wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 35 " Niespodzianka / Bilet / Kocham cię ! "

    Komeeeeentujcie plissss ♥

    Violetta


 "Drugi dzień w Miami, na razie jest super! Wieczór z Leónem, i ta cudowna randka, wszystko świetnie się układa. Dzisiaj jedziemy do Studia22 na próby do występu, z którym mamy wystąpić w dniu otwarcia. Antonia ma dla niespodziankę, jestem ciekawa o co chodzi..."-skończyłam pisać w pamiętniku, po czym położyłam go na poduszce. Wszyscy zebraliśmy się przed hotelem. Nagle koło nas stanął ogromny autokar, z napisem Studia21 Buenos Aires! Kiedy do niego wsiedliśmy czuliśmy się jak prawdziwe gwiazdy.
Dojechaliśmy na miejsce. 
-To jest niesamowite!-wykrzyczała Cami, kiedy stanęliśmy przed ogromnym budynkiem.
-Studio22... Chciałabym być na miejscu tych którzy się tu dostaną.-powiedziała nie co spokojniej.
-Nie przesadzaj sama też się uczysz w Studiu.
-Ale to jest bardziej nowoczesne i zdecydowanie większe.-dodała z przekąsem.
-Jest większe, bo będzie się tu uczyć dużo więcej osób niż u nas.-zaczął Camilę uspokajać Pablo.
Weszliśmy do środka. Było tam na prawdę ciekawie, wydawało się jakby szklany sufit był z dwadzieścia metrów nad naszymi głowami. Antonio był bardzo "podniecony" tym, że tak nam się tu spodobało, momentami przy rejestrowaniu nasz przyjazd w recepcji nie wiedział co mówi, po czym śmiał się z tego jakby dostawał co chwilę głupawki. Było świetnie...


     German

 Od wyjazdu Violetty, czuję się fatalnie, mam ochotę na nią 
nawrzeszczeć, ale tęsknie za nią, jest moją kochaną córeczką, nie wiem co mam robić, cały czas w rękach mam jej zdjęcie, kilka razy nawet próbowałem jechać za nią, ale Ornella powstrzymywała mnie od tego. W domu sytuacja jest napięta, kilka biletów mi przepadło, ale nikt jeszcze nie wie, że Ramallo załatwił mi bilet do Miami, na dziś wieczór, mam mały plan jak tam polecieć bez wtrącania się Ornelli i Olgi, nie mam zamiaru pozwolić na to, żeby moja córka szlajała się po obcym nie znanym jej w ogóle mieście.



    Maxi

 Walka o względy Naty, trwa już chyba od wieków, nawet nie pamiętam już czemu tak bardzo mi się spodobała. Chciałbym być taki jak Fede, który walną Ludmi prosto z mostu, że go kręci. 
-Naty?-zapytałem. Siedziała sama na ławce, jakby smutna.-Co się dzieję?
-Yy..-nie odpowiedziała, chciała tylko odejść gdy mnie zobaczyła.
-Nie zaczekaj, musimy pogadać.-powiedziałem łapiąc ja za rękę, a ona spojrzała na mnie, słodkimi oczami.
-Myślisz, że mamy o czym?-zapytała wyrywając się z uścisku.
-Tak, mamy. -odpowiedziałem. Usiedliśmy na ławce.-Posłuchaj mnie... uważnie i błagam nie myśl, że kłamie, bo nigdy bym tego nie zrobił w szczególności tobie, a wiesz czemu?
-Czemu?-zapytała spuszczając głowę, a ja dłońmi podniosłem ją z powrotem i popatrzyłem jej prosto w oczy.
-Bo cię ...-przez moment mnie zamuliło.-Kocham!
-Na serio?-zapytała ze łzami w oczach.
-Tak i w końcu mogłem ci to powiedzieć prosto w oczy, szczerze i od serca..
-Ja też cię kocham.-powiedziała i mocno mnie przytuliła..




1 komentarz: