opuszczonego metra. León, Napo i Andreas poszli je sprawdzić. Niestety niczego tam nie było. Przechodziliśmy właśnie obok starego hotelu.
-Ej może sprawdzimy go? Co?-zapytała Violetta.
-Co? O nie, nie ma szans, ja tam nie wejdę.-powiedziała Fran.
-Musimy go sprawdzić.-powiedziała Viola.
-Violetta ma racje co jeśli tam jest Camila?-powiedział Napo.
-Dobrze, chodźmy.-odpowiedziała Francesca.
Violetta
Byliśmy już w środku hotelu. Było w nim ciemno i zimno. Podzieliliśmy się na dwie grupy: Napo, Francesca, Broadwey, Tomas, Maxi i Ludmiła w pierwszej, a ja, León, Naty i Andres i Braco w drugiej.
Szliśmy ciemnym korytarzem, kompletnie nie wiedzieliśmy w której części hotelu jesteśmy i gdzie są pozostali. Doszliśmy do schodów. Weszliśmy po nich pojedynczo i powoli na drugie piętro. Schody były drewniane i bardzo spróchniałe, dziwiliśmy się, że się pod nami nie załamały.
-Boję się.-powiedziałam i przytuliłam się do Leóna.
-Nie martw się jestem przy tobie.-odpowiedział.
Szliśmy ciemnym korytarzem, aż doszliśmy do windy. Brako wcisnął guzik, a winda zjechała i otworzyła się.
Ale widokiem nie byliśmy zadowoleni.
sobota, 24 sierpnia 2013
Rozdział 9 "Groźba"
Violetta
-Czemu jesteś taka przerażona? Co?-zapytała Lara.
-Nie widzisz, że się boi nas.-powiedział Diego do Lary.
-Czemu za mną idziecie? Od samego Studia21?-powiedziałam.-Po co?
-Chcemy ci coś powiedzieć.-odpowiedziała Lara.
-Nie. Ona ci chce coś powiedzieć.-dogadał Diego.
-Co? Co, nie... nie za bardzo... nie rozumiem o co chodzi.-powiedziałam nieśmiało.
-Posłuchaj mnie uważnie laleczko.-zaczęła srogo Lara.-Masz zostawić Leóna w spokoju, jasne. Doprowadziłam do waszego rozstanie i nie chce, żeby coś popsuło mi cały ten plan.
-A więc to twoja sprawka z tym filmikiem, ale skąd go miałaś? Skąd w ogóle wiedziałaś, że Diego mnie pocałuje?-powiedziałam nadal nie wiedząc o co chodzi.-Zaraz. Zrobiłeś to specjalnie!-krzyknęłam.-Pocałowałeś mnie tylko dlatego, żebym po pierwsze rozstała się z Leónem, a po drugie żebyś ty mogła zgarnąć go dla siebie! Nie wygrasz ze mną tak łatwo!
-Poważnie?! Bo ja się czuje jakbym już wygrała z tobą. Teraz muszę tylko przekonać Leóna do siebie i ty masz trzymać się od nas z daleka! Zrozumiałaś?!
-Nie. Nie mam zamiaru trzymać się od niego z daleka,a wiesz czemu bo go kocham i nie dam tak łatwo za wygraną! Możesz sobie o nim tylko pomarzyć.-odpowiedziałam pewna siebie.
-Myślałam, że wyraziłam się jasno. No ale trudno. Powtórzę jeszcze raz. Masz go zostawić w spokoju, albo zamienię twoje życie w istny koszmar.-powiedziała i odeszła. Diego przygnębiony poszedł za nią. Nagle się odwróciła i dodała:- A i miej się na baczności, chyba, że też chcesz skończyć jak Camila. A o tej rozmowie nawet nie próbuj nikomu mówić. Przez resztę wieczoru byłam w domu, siedziałam w swoim pokoju. Rozmowa z Larą bardzo mnie wystraszyła, ale nie chciałam dać jej tak łatwo odebrać mi Leóna, mimo tego, że się rozstaliśmy bardzo go kocham i bardzo za nim tęsknie. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Mogę?-zapytał, na początku myślałam, że to tata, ale kiedy drzwi się otworzyły zobaczyłam Leóna. Od razu podbiegłam do niego i rzuciłam mu się w ramiona.
-León. Ja...- nie zdążyłam dokończyć, gdyż León przerwał mi namiętnym pocałunkiem.
-Violu, ja tak bardzo cię przepraszam, bo kiedy zobaczyłem to nagranie to...
-León właśnie o tym chciałam z tobą porozmawiać.
-Ale, że...?-nie dokończył, chyba nie wiedział co powiedzieć.
-León ja..-wahałam się, nie wiedziałam czy mówić czy nie, bałam się, że Lara się dowie o tym wszystkim, ale jednak postanowiłam powiedzieć, uświadomiłam sobie, że nie dam się jej zastraszać.-Rozmawiałam z Larą.
-Ale jak to o czym?-zapytał i złapał mnie za rękę.
-Mówiła, że mam ci dać spokój i że jeżeli dalej będę się do ciebie przystawiać to pożałuje tego, miałam nikomu nie mówić o tej rozmowie, ale ja nie chce żeby ona mi cię odebrała.
-Nie martw się, kocham ciebie i tylko ciebie nie musisz się martwić, ona nic dla mnie nie znaczy to tylko moja koleżanka z dzieciństwa i tyle. Ale nie pozwolę, żeby cię straszyła, ja już jej pokażę.
-Nie! Nie błagam nie mów jej, że ci powiedziałam.
-No ale dlaczego?
-Myślę, że maczała palce w porwaniu Cami.
-Ale jak to?-zapytał przerażony.
-Bo na końcu powiedziała mi że jak komuś o tym wszystkim powiem to zniszczy mi życie, albo skończę tak jak Cami.
-Co?!
-Bardzo się o nią martwię, jeżeli to oni ją porwali to nie może być jakoś daleko. Musimy ją znaleźć.
-Dobrze, jeśli tego chcesz.
-Tak chce, tak samo jak chce znowu być z tobą.
Lara
Byliśmy nadal z Diegiem koło parku, gdzie rozmawialiśmy z Violettą. Cały czas chodziło mi po głowie jedno pytanie: Czy Violetta się wygada?
-O czym tak rozmyślasz?-zapytałam Diega, gdyż zauważyłam, że nie za bardzo słucha tego co mówię.
-Jaaa...?-odpowiedział nieswojo, jakby w ogóle nie wiedział, że mówię do niego.
-Tak ty. O czym myślisz, kompletnie mnie nie słuchasz.-powiedziałam.
-O niczym.-odpowiedział i skierował wzrok gdzie indziej.
-Znam ten unik, chodzi o dziewczynę.
-Wcale nie.
-Przyjaźnimy się od lat, chyba możesz mi powiedzieć o co chodzi.
-Dobra, ale to ci się wcale nie spodoba.
-A więc?-zapytałam.-Tylko mi nie mów, że podoba ci się Violetta?!
-Słuchaj wiem, że to dziwne, ale naprawdę jest bardzo fajna i ładna. Jest całkiem inna niż reszta dziewczyn.
-Może i tak, ale ojciec nigdy nie pozwoliłby ci się z nią spotykać!
-Tak wiem, ale jeżeli zniszczysz związek Violetty i Leóna, to nie myśl, że tak łatwo ją sobie odpuszczę.
-Dobrze, rób co chcesz, mi zależy tylko na Leónie. I musisz mi pomóc w tym wszystkim jasne?!
-Taaak jak słońce.
-Czemu jesteś taka przerażona? Co?-zapytała Lara.
-Nie widzisz, że się boi nas.-powiedział Diego do Lary.
-Czemu za mną idziecie? Od samego Studia21?-powiedziałam.-Po co?
-Chcemy ci coś powiedzieć.-odpowiedziała Lara.
-Nie. Ona ci chce coś powiedzieć.-dogadał Diego.
-Co? Co, nie... nie za bardzo... nie rozumiem o co chodzi.-powiedziałam nieśmiało.
-Posłuchaj mnie uważnie laleczko.-zaczęła srogo Lara.-Masz zostawić Leóna w spokoju, jasne. Doprowadziłam do waszego rozstanie i nie chce, żeby coś popsuło mi cały ten plan.
-A więc to twoja sprawka z tym filmikiem, ale skąd go miałaś? Skąd w ogóle wiedziałaś, że Diego mnie pocałuje?-powiedziałam nadal nie wiedząc o co chodzi.-Zaraz. Zrobiłeś to specjalnie!-krzyknęłam.-Pocałowałeś mnie tylko dlatego, żebym po pierwsze rozstała się z Leónem, a po drugie żebyś ty mogła zgarnąć go dla siebie! Nie wygrasz ze mną tak łatwo!-Poważnie?! Bo ja się czuje jakbym już wygrała z tobą. Teraz muszę tylko przekonać Leóna do siebie i ty masz trzymać się od nas z daleka! Zrozumiałaś?!
-Nie. Nie mam zamiaru trzymać się od niego z daleka,a wiesz czemu bo go kocham i nie dam tak łatwo za wygraną! Możesz sobie o nim tylko pomarzyć.-odpowiedziałam pewna siebie.
-Myślałam, że wyraziłam się jasno. No ale trudno. Powtórzę jeszcze raz. Masz go zostawić w spokoju, albo zamienię twoje życie w istny koszmar.-powiedziała i odeszła. Diego przygnębiony poszedł za nią. Nagle się odwróciła i dodała:- A i miej się na baczności, chyba, że też chcesz skończyć jak Camila. A o tej rozmowie nawet nie próbuj nikomu mówić. Przez resztę wieczoru byłam w domu, siedziałam w swoim pokoju. Rozmowa z Larą bardzo mnie wystraszyła, ale nie chciałam dać jej tak łatwo odebrać mi Leóna, mimo tego, że się rozstaliśmy bardzo go kocham i bardzo za nim tęsknie. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Mogę?-zapytał, na początku myślałam, że to tata, ale kiedy drzwi się otworzyły zobaczyłam Leóna. Od razu podbiegłam do niego i rzuciłam mu się w ramiona.
-León. Ja...- nie zdążyłam dokończyć, gdyż León przerwał mi namiętnym pocałunkiem.
-Violu, ja tak bardzo cię przepraszam, bo kiedy zobaczyłem to nagranie to...
-León właśnie o tym chciałam z tobą porozmawiać.
-Ale, że...?-nie dokończył, chyba nie wiedział co powiedzieć.
-León ja..-wahałam się, nie wiedziałam czy mówić czy nie, bałam się, że Lara się dowie o tym wszystkim, ale jednak postanowiłam powiedzieć, uświadomiłam sobie, że nie dam się jej zastraszać.-Rozmawiałam z Larą.
-Ale jak to o czym?-zapytał i złapał mnie za rękę.
-Mówiła, że mam ci dać spokój i że jeżeli dalej będę się do ciebie przystawiać to pożałuje tego, miałam nikomu nie mówić o tej rozmowie, ale ja nie chce żeby ona mi cię odebrała.
-Nie martw się, kocham ciebie i tylko ciebie nie musisz się martwić, ona nic dla mnie nie znaczy to tylko moja koleżanka z dzieciństwa i tyle. Ale nie pozwolę, żeby cię straszyła, ja już jej pokażę.
-Nie! Nie błagam nie mów jej, że ci powiedziałam.
-No ale dlaczego?
-Myślę, że maczała palce w porwaniu Cami.
-Ale jak to?-zapytał przerażony.
-Bo na końcu powiedziała mi że jak komuś o tym wszystkim powiem to zniszczy mi życie, albo skończę tak jak Cami.
-Co?!
-Bardzo się o nią martwię, jeżeli to oni ją porwali to nie może być jakoś daleko. Musimy ją znaleźć.
-Dobrze, jeśli tego chcesz.
-Tak chce, tak samo jak chce znowu być z tobą.
Lara
Byliśmy nadal z Diegiem koło parku, gdzie rozmawialiśmy z Violettą. Cały czas chodziło mi po głowie jedno pytanie: Czy Violetta się wygada?
-O czym tak rozmyślasz?-zapytałam Diega, gdyż zauważyłam, że nie za bardzo słucha tego co mówię.
-Jaaa...?-odpowiedział nieswojo, jakby w ogóle nie wiedział, że mówię do niego.
-Tak ty. O czym myślisz, kompletnie mnie nie słuchasz.-powiedziałam.
-O niczym.-odpowiedział i skierował wzrok gdzie indziej.
-Znam ten unik, chodzi o dziewczynę.
-Wcale nie.
-Przyjaźnimy się od lat, chyba możesz mi powiedzieć o co chodzi.
-Dobra, ale to ci się wcale nie spodoba.
-A więc?-zapytałam.-Tylko mi nie mów, że podoba ci się Violetta?!
-Słuchaj wiem, że to dziwne, ale naprawdę jest bardzo fajna i ładna. Jest całkiem inna niż reszta dziewczyn.
-Może i tak, ale ojciec nigdy nie pozwoliłby ci się z nią spotykać!
-Tak wiem, ale jeżeli zniszczysz związek Violetty i Leóna, to nie myśl, że tak łatwo ją sobie odpuszczę.
-Dobrze, rób co chcesz, mi zależy tylko na Leónie. I musisz mi pomóc w tym wszystkim jasne?!
-Taaak jak słońce.
piątek, 23 sierpnia 2013
Rozdział 8 "Straszny widok"
Violetta
Po słowach Napo, wszyscy rozeszliśmy się do domów. Myśl o porwaniu Cami nie dawała mi spokoju. Strasznie się bałam wracać sama, cały czas miałam wrażenie, że ktoś mnie śledzi.
-Cześć Viola!- usłyszałam głos Lary.
Gwałtownie się odwróciłam, ale widokiem nie byłam zadowolona gdyż cały czas szła za mną nie tylko Lara, ale też Diego.
León
Byłem niespokojny, moje myśli krzyczały. Jednak postanowiłem powoli wracać do domu, gdyż siedzenie na ławce pod Studiem nie było dobrym rozwiązaniem. Martwiłem się tak jak wszyscy o Cami, ale też bolało nie rozstanie z Violą, bardzo tego żałowałem. Ale nie mogłem iść do Violetty i jej tego powiedzieć.
-León, zaczekaj.-odwróciłem się.
-Ludmiła? A co ty tu robisz?-zapytałem.
-Wiesz, przed chwilą, dowiedziałam się, że rozstałeś się z Violą. Słyszałam też, że teraz chodzi z Diegiem. To prawda?
-Co?!-zdziwiłem się.- Nie to nie może być prawda, przecież dzisiaj cały czas spędziła z Fran i Cami, jak jeszcze była tutaj.
-Ah to dobrze, bo chciałam cię ostrzec jeżeli zależy ci na Violettcie, to lepiej pilnuj jej i trzymaj ją daleko od Diega.
-Ale dlaczego mi to mówisz?
-Bo go dobrze znam, nie pytaj tylko rób co mówię. Dobrze?
-Czemu mam ci uwierzyć? Z dnia na dzień nagle zaczęło ci zależeć na Violi?
-Nie no co ty. Ale lepiej mnie posłuchaj, dobrze ci radzę. Musze już iść. Do zobaczenia.- powiedziała po czym odeszła. Nie za bardzo rozumiałem to co mi powiedziała, ale i tak wolałem jej posłuchać, gdyż nadal bardzo zależało mi na Violettcie.
Po słowach Napo, wszyscy rozeszliśmy się do domów. Myśl o porwaniu Cami nie dawała mi spokoju. Strasznie się bałam wracać sama, cały czas miałam wrażenie, że ktoś mnie śledzi.
-Cześć Viola!- usłyszałam głos Lary.
Gwałtownie się odwróciłam, ale widokiem nie byłam zadowolona gdyż cały czas szła za mną nie tylko Lara, ale też Diego.
León
Byłem niespokojny, moje myśli krzyczały. Jednak postanowiłem powoli wracać do domu, gdyż siedzenie na ławce pod Studiem nie było dobrym rozwiązaniem. Martwiłem się tak jak wszyscy o Cami, ale też bolało nie rozstanie z Violą, bardzo tego żałowałem. Ale nie mogłem iść do Violetty i jej tego powiedzieć.
-León, zaczekaj.-odwróciłem się.
-Ludmiła? A co ty tu robisz?-zapytałem.
-Wiesz, przed chwilą, dowiedziałam się, że rozstałeś się z Violą. Słyszałam też, że teraz chodzi z Diegiem. To prawda?
-Co?!-zdziwiłem się.- Nie to nie może być prawda, przecież dzisiaj cały czas spędziła z Fran i Cami, jak jeszcze była tutaj.
-Ah to dobrze, bo chciałam cię ostrzec jeżeli zależy ci na Violettcie, to lepiej pilnuj jej i trzymaj ją daleko od Diega.
-Ale dlaczego mi to mówisz?
-Bo go dobrze znam, nie pytaj tylko rób co mówię. Dobrze?
-Czemu mam ci uwierzyć? Z dnia na dzień nagle zaczęło ci zależeć na Violi?
-Nie no co ty. Ale lepiej mnie posłuchaj, dobrze ci radzę. Musze już iść. Do zobaczenia.- powiedziała po czym odeszła. Nie za bardzo rozumiałem to co mi powiedziała, ale i tak wolałem jej posłuchać, gdyż nadal bardzo zależało mi na Violettcie.
czwartek, 22 sierpnia 2013
Bridgit Mendler w Violettcie !
.jpg)
Chyba wszyscy już wiedzą, że
w 2 sezonie Violetty pojawi się,
Bridgit Mendler. Serialowa Teddy
z serialu "Powodzenia Charlie"
zrobi nie zła furorę w życiu naszych
bohaterów.
A oto filmik jak bawią się nasi idole przy piosence
"Hurricane"
Jak widać aktorzy nieźle się ze sobą dogadują i od razu widać, że się polubili.
.jpg)
Wielkie zdziwienie przy wejściu Bridgit, jesteście ciekawi tego odcinka ja bardzo ;)
Z tego co się dowiedziałam Bridgit Mendler i Martina Stoessel są przyjaciółkami i dlatego tak dobrze się dogadują.
Twitcam z Facu i Albą !
Nagrany Twitcam z Facu i Albą. Jak widać kolejna akcja udana ! Facu i Alba powiedzieli jakieś około 10 razy Polonia ! Ale nie ma w tym nic dziwnego, bo Polska ich kocha ! W 30 minucie powiedzieli "siema", ale jak widać po ich minach, nie wiedzieli o co chodzi.
Rozdział 7 "Rozmowa"
Violetta
Przez cały czas siedzieliśmy przed Studiem próbując, domyślić się kto stał za porwaniem Cami. Ale przez cały czas wszyscy zadawaliśmy sobie to samo pytanie: Gdzie ona jest? I czy nic się jej nie stało?.
Jednak nikt z nas nie potrafił wymyślić kto to mógł być.
-Ej no dajcie spokój, a może to tylko żart? Dzwoniliście do jej domu? Albo na jej komórkę?- zapytał Napo, który właśnie przed chwilą doszedł do nas z Andresem.
-Tak dzwoniłam wszędzie, i nigdzie jej nie ma.- odpowiedziałam.
-Mama Cami już wie?- zapytał León, on też dopiero przed chwilą dowiedział się co się stało.
-Tak, zgłosiła już na policję zaginiecie, ale nic więcej nie wiem.-powiedziałam.
-No, ale przecież musi być tego jakieś logiczne wytłumaczenie, przecież nikt by jej nie porwał tak bez powodu.-powiedział Maxi.
-Tak wiemy o tym ale słowa mówią same za siebie.-odpowiedziała Fran.
-Hej ziomki co robicie?-zapytał Broadwey, który jeszcze nie był świadomy co się stało z jego dziewczyną.
-Myślę, że powinieneś coś wiedzieć.- powiedział León.
-Dobra, ale o co chodzi?-zapytał spokojnie.
-Cami ona...
-Zrywa ze mną?!-zapytał przestraszony.
-Nie, nie z wami wszystko okey, tylko, że ona została porwana.- powiedział Maxi.
-Co, ale jak to ?! Przecież, widziałem ją jeszcze rano i było wszystko dobrze.-powiedział niespokojnie.
-Tak rano też ją widzieliśmy i nie była jakaś zmartwiona, ale kiedy poszła do Resto po coś do picia już więcej jej nie zobaczyliśmy.
-Przykro nam stary, ale taka jest prawda.-dopowiedział Napo.-Uznaliśmy, ze powinieneś wiedzieć.
-Dzięki, ze mi powiedzieliście. A czy policja już wie?
-Tak mam Cami już wszystko zgłosiła.-powiedziałam.
-Martwię się o nią.-powiedział Broadwey.
-Jak i my wszyscy.-powiedziała Fran.
-Zaraz czekajcie, ale przecież ktoś musiał mieć powód do tego porwania. Prawda? A dzisiaj rano przecież was skłócił Diego z Larą. Co nie León.-zapytała Andres.
-Tak. Doprowadził do naszego rozstania.-odpowiedział patrząc mi w oczy.
-A więc to wszystko dzieje się tu w Studiu.-dopowiedział Napo.
Ludmiła
Po zajęciach w Studiu21 czekałam na Naty w parku. Byłam bardzo zdenerwowana pojawieniem się Diega w szkole.
-Ludmi.-powiedziała Naty.-Przepraszam za spóźnienie, ale wybuchła mała afera w Studiu.
-Co? Jaka afera, znowu, chodzi o mnie, a może o Diega?
-Nie, nie chodzi o ciebie ani o Diega, ale chodzi o Cami, nie uwierzysz została porwana.
-O naprawdę, bidulka, musi być jej tak źle.
-Ludmiła, chyba się z tego nie cieszysz?
-Nie no skądże, ja jej bardzo współczuje.
-Taa no jasne. Więc o czym chciałaś ze mną pogadać?
-A o Diegu.
-Uuu, spodobał ci się?!- powiedział, trochę się śmiejąc.
-Co?! Nie ani trochę mi się nie spodobał, boo...- nie dokończyłam zdania.
-Boo? Co?!-dopytywała się.
-Bo to mój były chłopak.-szybko odpowiedziałam.
-Co?!-wykrzyknęła na pół ulicy Naty.
-No tak i boję się, że jego pojawienie zniszczy nie tylko mnie, ale i połowę Studia.
Przez cały czas siedzieliśmy przed Studiem próbując, domyślić się kto stał za porwaniem Cami. Ale przez cały czas wszyscy zadawaliśmy sobie to samo pytanie: Gdzie ona jest? I czy nic się jej nie stało?.
Jednak nikt z nas nie potrafił wymyślić kto to mógł być.
-Ej no dajcie spokój, a może to tylko żart? Dzwoniliście do jej domu? Albo na jej komórkę?- zapytał Napo, który właśnie przed chwilą doszedł do nas z Andresem.
-Tak dzwoniłam wszędzie, i nigdzie jej nie ma.- odpowiedziałam.
-Mama Cami już wie?- zapytał León, on też dopiero przed chwilą dowiedział się co się stało.
-Tak, zgłosiła już na policję zaginiecie, ale nic więcej nie wiem.-powiedziałam.
-No, ale przecież musi być tego jakieś logiczne wytłumaczenie, przecież nikt by jej nie porwał tak bez powodu.-powiedział Maxi.
-Tak wiemy o tym ale słowa mówią same za siebie.-odpowiedziała Fran.
-Hej ziomki co robicie?-zapytał Broadwey, który jeszcze nie był świadomy co się stało z jego dziewczyną.
-Myślę, że powinieneś coś wiedzieć.- powiedział León.
-Dobra, ale o co chodzi?-zapytał spokojnie.
-Cami ona...
-Zrywa ze mną?!-zapytał przestraszony.
-Nie, nie z wami wszystko okey, tylko, że ona została porwana.- powiedział Maxi.
-Co, ale jak to ?! Przecież, widziałem ją jeszcze rano i było wszystko dobrze.-powiedział niespokojnie.
-Tak rano też ją widzieliśmy i nie była jakaś zmartwiona, ale kiedy poszła do Resto po coś do picia już więcej jej nie zobaczyliśmy.
-Przykro nam stary, ale taka jest prawda.-dopowiedział Napo.-Uznaliśmy, ze powinieneś wiedzieć.
-Dzięki, ze mi powiedzieliście. A czy policja już wie?
-Tak mam Cami już wszystko zgłosiła.-powiedziałam.
-Martwię się o nią.-powiedział Broadwey.
-Jak i my wszyscy.-powiedziała Fran.
-Zaraz czekajcie, ale przecież ktoś musiał mieć powód do tego porwania. Prawda? A dzisiaj rano przecież was skłócił Diego z Larą. Co nie León.-zapytała Andres.
-Tak. Doprowadził do naszego rozstania.-odpowiedział patrząc mi w oczy.
-A więc to wszystko dzieje się tu w Studiu.-dopowiedział Napo.
Ludmiła
Po zajęciach w Studiu21 czekałam na Naty w parku. Byłam bardzo zdenerwowana pojawieniem się Diega w szkole.
-Ludmi.-powiedziała Naty.-Przepraszam za spóźnienie, ale wybuchła mała afera w Studiu.
-Co? Jaka afera, znowu, chodzi o mnie, a może o Diega?
-Nie, nie chodzi o ciebie ani o Diega, ale chodzi o Cami, nie uwierzysz została porwana.
-O naprawdę, bidulka, musi być jej tak źle.
-Ludmiła, chyba się z tego nie cieszysz?
-Nie no skądże, ja jej bardzo współczuje.
-Taa no jasne. Więc o czym chciałaś ze mną pogadać?
-A o Diegu.
-Uuu, spodobał ci się?!- powiedział, trochę się śmiejąc.
-Co?! Nie ani trochę mi się nie spodobał, boo...- nie dokończyłam zdania.
-Boo? Co?!-dopytywała się.
-Bo to mój były chłopak.-szybko odpowiedziałam.
-Co?!-wykrzyknęła na pół ulicy Naty.
-No tak i boję się, że jego pojawienie zniszczy nie tylko mnie, ale i połowę Studia.
Rozdział 6 "Porwanie"
Francesca
Kończyliśmy właśnie zajęcia z Gregoriem, gdy nagle usłyszeliśmy krzyki.
-Fran, Maxi!-od razu rozpoznaliśmy głos Violetty, i natychmiast wybiegliśmy z sali.
-Viola! Tutaj!-krzyknął Maxi, Violetta od razu przybiegła do nas.
-Cami... ona...- nie umiała dokończyć zdania.
-Co?! Co Cami? Coś się stało?- zapytałam.
-Tak!-krzyknęła z płaczem.
-Co!?- dopytywaliśmy się. Nagle Viola podała nam starą kartkę. Oboje oniemieliśmy kiedy zobaczyliśmy napis: "NIE PRÓBUJCIE NAWET SZUKAĆ CAMILI, DLA WASZEGO DOBRA"
-Ale o co chodzi?- zapytał Maxi.
-Cami została porwana!- krzyknęłyśmy naraz z Violettą.
León
Przez cały czas siedziałem w sali do muzyki i grałem na pianinie. Źle się czułem z tym, że zerwałem z Violettą, ale wtedy myślałem, że to najlepsze rozwiązanie, teraz jednak tego bardzo żałuje.
-León, musisz na pomóc!- dobiegł mnie głos Maxiego.
-Ale o co chodzi, jeśli o Violettę to..
-Co?! Nie! Nie o Violettę tylko o Camilę.-odpowiedział nerwowo.
-Ale jak to? Co się dzieje z Camilą?-zapytałem, po czym do sali wszedł Diego.-Ty!
-Co ja?- zapytał zdziwiony.
-Yyy León błagam cię to nie pora teraz na kłótnie, chodź!-krzyknął Maxi.
-Nie, nie poczekaj Maxi, my mamy z Diegiem do omówienia pewną sprawę.
-No, ale co z Camilą?!
-Sami z nią sobie poradzicie.- powiedziałem dalej nie wiedząc o co chodzi.
-Dobra, mów o co chodzi, bo nie ma całego dnia.-odpowiedział Diego.
-Po co przystawiasz się do Violetty?!
-Yy sam nie wiem, bo jest ładna i zasługuje na kogoś lepszego niż ty!
-Taa i pewnie od razu na ciebie?!
-A jakżeby inaczej.
-Odczep się od niej i dwa razy nie będę powtarzał!
-Z tego co wiem to z nią zerwałeś rano, więc mogę z robić co tylko chce całować ją, podrywać.-odpowiedział śmiejąc się szyderczo.
-Wiesz co jeszcze pożałujesz tego, że w ogóle się tu zjawiłeś!-krzyknąłem po czym pobiegłem szybko do Maxiego.
Diego
Po rozmowie z Leónem dalej stałem w sali muzycznej, śmiejąc się z tego co powiedział. Nie wiedział do czego jestem zdolny i kompletnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że to on szybciej pożałuje niż ja. Pocałunek z Violettą to był dopiero początek, teraz zacznie się dopiero piekło i niech lepiej nikt z tych ich paczki nie pokrzyżuje moich planów, bo źle się to skończy.-myślałem.
Po kilku chwilach wyszedłem z sali.
-Diego!- zawołał Gregorio.-Chodź no tu!
-Coś się stało?-zapytałem.
-Chciałem tylko wiedzieć czy wszystko idzie zgodnie z planem?-zapytał cicho.
-Tak, nie martw się. Do tygodnia nikt nie będzie tu żył w zgodzie.
-Świetnie.
-A i jeszcze jedno tato.-powiedziałem.
-Tak?-zapytał spokojnie, lecz nadal szeptem.
-Operacja, nie ma Cami powiodła się.
-Świetnie, to znaczy, że Fabio się spisał?
-Wszystko zrobił tak jak należy.
Kończyliśmy właśnie zajęcia z Gregoriem, gdy nagle usłyszeliśmy krzyki.
-Fran, Maxi!-od razu rozpoznaliśmy głos Violetty, i natychmiast wybiegliśmy z sali.
-Viola! Tutaj!-krzyknął Maxi, Violetta od razu przybiegła do nas.
-Cami... ona...- nie umiała dokończyć zdania.
-Co?! Co Cami? Coś się stało?- zapytałam.
-Tak!-krzyknęła z płaczem.
-Co!?- dopytywaliśmy się. Nagle Viola podała nam starą kartkę. Oboje oniemieliśmy kiedy zobaczyliśmy napis: "NIE PRÓBUJCIE NAWET SZUKAĆ CAMILI, DLA WASZEGO DOBRA"
-Ale o co chodzi?- zapytał Maxi.
-Cami została porwana!- krzyknęłyśmy naraz z Violettą.
León
Przez cały czas siedziałem w sali do muzyki i grałem na pianinie. Źle się czułem z tym, że zerwałem z Violettą, ale wtedy myślałem, że to najlepsze rozwiązanie, teraz jednak tego bardzo żałuje.
-León, musisz na pomóc!- dobiegł mnie głos Maxiego.
-Ale o co chodzi, jeśli o Violettę to..
-Co?! Nie! Nie o Violettę tylko o Camilę.-odpowiedział nerwowo.
-Ale jak to? Co się dzieje z Camilą?-zapytałem, po czym do sali wszedł Diego.-Ty!
-Co ja?- zapytał zdziwiony.
-Yyy León błagam cię to nie pora teraz na kłótnie, chodź!-krzyknął Maxi.
-Nie, nie poczekaj Maxi, my mamy z Diegiem do omówienia pewną sprawę.
-No, ale co z Camilą?!
-Sami z nią sobie poradzicie.- powiedziałem dalej nie wiedząc o co chodzi.
-Dobra, mów o co chodzi, bo nie ma całego dnia.-odpowiedział Diego.
-Po co przystawiasz się do Violetty?!-Yy sam nie wiem, bo jest ładna i zasługuje na kogoś lepszego niż ty!
-Taa i pewnie od razu na ciebie?!
-A jakżeby inaczej.
-Odczep się od niej i dwa razy nie będę powtarzał!
-Z tego co wiem to z nią zerwałeś rano, więc mogę z robić co tylko chce całować ją, podrywać.-odpowiedział śmiejąc się szyderczo.
-Wiesz co jeszcze pożałujesz tego, że w ogóle się tu zjawiłeś!-krzyknąłem po czym pobiegłem szybko do Maxiego.
Diego
Po rozmowie z Leónem dalej stałem w sali muzycznej, śmiejąc się z tego co powiedział. Nie wiedział do czego jestem zdolny i kompletnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że to on szybciej pożałuje niż ja. Pocałunek z Violettą to był dopiero początek, teraz zacznie się dopiero piekło i niech lepiej nikt z tych ich paczki nie pokrzyżuje moich planów, bo źle się to skończy.-myślałem.
Po kilku chwilach wyszedłem z sali.
-Diego!- zawołał Gregorio.-Chodź no tu!
-Coś się stało?-zapytałem.
-Chciałem tylko wiedzieć czy wszystko idzie zgodnie z planem?-zapytał cicho.
-Tak, nie martw się. Do tygodnia nikt nie będzie tu żył w zgodzie.
-Świetnie.
-A i jeszcze jedno tato.-powiedziałem.
-Tak?-zapytał spokojnie, lecz nadal szeptem.
-Operacja, nie ma Cami powiodła się.
-Świetnie, to znaczy, że Fabio się spisał?
-Wszystko zrobił tak jak należy.
Rozdział 5 "Rozstanie"
Violetta
-Tak, pewnie widziałaś nagranie na którym rozmawiam z Larą. Słuchaj to wcale nie było tak, nie powiedziałem nic złego o tobie.
Byłam właśnie w drodze, w ręce trzymałam telefon z włączoną wiadomścią od nieznanego numeru. Pisało w nim, że bardzo mylę się do Leóna i że on przez cały czas mnie oszukuje, pod spodem był link do filmiku który ktoś wrzucił do internetu. Na filmiku wyraźnie było widać rozmowę Leóna z Larą. Było mi bardzo przykro, nigdy nie pomyślałabym nawet przez chwilę, że León myśli o mnie takie rzeczy, chociaż momentami miałam wrażenie jakby filmik był zmontowany, czułam, że coś tu nie pasuje, ale nie miałam siły zastanawiać się nad tym, bardziej bałam się tego, że muszę przyznać się Leónowi do mojego wczorajszego pocałunku z Diegiem, za nim dowie się tego od kogoś innego. Byłam już po Studiem wzrokiem szukałam Leóna.
-Muszę z nim porozmawiać, nie bój się na spokojnie mu wszystko opowiesz.- myślałam.- A co jeśli się wkurzy i rozstaniemy się, co jeśli już się o tym dowiedział od Diega lub kogoś innego?!-moje myśli krzyczały. Nagle zobaczyłam Leóna, wychodzącego ze Studia.
-León!- zawołałam, a on szybko podbiegł w moją stronę.
-Cześć Violu.- powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Cześć. Słuchaj León musimy pogadać...- nie dał mi dokończyć.
-Tak wiem chyba co masz na myśli.- odpowiedział.
-Wiesz?-zapytałam zdziwiona.
-Tak, pewnie widziałaś nagranie na którym rozmawiam z Larą. Słuchaj to wcale nie było tak, nie powiedziałem nic złego o tobie.
-Posłuchaj, o tym też chciałam z tobą pogadać, ale muszę ci się do czegoś innego przyznać.
-Ale to oznacza, że nie jesteś na mnie zła?
-Nie, nie jestem. Wiesz jak to zobaczyłam na początku byłam na ciebie wściekła, ale teraz zdałam sobie sprawę z tego, że ty nie powiedziałbyś tak o mnie.
-Więc między nami wszystko gra?
-Tak. To znaczy nie bo...
-Jak to nie?
-No bo ja...- nie zdążyłam dokończyć, gdyż León dostał sms-a.
Wpatrywał się w ekran telefonu, nie dowierzając.
-Co? Co się dzieje León?
-Sama zobacz.
Spojrzałam w ekran i zobaczyłam nagranie które León dostał od Lary.
-León, jaa... ja właśnie chciałam z tobą o tym porozmawiać.
-I co? Co mi chciałaś powiedzieć?!- odpowiedział zdenerwowany. Milczałam nie miałam pojęcia co mam mu powiedzieć, bardzo chciało mi się płakać i jedyne czego chciałam to znaleźć się w objęciach Leóna, ale jednak stało się zupełnie inaczej.
-Violetta.-Nagle przestał mówić.- Z nami koniec.-dokończył.
Łzy momentalnie mi poleciały po policzkach. Nawet nie próbowałam zatrzymać Leóna kiedy odchodził, byłam zdruzgotana, poszłam szukać Camili i Francesci.
Francesca
Stałam w sali tanecznej czekając na resztę grupy i na Gregoria.
-Fran!- rozległ się głos Cami w korytarzu.
-Cami! Cami?
-Cześć Fran musisz mi pomóc z Violettą.
-Ale jak to co się stało?
-Siedzi na ławce przed Studiem cała zapłakana.
-Dlaczego nie powiedziała mi, kazała mi tylko cię znaleźć i przyprowadzić.
-Dobrze już idę.- odpowiedziałam.
-Viola, co się stało?- zapytałam, od razu jak zobaczyłam Violettę.
-Rozstałam się z Leónem.- powiedziała drżącym głosem.
-Ale jak to? Dlaczego?
-Dlatego.- powiedziała podając mi swój telefon, od razu spojrzałyśmy z Cami na nagranie.
-A skąd to nagranie się wzięło w internecie?- zapytała Camila.
-Nie mam pojęcia, początkowo León dostał je tylko w smsie. A teraz jest w całym internecie.
-Dobrze, wiecie co może ja pójdę do Resto po jakieś koktaile, a wy pogadajcie sobie, okey?-powiedziała Camila.
-Dobrze Cami, ale wracaj szybko bo zaraz zaczynamy zajęcia.
Długo rozmawiałam z Violą. Kiedy zorientowałam się, że trwają moje zajęcia z Gregoriem szybko pobiegłam na nie. Violetta w tym czasie miała poszukać Cami która do tej pory nie wróciła z Resto. Co raz bardziej się o nią martwiłyśmy.
Koncert En Vivo w Buenos Aires.
Filmik na który trafiłam już jakiś czas temu,
nie daje mi spokoju, co sądzicie o pocałunku
Jorga Blanco i Martiny Stoessel na koncercie
En Vivo w teatrze Gran Rex
w Buenos Aires?
Ruggero Pasquarelli
Idol nastolatków i gwiazda serialu "Violetta". Nasz serialowy Federico za nim jednak stał się sławny musiał od czegoś zacząć. A jednym z tych dowodów jest jego porywający występ w X Factor, gdzie wystąpił z piosenką "Crazy little thing called love"
Jak wam się podoba Rugerro? Piszcie w komentarzach.
środa, 21 sierpnia 2013
Rozdział 4 "Niemiła niespodzianka"
Violetta
Przez cały czas stałam wpatrzona jak w obrazek nie mogłam w to uwierzyć.
-No cześć Violu.- powiedział złowieszczo Diego.
-Aaa...- nie mogłam z siebie wydusić słowa.- Aa co ty tu robisz? W moim pokoju!?
-A tak oglądam twoje fotki z dzieciństwa.-odpowiedział z szyderczym uśmiechem na twarzy.
-Ale jak to ?! Jak ? Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam ?! I kto cię tu wpuścił!- krzyknęłam.
-A nie było nikogo w kuchni, ani w salonie więc przyszedłem tutaj.
-A niby po co ? Wiesz jak masz mi się tak beznadziejnie tłumaczyć to lepiej wyjdź stąd!
-Ale spokojnie, nie bądź dla mnie aż taka nie miła.
-A jaka mam być, no jaka? Wszedłeś do mojego domu, do mojego pokoju, nikt nie wie nawet, że tu jesteś!
-Dobrze, nie będę ci się tłumaczył, po za tym wyglądasz jakbyś się mnie bała.
-Wcale się nie boję ciebie, ale tego, że mimo, że się praktycznie nie znamy ty tus obie przychodzisz jak gdyby nigdy nic i siedzisz w moim pokoju.
-Więc po prostu pójdę.-odpowiedział.
-Tak, no ja myślę, że pójdziesz, bo jakoś nie mam ochoty tracić tu z tobą czasu.
-Oczywiście.
Diego zaczął powoli wychodzić, gdy nagle cofnął się, złapał mnie i pocałował. Byłam w szoku. Natychmiast się wyrwałam.
-Co ty wyprawiasz?!!- krzyknęłam na cały głos.
-Wiesz muszę już iść.-odpowiedział i wybiegł.
Byłam przerażona, ale teraz nie myślałam o niczym innym jak położyć się spać.
Maxi
Właśnie szedłem do Studia21, byłem zupełnie zaskoczony tym co się stało i tym co zobaczyłem dziś w internecie.
-León!- zawołałem.-Myślę, że powinieneś to zobaczyć, za nim ktoś inny to zobaczy.
-Ale o co ci chodzi?-zapytał.
Pokazałem mu nagranie.
-Ale.. to jest moja rozmowa z Larą, przecież...
-Tak wiem, ale dlaczego powiedziałeś jej takie rzeczy o Violettcie?
-Przecież ja tego nie powiedziałem.
-Co?
-Boo, to wcale nie było tak Lara powiedziała, że ktoś jej powiedział, że nie układa mi się z Violą, a ja wtedy powiedziałem, że to nie prawda i że Violetta to najwspanialsza dziewczyna na świecie, nie mówiłem nic złego o niej a już na pewno nie, że jest okropna i podła, musisz mi uwierzyć.
-Dobrze, ale dlaczego ktoś wstawił takie nagranie do internetu?
-Nie mam pojęcia, ale wtedy czułem, że ktoś nas obserwuje i miałem dobre przeczucia.
-Tak, ale co jeśli nagranie zobaczy Violetta? Myślisz, że jak zareaguje?
-Na pewno nie będzie zadowolona, ale jednego jestem pewien ewidentnie ktoś chce rozdzielić mnie i Violettę.
Przez cały czas stałam wpatrzona jak w obrazek nie mogłam w to uwierzyć.
-No cześć Violu.- powiedział złowieszczo Diego.
-Aaa...- nie mogłam z siebie wydusić słowa.- Aa co ty tu robisz? W moim pokoju!?
-A tak oglądam twoje fotki z dzieciństwa.-odpowiedział z szyderczym uśmiechem na twarzy.
-Ale jak to ?! Jak ? Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam ?! I kto cię tu wpuścił!- krzyknęłam.
-A nie było nikogo w kuchni, ani w salonie więc przyszedłem tutaj.
-A niby po co ? Wiesz jak masz mi się tak beznadziejnie tłumaczyć to lepiej wyjdź stąd!
-Ale spokojnie, nie bądź dla mnie aż taka nie miła.
-A jaka mam być, no jaka? Wszedłeś do mojego domu, do mojego pokoju, nikt nie wie nawet, że tu jesteś!
-Dobrze, nie będę ci się tłumaczył, po za tym wyglądasz jakbyś się mnie bała.-Wcale się nie boję ciebie, ale tego, że mimo, że się praktycznie nie znamy ty tus obie przychodzisz jak gdyby nigdy nic i siedzisz w moim pokoju.
-Więc po prostu pójdę.-odpowiedział.
-Tak, no ja myślę, że pójdziesz, bo jakoś nie mam ochoty tracić tu z tobą czasu.
-Oczywiście.
Diego zaczął powoli wychodzić, gdy nagle cofnął się, złapał mnie i pocałował. Byłam w szoku. Natychmiast się wyrwałam.
-Co ty wyprawiasz?!!- krzyknęłam na cały głos.
-Wiesz muszę już iść.-odpowiedział i wybiegł.
Byłam przerażona, ale teraz nie myślałam o niczym innym jak położyć się spać.
Maxi
Właśnie szedłem do Studia21, byłem zupełnie zaskoczony tym co się stało i tym co zobaczyłem dziś w internecie.
-León!- zawołałem.-Myślę, że powinieneś to zobaczyć, za nim ktoś inny to zobaczy.
-Ale o co ci chodzi?-zapytał.
Pokazałem mu nagranie.
-Ale.. to jest moja rozmowa z Larą, przecież...
-Tak wiem, ale dlaczego powiedziałeś jej takie rzeczy o Violettcie?
-Przecież ja tego nie powiedziałem.
-Co?
-Boo, to wcale nie było tak Lara powiedziała, że ktoś jej powiedział, że nie układa mi się z Violą, a ja wtedy powiedziałem, że to nie prawda i że Violetta to najwspanialsza dziewczyna na świecie, nie mówiłem nic złego o niej a już na pewno nie, że jest okropna i podła, musisz mi uwierzyć.
-Dobrze, ale dlaczego ktoś wstawił takie nagranie do internetu?
-Nie mam pojęcia, ale wtedy czułem, że ktoś nas obserwuje i miałem dobre przeczucia.
-Tak, ale co jeśli nagranie zobaczy Violetta? Myślisz, że jak zareaguje?
-Na pewno nie będzie zadowolona, ale jednego jestem pewien ewidentnie ktoś chce rozdzielić mnie i Violettę.
Jedna z nowych postaci serialu !

Oto Mora, postać która pojawi się pod koniec 2 sezonu Violetty2 !

Jej przyjaciółkami będą: Violetta, Naty, Cami i Fran. Mora ma wystąpić jako miła, zabawna i dobra osoba, więc nie musicie się martwić, że będzie drugą Ludmiła!

Będzie to siostra Diega, która zakocha się w Maxim, niestety on przez nią będzie miał problem z Naty.
Rozdział 3 "Niespodziewany gość"
Violetta
Kiedy weszłam do domu co raz bardziej się bałem, byłam zaniepokojona pojawieniem się Diega w Studiu21, ale też nie mogłam go o nic podejrzewać, gdyż dopiero się u nas pojawił.
-Cześć Violu!- uslyszałam głos taty.
-Heej.- powiedziałam nieśmiało.
-Coś się stało?-zapytał.-Byłaś na lekcjach gry na fortepianie?
-Yy nie.- odpowiedział, chociaż wcale tego nie chciałam powiedzieć.
-Nie? Jak to..?
-Tak! Tak byłam, przepraszam jestem rozkojarzona, dobra to ja muszę już iść.- powiedziałam nerwowo nie wiedząc czy tata mi wierzy.
-Dobrze..., ale gdzie idziesz?
-Yy, no przecież do pokoju.-szybko powiedziałam i pobiegłam na górę, kiedy jednak weszłam do pokoju, stanęłam jak słup soli. Byłam przerażona tym co zobaczyłam...
León
Kiedy odszedłem od domu Violetty szybko pobiegłem na drugą stronę ulicy.
-Hej! León!
Usłyszałem głos jakiejś dziewczyny, początkowo myślałem, że to Viola, ale kiedy się odwróciłem zobaczyłem Larę.
-Hej, León.-powiedziała jeszcze raz zdyszana.
-Cześć Lara. A co ty tu robisz?-spytałem lekko zdziwiony gdyż mieszkała ona na drugim końcu miasta.
-Yy no, jestem z tobą, teraz tu.- powiedziała z podłym uśmieszkiem.
-I to tyle?-zapytałem.
-Nie, chciałam cię tylko o coś zapytać, bo ostatnio dowiedziałam się , że nie za dobrze układa cie się z Violettą i pomyślałam, że..
-Jak to ? Kto ci to powiedział? Przecież to są kłamstwa! Wcale tak nie jest z Violettą układa mi się bardzo dobrze i myślę, że nie ma lepszej dziewczyny od niej.-odpowiedziałem w złości.
-Dobrze tak tylko zapytałam.
-I po to przyjechałaś tutaj, żeby się tego dowiedzieć?
-Uwierz mi, nie tylko po to.-powiedziała jakby trochę złowieszczo.- León spójrz czy to nie jest Viola?
-Gdzie?-spytałem, ale kiedy się odwróciłem już jej nie było.
Całą powrotną drogę do domu zastanawiałem się po co było jej wiedzieć co jest pomiędzy mną, a Violą.
Ale jednego byłem pewien, że kiedy rozmawialiśmy, ktoś nas obserwował.
Kiedy weszłam do domu co raz bardziej się bałem, byłam zaniepokojona pojawieniem się Diega w Studiu21, ale też nie mogłam go o nic podejrzewać, gdyż dopiero się u nas pojawił.
-Cześć Violu!- uslyszałam głos taty.
-Heej.- powiedziałam nieśmiało.
-Coś się stało?-zapytał.-Byłaś na lekcjach gry na fortepianie?
-Yy nie.- odpowiedział, chociaż wcale tego nie chciałam powiedzieć.
-Nie? Jak to..?
-Tak! Tak byłam, przepraszam jestem rozkojarzona, dobra to ja muszę już iść.- powiedziałam nerwowo nie wiedząc czy tata mi wierzy.
-Dobrze..., ale gdzie idziesz?
-Yy, no przecież do pokoju.-szybko powiedziałam i pobiegłam na górę, kiedy jednak weszłam do pokoju, stanęłam jak słup soli. Byłam przerażona tym co zobaczyłam...
León
Kiedy odszedłem od domu Violetty szybko pobiegłem na drugą stronę ulicy.
-Hej! León!
Usłyszałem głos jakiejś dziewczyny, początkowo myślałem, że to Viola, ale kiedy się odwróciłem zobaczyłem Larę.
-Hej, León.-powiedziała jeszcze raz zdyszana.
-Cześć Lara. A co ty tu robisz?-spytałem lekko zdziwiony gdyż mieszkała ona na drugim końcu miasta.
-Yy no, jestem z tobą, teraz tu.- powiedziała z podłym uśmieszkiem.
-I to tyle?-zapytałem.
-Nie, chciałam cię tylko o coś zapytać, bo ostatnio dowiedziałam się , że nie za dobrze układa cie się z Violettą i pomyślałam, że..
-Jak to ? Kto ci to powiedział? Przecież to są kłamstwa! Wcale tak nie jest z Violettą układa mi się bardzo dobrze i myślę, że nie ma lepszej dziewczyny od niej.-odpowiedziałem w złości.
-Dobrze tak tylko zapytałam.
-I po to przyjechałaś tutaj, żeby się tego dowiedzieć?
-Uwierz mi, nie tylko po to.-powiedziała jakby trochę złowieszczo.- León spójrz czy to nie jest Viola?
-Gdzie?-spytałem, ale kiedy się odwróciłem już jej nie było.
Całą powrotną drogę do domu zastanawiałem się po co było jej wiedzieć co jest pomiędzy mną, a Violą.
Ale jednego byłem pewien, że kiedy rozmawialiśmy, ktoś nas obserwował.
Violetta 2 ciekawostki ..
Violetta 2
Jak wiecie kończy się 1 pierwszy sezon Violetty, no ale nie ma tragedii, bo przed nami cały 2 sezon i podobno potwierdzony 3 sezon Violi, więc będziemy mieli co oglądać !!!
A teraz parę ciekawostek o 2 sezonie:
1.Diego i Violetta będą razem , ale się rozstaną.
2.Federico przyjedzie na 40 odcinków 2 sezonu.
3.Fede i Fran zakochają się w sobie wzajemnością.
4.Francesca będzie zakochana w Marco, ale je miłość do Federica sprawi, że się oddali od Marca.
5.Przez około 40 odcinków Diego nie będzie kochał Violi, ale zacznie się w niej zakochiwać.
6.Ludmiła zakocha się w Diegu i będzie zazdrosna o niego i Violettę.
7.W 40 odcinku Diego doleje Violi truciznę do wody przez co ona straci głos.
8.León będzie z Larą, ale ona zerwie z nim, gdy zobaczy jak, on będzie się całował z Violettą.
9.W ostatnich 10 odcinkach Violetty będą 4 pocałunki Leóna i Violi.
10.W finałowym odcinku León i Violetta będą śpiewali Nuestro Camino i wtedy León pocałuje Violettę.
11.Francesci nie będzie w kilku odcinkach Violetty2 bo wróci na chwilę do Włoch.
12.Federico skomponuje piosenkę dla specjalnej dziewczyny. (ciekawe kim będzie wybranka)
13.Violetta zerwie z Diegiem gdy dowie się, że knuł z Ludmiła.
14.Diego dowie się, że Gregorio to jego ojciec.
15.W 2 połowie 2 sezonu będą 3 nowe postacie: Mora, Matylda i Sophia.
16.Mora- siostra Diega, zakocha się w Maxim przez co on będzie miał problem z Naty.
17.German i Angie będą mieli córeczkę-Juliet, a także wezmą pod koniec ślub.
18.Pablo Espinosa (Tomas) najprawdopodobniej pojawi się w 2 ostatnich odcinkach 2 sezonu.
Jak wiecie kończy się 1 pierwszy sezon Violetty, no ale nie ma tragedii, bo przed nami cały 2 sezon i podobno potwierdzony 3 sezon Violi, więc będziemy mieli co oglądać !!!
A teraz parę ciekawostek o 2 sezonie:
1.Diego i Violetta będą razem , ale się rozstaną.
2.Federico przyjedzie na 40 odcinków 2 sezonu.
3.Fede i Fran zakochają się w sobie wzajemnością.
4.Francesca będzie zakochana w Marco, ale je miłość do Federica sprawi, że się oddali od Marca.
5.Przez około 40 odcinków Diego nie będzie kochał Violi, ale zacznie się w niej zakochiwać.
6.Ludmiła zakocha się w Diegu i będzie zazdrosna o niego i Violettę.
7.W 40 odcinku Diego doleje Violi truciznę do wody przez co ona straci głos.8.León będzie z Larą, ale ona zerwie z nim, gdy zobaczy jak, on będzie się całował z Violettą.
9.W ostatnich 10 odcinkach Violetty będą 4 pocałunki Leóna i Violi.
10.W finałowym odcinku León i Violetta będą śpiewali Nuestro Camino i wtedy León pocałuje Violettę.
11.Francesci nie będzie w kilku odcinkach Violetty2 bo wróci na chwilę do Włoch.
12.Federico skomponuje piosenkę dla specjalnej dziewczyny. (ciekawe kim będzie wybranka)
13.Violetta zerwie z Diegiem gdy dowie się, że knuł z Ludmiła.
14.Diego dowie się, że Gregorio to jego ojciec.15.W 2 połowie 2 sezonu będą 3 nowe postacie: Mora, Matylda i Sophia.
16.Mora- siostra Diega, zakocha się w Maxim przez co on będzie miał problem z Naty.
17.German i Angie będą mieli córeczkę-Juliet, a także wezmą pod koniec ślub.
18.Pablo Espinosa (Tomas) najprawdopodobniej pojawi się w 2 ostatnich odcinkach 2 sezonu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)


.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)