Zapraszam na mojego drugiego bloga http://violettaforever128.blogspot.com/ . Mam nadzieję, że się wam spodoba. O tym blogu oczywiście nie zapominam, będę dalej na nim pracować, ale od nowego roku.
Bardzo proszę o komentarze i opinie na violettaforever128 Dzięki ;* Miłęgo wieczoru !!! *.*
piątek, 27 grudnia 2013
niedziela, 8 grudnia 2013
Gwiazda miesiąca
Siema ! Przepraszam ze tak dlugo mnie nie było ale miałam mały problem ze szkolą, ale myślę że juz bedzie dobrze xD więc tak przez caly listopad glosowaliscie na swojego ulubienca, tym razem jest nią Violetta ♡
sobota, 9 listopada 2013
Proszę o komentarze ;*
Proszę o komentarze, zależy mi na waszych opiniach, a także na tym, żebyście podawali pomysły na kolejne rozdziały ja na razie, nie wiem jaki rozdział dodać gdyż nie mam pojęcia co zrobić z gośćmi specjalnymi, będę się musiała nad ty zastanowić, w komentarzach podawajcie swoje propozycję na to co byście chcieli w opowiadaniu i ogólnie na blogu ♥ Bardzo o to proszę !!! Kocham was .. ;*
wtorek, 5 listopada 2013
Rozdział 35 " Niespodzianka / Bilet / Kocham cię ! "
Komeeeeentujcie plissss ♥
Violetta
"Drugi dzień w Miami, na razie jest super! Wieczór z Leónem, i ta cudowna randka, wszystko świetnie się układa. Dzisiaj jedziemy do Studia22 na próby do występu, z którym mamy wystąpić w dniu otwarcia. Antonia ma dla niespodziankę, jestem ciekawa o co chodzi..."-skończyłam pisać w pamiętniku, po czym położyłam go na poduszce. Wszyscy zebraliśmy się przed hotelem. Nagle koło nas stanął ogromny autokar, z napisem Studia21 Buenos Aires! Kiedy do niego wsiedliśmy czuliśmy się jak prawdziwe gwiazdy.
Dojechaliśmy na miejsce.
-To jest niesamowite!-wykrzyczała Cami, kiedy stanęliśmy przed ogromnym budynkiem.
-Studio22... Chciałabym być na miejscu tych którzy się tu dostaną.-powiedziała nie co spokojniej.
-Nie przesadzaj sama też się uczysz w Studiu.
-Ale to jest bardziej nowoczesne i zdecydowanie większe.-dodała z przekąsem.
-Jest większe, bo będzie się tu uczyć dużo więcej osób niż u nas.-zaczął Camilę uspokajać Pablo.
Weszliśmy do środka. Było tam na prawdę ciekawie, wydawało się jakby szklany sufit był z dwadzieścia metrów nad naszymi głowami. Antonio był bardzo "podniecony" tym, że tak nam się tu spodobało, momentami przy rejestrowaniu nasz przyjazd w recepcji nie wiedział co mówi, po czym śmiał się z tego jakby dostawał co chwilę głupawki. Było świetnie...
German

Od wyjazdu Violetty, czuję się fatalnie, mam ochotę na nią
nawrzeszczeć, ale tęsknie za nią, jest moją kochaną córeczką, nie wiem co mam robić, cały czas w rękach mam jej zdjęcie, kilka razy nawet próbowałem jechać za nią, ale Ornella powstrzymywała mnie od tego. W domu sytuacja jest napięta, kilka biletów mi przepadło, ale nikt jeszcze nie wie, że Ramallo załatwił mi bilet do Miami, na dziś wieczór, mam mały plan jak tam polecieć bez wtrącania się Ornelli i Olgi, nie mam zamiaru pozwolić na to, żeby moja córka szlajała się po obcym nie znanym jej w ogóle mieście.
Maxi
Walka o względy Naty, trwa już chyba od wieków, nawet nie pamiętam już czemu tak bardzo mi się spodobała. Chciałbym być taki jak Fede, który walną Ludmi prosto z mostu, że go kręci.
-Naty?-zapytałem. Siedziała sama na ławce, jakby smutna.-Co się dzieję?
-Yy..-nie odpowiedziała, chciała tylko odejść gdy mnie zobaczyła.
-Nie zaczekaj, musimy pogadać.-powiedziałem łapiąc ja za rękę, a ona spojrzała na mnie, słodkimi oczami.
-Myślisz, że mamy o czym?-zapytała wyrywając się z uścisku.
-Tak, mamy. -odpowiedziałem. Usiedliśmy na ławce.-Posłuchaj mnie... uważnie i błagam nie myśl, że kłamie, bo nigdy bym tego nie zrobił w szczególności tobie, a wiesz czemu?
-Czemu?-zapytała spuszczając głowę, a ja dłońmi podniosłem ją z powrotem i popatrzyłem jej prosto w oczy.
-Bo cię ...-przez moment mnie zamuliło.-Kocham!
-Na serio?-zapytała ze łzami w oczach.
-Tak i w końcu mogłem ci to powiedzieć prosto w oczy, szczerze i od serca..
-Ja też cię kocham.-powiedziała i mocno mnie przytuliła..
Violetta
"Drugi dzień w Miami, na razie jest super! Wieczór z Leónem, i ta cudowna randka, wszystko świetnie się układa. Dzisiaj jedziemy do Studia22 na próby do występu, z którym mamy wystąpić w dniu otwarcia. Antonia ma dla niespodziankę, jestem ciekawa o co chodzi..."-skończyłam pisać w pamiętniku, po czym położyłam go na poduszce. Wszyscy zebraliśmy się przed hotelem. Nagle koło nas stanął ogromny autokar, z napisem Studia21 Buenos Aires! Kiedy do niego wsiedliśmy czuliśmy się jak prawdziwe gwiazdy.
Dojechaliśmy na miejsce.
-To jest niesamowite!-wykrzyczała Cami, kiedy stanęliśmy przed ogromnym budynkiem.
-Studio22... Chciałabym być na miejscu tych którzy się tu dostaną.-powiedziała nie co spokojniej.
-Nie przesadzaj sama też się uczysz w Studiu.
-Ale to jest bardziej nowoczesne i zdecydowanie większe.-dodała z przekąsem.
-Jest większe, bo będzie się tu uczyć dużo więcej osób niż u nas.-zaczął Camilę uspokajać Pablo.
Weszliśmy do środka. Było tam na prawdę ciekawie, wydawało się jakby szklany sufit był z dwadzieścia metrów nad naszymi głowami. Antonio był bardzo "podniecony" tym, że tak nam się tu spodobało, momentami przy rejestrowaniu nasz przyjazd w recepcji nie wiedział co mówi, po czym śmiał się z tego jakby dostawał co chwilę głupawki. Było świetnie...
German

Od wyjazdu Violetty, czuję się fatalnie, mam ochotę na nią
nawrzeszczeć, ale tęsknie za nią, jest moją kochaną córeczką, nie wiem co mam robić, cały czas w rękach mam jej zdjęcie, kilka razy nawet próbowałem jechać za nią, ale Ornella powstrzymywała mnie od tego. W domu sytuacja jest napięta, kilka biletów mi przepadło, ale nikt jeszcze nie wie, że Ramallo załatwił mi bilet do Miami, na dziś wieczór, mam mały plan jak tam polecieć bez wtrącania się Ornelli i Olgi, nie mam zamiaru pozwolić na to, żeby moja córka szlajała się po obcym nie znanym jej w ogóle mieście.
Maxi
Walka o względy Naty, trwa już chyba od wieków, nawet nie pamiętam już czemu tak bardzo mi się spodobała. Chciałbym być taki jak Fede, który walną Ludmi prosto z mostu, że go kręci.
-Naty?-zapytałem. Siedziała sama na ławce, jakby smutna.-Co się dzieję?
-Yy..-nie odpowiedziała, chciała tylko odejść gdy mnie zobaczyła.
-Nie zaczekaj, musimy pogadać.-powiedziałem łapiąc ja za rękę, a ona spojrzała na mnie, słodkimi oczami.-Myślisz, że mamy o czym?-zapytała wyrywając się z uścisku.
-Tak, mamy. -odpowiedziałem. Usiedliśmy na ławce.-Posłuchaj mnie... uważnie i błagam nie myśl, że kłamie, bo nigdy bym tego nie zrobił w szczególności tobie, a wiesz czemu?
-Czemu?-zapytała spuszczając głowę, a ja dłońmi podniosłem ją z powrotem i popatrzyłem jej prosto w oczy.
-Bo cię ...-przez moment mnie zamuliło.-Kocham!
-Na serio?-zapytała ze łzami w oczach.
-Tak i w końcu mogłem ci to powiedzieć prosto w oczy, szczerze i od serca..
-Ja też cię kocham.-powiedziała i mocno mnie przytuliła..
poniedziałek, 4 listopada 2013
Rozdział 34 " Randka / Pierwszy pocałunek "
Violetta
Byliśmy już w pokojach hotelowych, podróż była superowa, czułam się świetnie, wcale jakoś nie tęskniłam za tatą. Mogłabym już tak zawsze żyć, bez żadnej presji i zakazów. Pokój dzieliłam z Ludmi i Fran.
Rano kiedy się obudziłyśmy, zeszłyśmy do specjalnej sali przeznaczonej dla nas na śniadanie, wszyscy byli wypoczęci i radośni. Dzisiejszy dzień zapowiada się nie źle, możemy robić co tylko chcemy, bo to dzień odpoczynku dla nas. Od razu po śniadaniu, wybraliśmy się na miasto. Z każdej galerii wychodziłam razem z Lu i Fran z pełnymi torbami. Było świetnie. A co do Federica to... dobrze mu się powodzi, w końcu się odważył i teraz z Ludmiła są parą. Słodko razem wyglądają.
Siedzieliśmy właśnie w małej kafejce. León kupił mi przepiękny złoty pierścionek. Ale nie traciliśmy dużo czasu na popijanie kawki. León zaprosił mnie na randkę do przepięknej restauracji. Fede i Ludmi także się wybrali gdzieś razem.
Jeszcze nigdy w życiu nie miałam takiego chłopaka który by się tak o mnie troszczył, przy Leónie czułam się wyjątkowo. Po kolacji wróciliśmy do hotelu, siedzieliśmy w pokoju chłopaków, ale nie było ich więc byliśmy sami. To był niesamowity wieczór ( Leóna momentami trochę ponosiło, jednak i tak było fajnie ). Kiedy wróciłam do siebie, dziewczyny przez cały czas męczyły mnie różnymi pytaniami, wcale się im nie dziwiłam...
Federico
Kiedy wysłuchałem wszystkich opowieści Leóna jak było na jego randce z Violą, wybrałem się z Ludmi na spacer. Chodziliśmy po parku, było fajnie, dużo się o sobie dowiedzieliśmy. Nagle rozpadał się deszcz.
Od razu zaczęliśmy biec, powiedzmy że biec bo w pewnym momencie oboje wywaliliśmy się, i wpadliśmy w błoto. Byliśmy nim wysmarowani od stóp do głów, ale i tak nie traciłem czasu, bo kiedy tylko doszliśmy do fontanny w kształcie dwóch całujących się aniołków, zrobiłem to samo. Nigdy w życiu nie sądziłem że porady Violetty mi się do czegoś przydadzą jednak myliłem się, jak bym mógł to w Violi także bym się zakochał, ale już i tak znalazłem swój skarb.
Byliśmy już w pokojach hotelowych, podróż była superowa, czułam się świetnie, wcale jakoś nie tęskniłam za tatą. Mogłabym już tak zawsze żyć, bez żadnej presji i zakazów. Pokój dzieliłam z Ludmi i Fran.
Rano kiedy się obudziłyśmy, zeszłyśmy do specjalnej sali przeznaczonej dla nas na śniadanie, wszyscy byli wypoczęci i radośni. Dzisiejszy dzień zapowiada się nie źle, możemy robić co tylko chcemy, bo to dzień odpoczynku dla nas. Od razu po śniadaniu, wybraliśmy się na miasto. Z każdej galerii wychodziłam razem z Lu i Fran z pełnymi torbami. Było świetnie. A co do Federica to... dobrze mu się powodzi, w końcu się odważył i teraz z Ludmiła są parą. Słodko razem wyglądają. Siedzieliśmy właśnie w małej kafejce. León kupił mi przepiękny złoty pierścionek. Ale nie traciliśmy dużo czasu na popijanie kawki. León zaprosił mnie na randkę do przepięknej restauracji. Fede i Ludmi także się wybrali gdzieś razem.
Jeszcze nigdy w życiu nie miałam takiego chłopaka który by się tak o mnie troszczył, przy Leónie czułam się wyjątkowo. Po kolacji wróciliśmy do hotelu, siedzieliśmy w pokoju chłopaków, ale nie było ich więc byliśmy sami. To był niesamowity wieczór ( Leóna momentami trochę ponosiło, jednak i tak było fajnie ). Kiedy wróciłam do siebie, dziewczyny przez cały czas męczyły mnie różnymi pytaniami, wcale się im nie dziwiłam...Federico
Kiedy wysłuchałem wszystkich opowieści Leóna jak było na jego randce z Violą, wybrałem się z Ludmi na spacer. Chodziliśmy po parku, było fajnie, dużo się o sobie dowiedzieliśmy. Nagle rozpadał się deszcz.
Od razu zaczęliśmy biec, powiedzmy że biec bo w pewnym momencie oboje wywaliliśmy się, i wpadliśmy w błoto. Byliśmy nim wysmarowani od stóp do głów, ale i tak nie traciłem czasu, bo kiedy tylko doszliśmy do fontanny w kształcie dwóch całujących się aniołków, zrobiłem to samo. Nigdy w życiu nie sądziłem że porady Violetty mi się do czegoś przydadzą jednak myliłem się, jak bym mógł to w Violi także bym się zakochał, ale już i tak znalazłem swój skarb.
Rozdział 33 " List "
Komeeentujcieee plisss ;*
Violetta
Położyłam się spać bardzo późno, z Federico rozprawialiśmy o rodzicach i tak jakoś zleciało. Kiedy rano się obudziłam i spojrzałam na zegarek pierwsze co pomyślałam-spóźnię się do Studia! Z hukiem wybiegłam z pokoju. Nikt nie chodził po domu a na zegarku była 10.15, wpadłam do Federica który spał w najlepsze.
-Wstawaj idioto! Spóźnimy się!-wrzasnęłam chlapiąc go lodowatą wodą.
-Violetta!-wrzasnął po czym dodał już spokojnie i z uśmiechem.-Chciałem ci wykręcić numer i przestawiłem ci zegarek jest 6.00 rano a nie 10.00
-I to jest takie śmieszne?-spytałam przymulona.
-Myślałem że zaczniesz krzyczeć na cały dom, tak jak kiedyś co tata prawie się o Studiu dowiedział.
-Aaaa i dlatego to zrobiłeś! Chciałeś mnie wsypać przecież on by mnie w klasztorze zamknął! To że uczę się w Studiu nie musi ujrzeć światła dziennego!
German
Stałem za drzwiami pokoju Federica. Boże ona mnie okłamała!Na prawdę przez chwilę myślałem że wywiozę ją do klasztoru w... Pakistanie, ale uznałem, że na razie nie zrobię jej żadnej awantury, poczekam z tym do wieczora, zobaczę jak bardzo jeszcze mnie dziś okłamie.
León
Stałem przed Studiem i czekałem na Violettę i Federica, bo tylko ich jeszcze nie było. Jesteśmy dzisiaj już ostatni dzień w Studiu przed wyjazdem, bo wieczorem mamy lecieć samolotem na wycieczkę. Ściągnęli nas z rana do Studia, żeby ustalić ostatnie formalności związane z wyjazdem. Nagle Viola razem z Fede przybiegli zasapani.
-Co jest?-zapytałem obejmując Violę.
-A nic mieliśmy małą przygodę rano, ale jest już git.-odpowiedziała i pocałowała mnie w policzek.
Po spotkaniu odprowadziłem Violettę do domu, nikogo nie było więc spokojnie pomogłem się jej spakować. Kiedy wszystko było gotowe, zabrałem walizkę Violi i wyszedłem. Za godzinkę mieliśmy samolot, ale Violetta powiedziała, że ma jeszcze przed wyjściem jakąś sprawę do załatwienia, więc spotkamy się na lotnisku.
German
Wróciłem właśnie z zakupów z Ornellą, dawno nie byłem na takim wypadzie, bo w końcu zawsze zakupy robiła Olga. Byłem teraz już gotowy, żeby porozmawiać z Violettą o tych wszystkich kłamstwach, szybko pobiegłem do jej pokoju. Kiedy tam wszedłem, nikogo jednak nie zastałem, była tylko jakaś kartka na łóżku. Zacząłem czytać.
Drogi tato,
Jest mi wstyd i jest mi przykro bo okłamałam cię-bardzo.
Uczęszczam do Studia21.
Uczę się śpiewu, tańca i gry na instrumentach .
Zostałam wybrana do wycieczki zagranicznej do Miami. Pojechałam,
a zgodę podpisała mi Angie. Teraz zadaj sobie pytanie czy pozwoliłbyś mi się tam uczyć i jechać
na wycieczkę.
Odpowiedź na to pytanie jest odpowiedzią na moje kłamstwo. Przepraszam choć nie mam poczucia winy.
Pewni będziesz chciał mnie stąd zabrać i wywieść gdzieś w środek pustyni...
Wiedz też, że jestem zakochana. Mam chłopaka i przyjaciół.
Kocham cię. Violetta.
Violetta
Położyłam się spać bardzo późno, z Federico rozprawialiśmy o rodzicach i tak jakoś zleciało. Kiedy rano się obudziłam i spojrzałam na zegarek pierwsze co pomyślałam-spóźnię się do Studia! Z hukiem wybiegłam z pokoju. Nikt nie chodził po domu a na zegarku była 10.15, wpadłam do Federica który spał w najlepsze.
-Wstawaj idioto! Spóźnimy się!-wrzasnęłam chlapiąc go lodowatą wodą.
-Violetta!-wrzasnął po czym dodał już spokojnie i z uśmiechem.-Chciałem ci wykręcić numer i przestawiłem ci zegarek jest 6.00 rano a nie 10.00
-I to jest takie śmieszne?-spytałam przymulona.
-Myślałem że zaczniesz krzyczeć na cały dom, tak jak kiedyś co tata prawie się o Studiu dowiedział.
-Aaaa i dlatego to zrobiłeś! Chciałeś mnie wsypać przecież on by mnie w klasztorze zamknął! To że uczę się w Studiu nie musi ujrzeć światła dziennego!
German
Stałem za drzwiami pokoju Federica. Boże ona mnie okłamała!Na prawdę przez chwilę myślałem że wywiozę ją do klasztoru w... Pakistanie, ale uznałem, że na razie nie zrobię jej żadnej awantury, poczekam z tym do wieczora, zobaczę jak bardzo jeszcze mnie dziś okłamie.
León
Stałem przed Studiem i czekałem na Violettę i Federica, bo tylko ich jeszcze nie było. Jesteśmy dzisiaj już ostatni dzień w Studiu przed wyjazdem, bo wieczorem mamy lecieć samolotem na wycieczkę. Ściągnęli nas z rana do Studia, żeby ustalić ostatnie formalności związane z wyjazdem. Nagle Viola razem z Fede przybiegli zasapani.-Co jest?-zapytałem obejmując Violę.
-A nic mieliśmy małą przygodę rano, ale jest już git.-odpowiedziała i pocałowała mnie w policzek.
Po spotkaniu odprowadziłem Violettę do domu, nikogo nie było więc spokojnie pomogłem się jej spakować. Kiedy wszystko było gotowe, zabrałem walizkę Violi i wyszedłem. Za godzinkę mieliśmy samolot, ale Violetta powiedziała, że ma jeszcze przed wyjściem jakąś sprawę do załatwienia, więc spotkamy się na lotnisku.
German
Wróciłem właśnie z zakupów z Ornellą, dawno nie byłem na takim wypadzie, bo w końcu zawsze zakupy robiła Olga. Byłem teraz już gotowy, żeby porozmawiać z Violettą o tych wszystkich kłamstwach, szybko pobiegłem do jej pokoju. Kiedy tam wszedłem, nikogo jednak nie zastałem, była tylko jakaś kartka na łóżku. Zacząłem czytać.
Drogi tato,
Jest mi wstyd i jest mi przykro bo okłamałam cię-bardzo.
Uczęszczam do Studia21.
Uczę się śpiewu, tańca i gry na instrumentach .
Zostałam wybrana do wycieczki zagranicznej do Miami. Pojechałam,
a zgodę podpisała mi Angie. Teraz zadaj sobie pytanie czy pozwoliłbyś mi się tam uczyć i jechać
na wycieczkę.
Odpowiedź na to pytanie jest odpowiedzią na moje kłamstwo. Przepraszam choć nie mam poczucia winy.
Pewni będziesz chciał mnie stąd zabrać i wywieść gdzieś w środek pustyni...
Wiedz też, że jestem zakochana. Mam chłopaka i przyjaciół.
Kocham cię. Violetta.
sobota, 2 listopada 2013
Rozdział 32 " Ornella z tatą... Oj nie dobry moment ! "
Proszę o komentarzeeee ;*
Federico
Siedzieliśmy w pokoju Violi i zastanawialiśmy gdzie podziali się rodzice. Dużo śpiewaliśmy, wiedząc, że ojciec jest już w domu, nie przyszedł do nas ani razu, nawet się nie przywitał jakby o nas zapomniał już całkiem. Violetta za każdym razem tylko powtarzała, że to jest podejrzane i że na pewno za o śpiewanie już załatwia bilety na wyjazd. Ale ja jednak byłem pewien , że to nie przez to tata nie zainteresował się tym, co tu się dzieje. Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy zobaczyć czy jest ktoś na dole. Violetta poszła do biur taty, a ja do kuchni. Nagle usłyszałem pukanie. Kiedy się odwróciłem zobaczyłem, że za drzwiami wejściowymi do kuchni stoi Ludmiła. Szybko podszedłem i otworzyłem.
-Cześć.-powiedziała wesoło.
-Hej.-powiedziałem jakby trochę przymulony, ale zaraz się ocknąłem i pomyślałem : " Nie mogę tego zawalić, zakochałem się w niej , niech wie !"
-Posłuchaj Fede, bo muszę ci coś powiedzieć..
-Nie to ja muszę ci coś powiedzieć.
-Yy, to jak widać przyszłam w dobrym momencie.
-Tak, będzie się co zwierzać
-To jak ty czy ja mam mówić pierwsza?
-Może ty zacznij, kobiety mają pierwszeństwo.-powiedziałem, a ona się zaśmiała.
-Więc tak, nie wiem co sobie pomyślisz, ale muszę ci to powiedzieć, wiesz ostatnio bardzo fajnie spędziliśmy czas..
-Myślę tak samo.-przerwałem jej, a ona się szeroko uśmiechnęła.
-I..
-Co?-zapytałem cicho.
-Bo ja jakby się..
-No co?-przez myśl mi już przechodziło to co chciała mi powiedzieć.
-Yy.. tak jakby spodobałeś mi się trochę.
-Trochę?
-Tak trochę.-powiedziała patrząc na mnie.-Tak trochę nawet bardzo.
-Uu, bardzo? Wiesz..
-Mm.. wiesz tak nawet trochę bardziej, o wiele.
-Dobrze, że to mówisz, bo ty mi też się spodobałaś.
-Na serio?
-Fede! Są w kuchni?!-zawołała Viola z salonu.
-Nie ma ich tu.
-O co chodzi?-zapytała Ludmi.
-A szukamy rodziców. Jakoś dziwnie cicho gdzieś siedzą. Pogadamy jutro, dobrze?
-Pewnie.
-Cieszę się, że przyszłaś.-powiedziałem i pocałowałem ją w policzek.
Kiedy wyszła zacząłem skakać z radości, że udało mi się, i że nie wystraszyłem się tym razem.
-Z czego się tak cieszysz?-zapytała Viola, której nie zauważyłem jak wchodziła do kuchni.
-A z niczego tak sobie skaczę.-nie chciałem się jeszcze przyznać o Ludmile.-I jak są?
-Nie. Chodźmy może są w pokoju taty.
-Tak, dobry pomysł, że wcześniej na to nie wpadliśmy.
-No.
Poszliśmy na górę i zapukaliśmy cicho do drzwi pokoju. Nikt jednak nie odpowiadał, więc leciutko je uchyliliśmy, żeby zobaczyć czy ktoś tam jest, niestety widokiem nie byliśmy zachwyceni, gdyż zastaliśmy tam rodziców w dwuznacznej sytuacji. Na szczęście nie zdążyli nas zauważyć, szybko zamknęliśmy drzwi i wbiegliśmy do mojego pokoju.
-Ojoj, to już wiemy, czemu nie było ich słychać.-powiedziała Violetta.
-Rany, to chyba oznacza, że cieszą się, że znowu mieszkają pod jednym dachem.
-Tak, oj to muszą się bardzo cieszyć.-dodała Viola.
-Wiesz co to oznacza?-zapytałem.
-Co?
-Że jeśli oni tam teraz, to znaczy że kiedyś możemy stać się już na serio rodziną.-powiedziałem, a Viola popatrzyła na mnie jakby smutnym a zarazem szczęśliwym wzrokiem.
Federico
Siedzieliśmy w pokoju Violi i zastanawialiśmy gdzie podziali się rodzice. Dużo śpiewaliśmy, wiedząc, że ojciec jest już w domu, nie przyszedł do nas ani razu, nawet się nie przywitał jakby o nas zapomniał już całkiem. Violetta za każdym razem tylko powtarzała, że to jest podejrzane i że na pewno za o śpiewanie już załatwia bilety na wyjazd. Ale ja jednak byłem pewien , że to nie przez to tata nie zainteresował się tym, co tu się dzieje. Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy zobaczyć czy jest ktoś na dole. Violetta poszła do biur taty, a ja do kuchni. Nagle usłyszałem pukanie. Kiedy się odwróciłem zobaczyłem, że za drzwiami wejściowymi do kuchni stoi Ludmiła. Szybko podszedłem i otworzyłem.
-Cześć.-powiedziała wesoło.-Hej.-powiedziałem jakby trochę przymulony, ale zaraz się ocknąłem i pomyślałem : " Nie mogę tego zawalić, zakochałem się w niej , niech wie !"
-Posłuchaj Fede, bo muszę ci coś powiedzieć..
-Nie to ja muszę ci coś powiedzieć.
-Yy, to jak widać przyszłam w dobrym momencie.
-Tak, będzie się co zwierzać
-To jak ty czy ja mam mówić pierwsza?
-Może ty zacznij, kobiety mają pierwszeństwo.-powiedziałem, a ona się zaśmiała.
-Więc tak, nie wiem co sobie pomyślisz, ale muszę ci to powiedzieć, wiesz ostatnio bardzo fajnie spędziliśmy czas..
-Myślę tak samo.-przerwałem jej, a ona się szeroko uśmiechnęła.
-I..
-Co?-zapytałem cicho.
-Bo ja jakby się..
-No co?-przez myśl mi już przechodziło to co chciała mi powiedzieć.
-Yy.. tak jakby spodobałeś mi się trochę.
-Trochę?
-Tak trochę.-powiedziała patrząc na mnie.-Tak trochę nawet bardzo.
-Uu, bardzo? Wiesz..
-Mm.. wiesz tak nawet trochę bardziej, o wiele.
-Dobrze, że to mówisz, bo ty mi też się spodobałaś.
-Na serio?
-Fede! Są w kuchni?!-zawołała Viola z salonu.
-Nie ma ich tu.
-O co chodzi?-zapytała Ludmi.
-A szukamy rodziców. Jakoś dziwnie cicho gdzieś siedzą. Pogadamy jutro, dobrze?
-Pewnie.
-Cieszę się, że przyszłaś.-powiedziałem i pocałowałem ją w policzek.
Kiedy wyszła zacząłem skakać z radości, że udało mi się, i że nie wystraszyłem się tym razem.
-Z czego się tak cieszysz?-zapytała Viola, której nie zauważyłem jak wchodziła do kuchni.
-A z niczego tak sobie skaczę.-nie chciałem się jeszcze przyznać o Ludmile.-I jak są?
-Nie. Chodźmy może są w pokoju taty.
-Tak, dobry pomysł, że wcześniej na to nie wpadliśmy.
-No.
Poszliśmy na górę i zapukaliśmy cicho do drzwi pokoju. Nikt jednak nie odpowiadał, więc leciutko je uchyliliśmy, żeby zobaczyć czy ktoś tam jest, niestety widokiem nie byliśmy zachwyceni, gdyż zastaliśmy tam rodziców w dwuznacznej sytuacji. Na szczęście nie zdążyli nas zauważyć, szybko zamknęliśmy drzwi i wbiegliśmy do mojego pokoju.-Ojoj, to już wiemy, czemu nie było ich słychać.-powiedziała Violetta.
-Rany, to chyba oznacza, że cieszą się, że znowu mieszkają pod jednym dachem.
-Tak, oj to muszą się bardzo cieszyć.-dodała Viola.
-Wiesz co to oznacza?-zapytałem.
-Co?
-Że jeśli oni tam teraz, to znaczy że kiedyś możemy stać się już na serio rodziną.-powiedziałem, a Viola popatrzyła na mnie jakby smutnym a zarazem szczęśliwym wzrokiem.
Rozdział 31 " Studio22 ? / Fede kocha Ludmi ? / Powiedz prawdę !
Komentujcieeeee *.*
León
Czekaliśmy na Antonia, w sali muzycznej, miał nam coś ważnego do powiedzenia. Przez cały czas gadałem z Diegiem, wszyscy dziwili się że po tym wszystkim w ogóle odzywamy się do siebie, ale on to fajny gość, nawet ostatnio dosyć się za kumplowaliśmy.
-Dzień dobry dzieciaki.-doszedł nas głos Antonia.-Bez dłuższego przedłużania, muszę wam coś powiedzieć, myślę, że to dobra wiadomość dla wszystkich. Więc. Jak wiecie, nasze Studio zdobywa coraz większy prestiż i mamy też coraz większy i lepszy poziom nauczania, ale jednak nie wszyscy mieszkają w Buenos Aires i nie wszyscy mogą się tu uczyć, dlatego też chcemy dać szanse innym utalentowanym dzieciakom, więc chce wam przez to powiedzieć, że nie jesteśmy jedynym Studiem na świecie.
-Co? Ale jak to?-rozpoczął się szmer i pytania w sali.
-Nie martwcie się, to nic złego, po prostu razem z moim siostrzeńcem otworzyliśmy Studio22 w Miami.
-22 ?-zapytała Viola.
-Tak chcieliśmy, żeby ta nazwa była trochę inna, a nie chcieliśmy zmieniać początkowego wyrazu bo to w końcu jest to samo tyle, że w innym mieście, dlatego też jest 22.
-Hmm, a po co nam to pan to mówi?-zapytał Andres.
-A po to, że za dwa tygodnie jest otwarcie i właśnie za trzy dni dziesiątka z was pojedziemy tam ze mną i Pablem na otwarcie. Wystąpicie tam, aby pokazać innym, jak warto chodzić tu i spędzać marzenia.
-Supeer!-wszyscy się ucieszyli.
-Macie już wybrane osoby?-zapytała Viola trochę jakby zaniepokojona.
-Tak, mamy.-powiedział Pablo.
-A moglibyście nam powiedzieć kto pojedzie?-zapytała Cami.
-Na razie nie, bo to nie jest jeszcze ostateczna decyzja, ale dowiecie, się na pewno jeszcze w tym tygodniu.
Po spotkaniu, wyszliśmy przed Studio z Violą, była zmartwiona tym, że jej tata nie wie o tym wszystkim, bardzo się bała, że mogą ją wybrać na ten wyjazd, nie wiedziałem jak jej pomóc.
Violetta
-I co ja mam zrobić? A co jeśli mnie wybiorą, żebym pojechała? Będę musiała powiedzieć o Studiu! przecież jak się tata dowie to mnie już nigdy z domu nie wypuści. Fede powiedz co ja mam zrobić?-powiedziałam zaniepokojona.-Fede?-zapytałam, ale on nie odpowiadał, tylko gapił się przez okno jakby świata po za nim nie widział.-Federico?-zapytałam jeszcze raz, ale on nawet nie drgnął.-Fede !!!!-krzyknęłam wściekła już na niego, a on z przestraszenia uderzył się głową w szybę i upadł na ziemię.
-Yy.. nic ci nie jest?
-Czego ty do cholery chcesz, że się tak drzesz? -zapytał powoli zbierając się z podłogi.
-Aa to pytanie oznacza, że od dwóch godzin w ogóle mnie nie słuchałeś, jak do ciebie mówiłam.
-Mówiłaś coś do mnie?-zapytał patrząc na mnie jakbym robiła sobie z niego żarty.
-Czy mówiłam, nie no szlak mnie trafi za raz.-powiedziałam ze złością.
-No co? Nawet nie pamiętam po co tu już wszedłem.
-Fede! Zamorduję cię za to, ja tu sobie zdzieram gardło, a ty bujasz gdzieś w obłokach!
-Wcale nie bujam.
-Jasne, a ja jestem może świętym Mikołajem, co? O co chodzi?
-Yy..no o.. hmm..
-No wyduś to z siebie.
-Chodzi o Ludmiłę.
-Aa, to wszystko jasne, zakochałeś się?
-Nie..nie wiem..no może..
-Ale fajnie!-krzyknęłam i przytuliłam go.
-A co w tym fajnego?
-Musisz jej powiedzieć o tym co czujesz.
-Nie umiem, nie dam sobie z tym rady.
-Na pewno dasz, jak chcesz mogę z nią o tym pogadać.
-Zrobiłabyś to dla mnie.
-No pewni, bo ja słucham.. I mi zależy.-powiedziałam śmiejąc się.
-No weź, tylko się nie mścij za te dwie godziny
-No nie wiem, zastanowię się, ale jak się zemszczę, to oj marny twój los.
-Ee, nie może być aż tak źle.
-Myślisz? Oj mylisz się.-powiedziałam śmiejąc się.-Ale wiesz możesz mi to wynagrodzić.
-Jak?
-Weź gitarę.
-Aa, już mi się podoba.
-Napisałam nową piosenkę, zaśpiewasz ze mną?
-No pewnie, ale co z tatą?
-Nie ma go na razie w domu.
-Hmm.. wiesz, myślę, że nie powinnaś dawać tacie decydować tak bardzo o twoim życiu.
-Masz rację, nie pozwolę.-powiedziałam po czym zaczęliśmy śpiewać moją piosenkę, wyszła nam genialnie.
León
Czekaliśmy na Antonia, w sali muzycznej, miał nam coś ważnego do powiedzenia. Przez cały czas gadałem z Diegiem, wszyscy dziwili się że po tym wszystkim w ogóle odzywamy się do siebie, ale on to fajny gość, nawet ostatnio dosyć się za kumplowaliśmy.
-Dzień dobry dzieciaki.-doszedł nas głos Antonia.-Bez dłuższego przedłużania, muszę wam coś powiedzieć, myślę, że to dobra wiadomość dla wszystkich. Więc. Jak wiecie, nasze Studio zdobywa coraz większy prestiż i mamy też coraz większy i lepszy poziom nauczania, ale jednak nie wszyscy mieszkają w Buenos Aires i nie wszyscy mogą się tu uczyć, dlatego też chcemy dać szanse innym utalentowanym dzieciakom, więc chce wam przez to powiedzieć, że nie jesteśmy jedynym Studiem na świecie.-Co? Ale jak to?-rozpoczął się szmer i pytania w sali.
-Nie martwcie się, to nic złego, po prostu razem z moim siostrzeńcem otworzyliśmy Studio22 w Miami.
-22 ?-zapytała Viola.
-Tak chcieliśmy, żeby ta nazwa była trochę inna, a nie chcieliśmy zmieniać początkowego wyrazu bo to w końcu jest to samo tyle, że w innym mieście, dlatego też jest 22.
-Hmm, a po co nam to pan to mówi?-zapytał Andres.
-A po to, że za dwa tygodnie jest otwarcie i właśnie za trzy dni dziesiątka z was pojedziemy tam ze mną i Pablem na otwarcie. Wystąpicie tam, aby pokazać innym, jak warto chodzić tu i spędzać marzenia.
-Supeer!-wszyscy się ucieszyli.
-Macie już wybrane osoby?-zapytała Viola trochę jakby zaniepokojona.
-Tak, mamy.-powiedział Pablo.
-A moglibyście nam powiedzieć kto pojedzie?-zapytała Cami.
-Na razie nie, bo to nie jest jeszcze ostateczna decyzja, ale dowiecie, się na pewno jeszcze w tym tygodniu.
Po spotkaniu, wyszliśmy przed Studio z Violą, była zmartwiona tym, że jej tata nie wie o tym wszystkim, bardzo się bała, że mogą ją wybrać na ten wyjazd, nie wiedziałem jak jej pomóc.
Violetta
-I co ja mam zrobić? A co jeśli mnie wybiorą, żebym pojechała? Będę musiała powiedzieć o Studiu! przecież jak się tata dowie to mnie już nigdy z domu nie wypuści. Fede powiedz co ja mam zrobić?-powiedziałam zaniepokojona.-Fede?-zapytałam, ale on nie odpowiadał, tylko gapił się przez okno jakby świata po za nim nie widział.-Federico?-zapytałam jeszcze raz, ale on nawet nie drgnął.-Fede !!!!-krzyknęłam wściekła już na niego, a on z przestraszenia uderzył się głową w szybę i upadł na ziemię.
-Yy.. nic ci nie jest?
-Czego ty do cholery chcesz, że się tak drzesz? -zapytał powoli zbierając się z podłogi.
-Aa to pytanie oznacza, że od dwóch godzin w ogóle mnie nie słuchałeś, jak do ciebie mówiłam.
-Mówiłaś coś do mnie?-zapytał patrząc na mnie jakbym robiła sobie z niego żarty.
-Czy mówiłam, nie no szlak mnie trafi za raz.-powiedziałam ze złością.
-No co? Nawet nie pamiętam po co tu już wszedłem.
-Fede! Zamorduję cię za to, ja tu sobie zdzieram gardło, a ty bujasz gdzieś w obłokach!
-Wcale nie bujam.
-Jasne, a ja jestem może świętym Mikołajem, co? O co chodzi?
-Yy..no o.. hmm..
-No wyduś to z siebie.
-Chodzi o Ludmiłę.
-Aa, to wszystko jasne, zakochałeś się?
-Nie..nie wiem..no może..
-Ale fajnie!-krzyknęłam i przytuliłam go.
-A co w tym fajnego?
-Musisz jej powiedzieć o tym co czujesz.
-Nie umiem, nie dam sobie z tym rady.
-Na pewno dasz, jak chcesz mogę z nią o tym pogadać.
-Zrobiłabyś to dla mnie.
-No pewni, bo ja słucham.. I mi zależy.-powiedziałam śmiejąc się.-No weź, tylko się nie mścij za te dwie godziny
-No nie wiem, zastanowię się, ale jak się zemszczę, to oj marny twój los.
-Ee, nie może być aż tak źle.
-Myślisz? Oj mylisz się.-powiedziałam śmiejąc się.-Ale wiesz możesz mi to wynagrodzić.
-Jak?
-Weź gitarę.
-Aa, już mi się podoba.
-Napisałam nową piosenkę, zaśpiewasz ze mną?
-No pewnie, ale co z tatą?
-Nie ma go na razie w domu.
-Hmm.. wiesz, myślę, że nie powinnaś dawać tacie decydować tak bardzo o twoim życiu.
-Masz rację, nie pozwolę.-powiedziałam po czym zaczęliśmy śpiewać moją piosenkę, wyszła nam genialnie.
piątek, 1 listopada 2013
Rozdział 30 " Upominki, malinki i Piknik pod gwiazdami "
Komentujcieee proszę ;*
Francesca
Dochodziłam już do klubu z daleka widziałam machającą rękę Marco w moją stronę.
-Cześć piękna.-powiedział całując mnie w policzek-Wchodzimy?
-Pewka.-weszliśmy, a Marco objął mnie. Zaraz po nas do środka weszli chłopcy z Violą o i Fede.
Usiadłyśmy przy stoliku, a chłopaki od razu pobiegli na scenę i zaczęli śpiewać http://www.youtube.com/watch?v=NA3kj_4HYR4 . Byli niesamowici, bardzo podobał mi się ich występ w szczególności, że dołączył do nich Marco. Zaraz po chłopakach my weszłyśmy na scenę.Po występie mieliśmy chwile przerwy, aż do ogłoszenia wyników, jednak nie było za bardzo nad czym się tam zastanawiać, moim zdaniem wypadłyśmy dużo gorzej od chłopaków, ale to przez piosenkę, w której za pierwszym razem nie czułyśmy się najlepiej. Doszłam do Marco, który zostawił mi przy stoliku karteczkę, z napisem, że czeka za barkiem.
-No siemka. Już jestem.-powiedziałam, a Marco wyciągnął zza pleców bukiet czerwonych róż.
-Oo jakie piękne!
-Tak piękne, jak ty.-dodał po czym podszedł do mnie i pocałował mnie namiętnie i długo, po chwili zaczął schodzić ustami w dół, aż doszedł do mojej szyi, po której dalej mnie całował, kiedy skończyliśmy Marco wrócił do stolika, a ja poszłam do łazienki. Po chwila do łazienki wpadła Viola.
-Fran! Gdzie ty... o jakie piękne róże, nie mów, że od Marco?
-Tak, od niego.-powiedziałam szeroko się uśmiechając i rozpuszczając włosy.
-Ej co tam chowasz?-zapytała po czym odgarnęła mi włosy.-No nie ! Nie wierzę !-krzyknęła śmiejąc się słodko.-Marco?
-Tak trochę go poniosło.-odpowiedziałam szczęśliwie.
-Niesamowite.-dodała Viola, po czym obie zaczęłyśmy się śmiać.
-A co chciałaś mi powiedzieć?
-Aa, no tak. Niestety nie wygrałyśmy z chłopakami, ale za to przynajmniej teraz chłopaki zastanawiają się czy nie założyć zespołu, mam nadzieję, że to zrobią bo są nie źli.-powiedziała Viola po czym, znowu obie zaczęłyśmy się śmiać.
Violetta
Kiedy wróciłyśmy z Fran do stolika, León rzucił w moją stronę słodkie spojrzenie, jakby chciał powiedzieć "Choć tutaj". Oczywiście nie wytrzymałam i od razu do niego podeszłam. León zabrał mnie na kolana i pocałował. To samo zrobił Fede z Ludmi, tyle, że bez pocałunku, no i nie licząc też faktu, że nie byli parą. Bardzo mnie to zastanawiało, gdyż oboje robili do siebie maślane oczy. Ostatnio bardzo polubiłam Ludmiłe, bardzo się zmieniła od ostatniego roku, bardzo mi pomaga. Teraz to ona i Fran są moimi najlepszymi przyjaciółkami. Nagle Ludmiła i Federico gdzieś wyszli.
Zachowywali się podejrzanie, ale słodko. My z Leónem postanowiliśmy pójść na spacer i coś zjeść. León nie chciał powiedzieć gdzie idziemy, bo uznał że lepiej będzie zrobić mi niespodziankę.
Kiedy doszliśmy na miejsce, zobaczyłam na trawie, rozłożony koc, a na nim koszyk z jedzeniem.
-Jak się podoba?-zapytał przyciągając mnie do siebie.
-León.. To , to jest piękne..i takie romantyczne.-odpowiedziałam po czym pocałowałam go.
-Chciałem spędzić z tobą trochę czasu.
-I dobrze, że chciałeś.-powiedziałam, po czym usiedliśmy na kocu, León wyciągnął z koszyka kanapki, moje ulubione owoce, a także przeróżne soki, które też bardzo lubiłam.
Cały wieczór miło spędziliśmy, dużo się całowaliśmy i przytulaliśmy. Było na prawdę cudownie, mogłabym codziennie spędzać tak z nim czas.
Francesca
Dochodziłam już do klubu z daleka widziałam machającą rękę Marco w moją stronę.-Cześć piękna.-powiedział całując mnie w policzek-Wchodzimy?
-Pewka.-weszliśmy, a Marco objął mnie. Zaraz po nas do środka weszli chłopcy z Violą o i Fede.
Usiadłyśmy przy stoliku, a chłopaki od razu pobiegli na scenę i zaczęli śpiewać http://www.youtube.com/watch?v=NA3kj_4HYR4 . Byli niesamowici, bardzo podobał mi się ich występ w szczególności, że dołączył do nich Marco. Zaraz po chłopakach my weszłyśmy na scenę.Po występie mieliśmy chwile przerwy, aż do ogłoszenia wyników, jednak nie było za bardzo nad czym się tam zastanawiać, moim zdaniem wypadłyśmy dużo gorzej od chłopaków, ale to przez piosenkę, w której za pierwszym razem nie czułyśmy się najlepiej. Doszłam do Marco, który zostawił mi przy stoliku karteczkę, z napisem, że czeka za barkiem.
-No siemka. Już jestem.-powiedziałam, a Marco wyciągnął zza pleców bukiet czerwonych róż.-Oo jakie piękne!
-Tak piękne, jak ty.-dodał po czym podszedł do mnie i pocałował mnie namiętnie i długo, po chwili zaczął schodzić ustami w dół, aż doszedł do mojej szyi, po której dalej mnie całował, kiedy skończyliśmy Marco wrócił do stolika, a ja poszłam do łazienki. Po chwila do łazienki wpadła Viola.
-Fran! Gdzie ty... o jakie piękne róże, nie mów, że od Marco?
-Tak, od niego.-powiedziałam szeroko się uśmiechając i rozpuszczając włosy.
-Ej co tam chowasz?-zapytała po czym odgarnęła mi włosy.-No nie ! Nie wierzę !-krzyknęła śmiejąc się słodko.-Marco?
-Tak trochę go poniosło.-odpowiedziałam szczęśliwie.
-Niesamowite.-dodała Viola, po czym obie zaczęłyśmy się śmiać.
-A co chciałaś mi powiedzieć?
-Aa, no tak. Niestety nie wygrałyśmy z chłopakami, ale za to przynajmniej teraz chłopaki zastanawiają się czy nie założyć zespołu, mam nadzieję, że to zrobią bo są nie źli.-powiedziała Viola po czym, znowu obie zaczęłyśmy się śmiać.
Violetta
Kiedy wróciłyśmy z Fran do stolika, León rzucił w moją stronę słodkie spojrzenie, jakby chciał powiedzieć "Choć tutaj". Oczywiście nie wytrzymałam i od razu do niego podeszłam. León zabrał mnie na kolana i pocałował. To samo zrobił Fede z Ludmi, tyle, że bez pocałunku, no i nie licząc też faktu, że nie byli parą. Bardzo mnie to zastanawiało, gdyż oboje robili do siebie maślane oczy. Ostatnio bardzo polubiłam Ludmiłe, bardzo się zmieniła od ostatniego roku, bardzo mi pomaga. Teraz to ona i Fran są moimi najlepszymi przyjaciółkami. Nagle Ludmiła i Federico gdzieś wyszli.
Zachowywali się podejrzanie, ale słodko. My z Leónem postanowiliśmy pójść na spacer i coś zjeść. León nie chciał powiedzieć gdzie idziemy, bo uznał że lepiej będzie zrobić mi niespodziankę.
Kiedy doszliśmy na miejsce, zobaczyłam na trawie, rozłożony koc, a na nim koszyk z jedzeniem.
-Jak się podoba?-zapytał przyciągając mnie do siebie.-León.. To , to jest piękne..i takie romantyczne.-odpowiedziałam po czym pocałowałam go.
-Chciałem spędzić z tobą trochę czasu.
-I dobrze, że chciałeś.-powiedziałam, po czym usiedliśmy na kocu, León wyciągnął z koszyka kanapki, moje ulubione owoce, a także przeróżne soki, które też bardzo lubiłam.
Cały wieczór miło spędziliśmy, dużo się całowaliśmy i przytulaliśmy. Było na prawdę cudownie, mogłabym codziennie spędzać tak z nim czas.
czwartek, 31 października 2013
Rozdział 29 " Kocha nie kocha: Marco gdzie jesteś? / Będziemy rodziną? "
Komeeeeeentujcie plisss ;*
Francesca
Chodziłam po parku, trochę smutna. Brakowało mi Marco, który od ostatniego wieczoru nie odzywał się do mnie. Dziś wieczorem znowu mieliśmy zamiar odwiedzić klub karaoke ustaliliśmy, że urządzimy sobie mały konkurs między chłopakami, a dziewczynami, śpiewając dwie nowe piosenki które ostatnio skomponowaliśmy.
-Buu!!-ktoś zakrył mi oczy, a ja upuściłam telefon ze strach. Momentalnie się odwróciłam.
-Cześć Fran!-powiedział Marco kładąc dłoń na moim policzku.
-Marco?-powiedziałam trochę zdziwiona.
-Nie cieszysz się że mnie widzisz?-zapytał przysuwając się do mnie.
-Bardzo się cieszę, wiesz właśnie myślałam o tobie.
-Oo to się cieszę. Będziesz dziś na karaoke?
-Tak, będziemy wszyscy, organizujemy sobie nawet mały konkurs.
-Będę ci kibicować.
-Dziękuję.
-To jak do wieczoru?
-Proste, że tak.-odpowiedziałam a Marco podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek, po czym dodał łapiąc mnie za rękę: -Będę miał dla ciebie niespodziankę.
Maxi
Po całym Studiu szukałem Naty, nie wiedziałem co mam zrobić. Miałem wrażenie, że jest na mnie zła, że podoba mi się dziewczyna ze Studia, tak na prawdę chciałem wtedy powiedzieć, że to ona mnie kręci, ale zawaliłem sprawę. Muszę wyznać jej w końcu moją miłość, nie mogę tego dłużej dusić w sobie. Miałem już wychodzić z sali tanecznej, gdy nagle zobaczyłem Naty przy szafce.
-Hej.-zawołałem, a ona chciała uciec.
-Naty, Naty, Naty!!-podbiegłem do niej i ją zatrzymałem, nie mogłem stracić kolejnej szansy, aby wyznać jej całą prawdę.
-Nie chce z tobą gadać.-powiedziała oschło.
-Ale musimy pogadać.
-Nie, nie musimy!-krzyknęła i nagle pocałowała mnie w czubek nosa, po czym uciekła. Teraz byłem już pewien, że muszę zrobić wszystko, żeby tylko z nią być.
Federico
Siedziałem w pokoju Violi, kiedy ona wybierała ciuchy na karaoke.
-Nigdy nie zrozumiem, czemu dziewczyny muszą zawsze się tak stroić?
-Tak już mają.-odpowiedziała śmiejąc się.
-León? To twój chłopak?
-Wiedziałam, że kiedyś zadasz to pytanie, tak to mój chłopak.
-A tata o nim wie?
-Wiedział,, ale była pewna sytuacja trochę skomplikowana i musieliśmy zerwać, no ale wróciliśmy do siebie nie zważając na to uwagi i nie chce żeby tata znów nam w tym przeszkodził.
-Spoko, nie martw się utrzymam także i ten twój sekret.
-Dzięki, jesteś super, w końcu mam tu kogoś komu mogę się wygadać, fajnie, że tu jesteście z twoją mamą.-powiedziała i podeszła, przytulając mnie, to był mocny i fajny uścisk.
-Cześć wam!-powiedział tata.-Widzę, że się polubiliście.
-Tak, bardzo.-odpowiedziałem.
-Wychodzicie gdzieś?
-Idziemy na karaoke.-przyznała Viola.
-Na karaoke?
-Tak, nie martw się nie będę śpiewać.
-A nie o to się nie martwię, śpiewaj jak chcesz.
-Co?!
-No co, uznałem że muszę ci dać więcej swobody.-powiedział uśmiechając się szeroko do Violi.
-Yy.. tato wszystko okey? Ty się dobrze dziś czujesz?-zapytała, a tata zrobił śmieszną minę.
-Bardzo dobrze. A no i postanowiłem też odwołać wyjazd.
-Co?! Tato!-krzyknęła rzucając się mu na szyję i mocno go przytulając.-Tatusiu..-dopowiedziała cicho, a łzy poleciały jej po policzkach.-Co się stało? Czemu to odwołałeś?
-Zrozumiałem, że źle robię ciągle, oddzielając cię od przyjaciół, a to wszystko dzięki Ornelli. Na razie, nigdzie nie wyjeżdżamy, a jak już byśmy wyjeżdżali, to wszyscy razem i gdzieś bliżej.
-Razem?-zapytaliśmy, na raz z Violettą.
-Tak, bo ja i Ornella..
-Jesteście znowu razem?-zapytaliśmy znowu jednocześnie.
-Tak.-doszedł głos mamy, która właśnie weszła do pokoju i pocałowała tatę w policzek.
Francesca
Chodziłam po parku, trochę smutna. Brakowało mi Marco, który od ostatniego wieczoru nie odzywał się do mnie. Dziś wieczorem znowu mieliśmy zamiar odwiedzić klub karaoke ustaliliśmy, że urządzimy sobie mały konkurs między chłopakami, a dziewczynami, śpiewając dwie nowe piosenki które ostatnio skomponowaliśmy.
-Buu!!-ktoś zakrył mi oczy, a ja upuściłam telefon ze strach. Momentalnie się odwróciłam.-Cześć Fran!-powiedział Marco kładąc dłoń na moim policzku.
-Marco?-powiedziałam trochę zdziwiona.
-Nie cieszysz się że mnie widzisz?-zapytał przysuwając się do mnie.
-Bardzo się cieszę, wiesz właśnie myślałam o tobie.
-Oo to się cieszę. Będziesz dziś na karaoke?
-Tak, będziemy wszyscy, organizujemy sobie nawet mały konkurs.
-Będę ci kibicować.
-Dziękuję.
-To jak do wieczoru?
-Proste, że tak.-odpowiedziałam a Marco podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek, po czym dodał łapiąc mnie za rękę: -Będę miał dla ciebie niespodziankę.
Maxi
Po całym Studiu szukałem Naty, nie wiedziałem co mam zrobić. Miałem wrażenie, że jest na mnie zła, że podoba mi się dziewczyna ze Studia, tak na prawdę chciałem wtedy powiedzieć, że to ona mnie kręci, ale zawaliłem sprawę. Muszę wyznać jej w końcu moją miłość, nie mogę tego dłużej dusić w sobie. Miałem już wychodzić z sali tanecznej, gdy nagle zobaczyłem Naty przy szafce.
-Hej.-zawołałem, a ona chciała uciec.
-Naty, Naty, Naty!!-podbiegłem do niej i ją zatrzymałem, nie mogłem stracić kolejnej szansy, aby wyznać jej całą prawdę.-Nie chce z tobą gadać.-powiedziała oschło.
-Ale musimy pogadać.
-Nie, nie musimy!-krzyknęła i nagle pocałowała mnie w czubek nosa, po czym uciekła. Teraz byłem już pewien, że muszę zrobić wszystko, żeby tylko z nią być.
Federico
Siedziałem w pokoju Violi, kiedy ona wybierała ciuchy na karaoke.
-Nigdy nie zrozumiem, czemu dziewczyny muszą zawsze się tak stroić?
-Tak już mają.-odpowiedziała śmiejąc się.
-León? To twój chłopak?
-Wiedziałam, że kiedyś zadasz to pytanie, tak to mój chłopak.
-A tata o nim wie?
-Wiedział,, ale była pewna sytuacja trochę skomplikowana i musieliśmy zerwać, no ale wróciliśmy do siebie nie zważając na to uwagi i nie chce żeby tata znów nam w tym przeszkodził.
-Spoko, nie martw się utrzymam także i ten twój sekret.
-Dzięki, jesteś super, w końcu mam tu kogoś komu mogę się wygadać, fajnie, że tu jesteście z twoją mamą.-powiedziała i podeszła, przytulając mnie, to był mocny i fajny uścisk.
-Cześć wam!-powiedział tata.-Widzę, że się polubiliście.
-Tak, bardzo.-odpowiedziałem.
-Wychodzicie gdzieś?
-Idziemy na karaoke.-przyznała Viola.
-Na karaoke?
-Tak, nie martw się nie będę śpiewać.
-A nie o to się nie martwię, śpiewaj jak chcesz.
-Co?!
-No co, uznałem że muszę ci dać więcej swobody.-powiedział uśmiechając się szeroko do Violi.
-Yy.. tato wszystko okey? Ty się dobrze dziś czujesz?-zapytała, a tata zrobił śmieszną minę.
-Bardzo dobrze. A no i postanowiłem też odwołać wyjazd.
-Co?! Tato!-krzyknęła rzucając się mu na szyję i mocno go przytulając.-Tatusiu..-dopowiedziała cicho, a łzy poleciały jej po policzkach.-Co się stało? Czemu to odwołałeś?
-Zrozumiałem, że źle robię ciągle, oddzielając cię od przyjaciół, a to wszystko dzięki Ornelli. Na razie, nigdzie nie wyjeżdżamy, a jak już byśmy wyjeżdżali, to wszyscy razem i gdzieś bliżej.
-Razem?-zapytaliśmy, na raz z Violettą.
-Tak, bo ja i Ornella..
-Jesteście znowu razem?-zapytaliśmy znowu jednocześnie.
-Tak.-doszedł głos mamy, która właśnie weszła do pokoju i pocałowała tatę w policzek.
Gwiazda miesiąca : Październik ;*
León !
Przez cały miesiąc mieliście szanse, głosować na swojego ulubieńca, w tym miesiącu został nim León, jak widać León wszędzie wygrywa dominującą ilością głosów co mogą też potwierdzić dwa inne blogi http://violettaadventures.blogspot.com/ oraz http://resnaye.blogspot.com/ .Zachęcam do czytania tych blogów, gdyż jednego z nich jestem współtwórczynią, a drugi prowadzi moja przyjaciółka Kaja Lambre ;*
No, a naszą gwiazdką wybraną przez was jest : LEÓN !!!
Rozdział 28 "Fede moim bratem ! "
Proszę o komentarzeeeee ;*
Federico
Stałem i patrzyłem na Violettę, a ona na mnie. Była bardzo ładna, ale to moja przyszywana siostra bo jakby nie patrzeć mamy wspólnego ojca.
-Wiesz miło mi cię poznać.-po chwili powiedziałem.
-Mi ciebie też. Nie wiedziałam, że mój ojciec ma syna.-dodała.
-Tak, ma jak widać.-powiedziałem podchodząc do niej.-Czy ty nie miałaś przypadkiem wyłączać wtyczki z kontaktu, a nie patrzeć pod łóżko i na balkon?
-Ledwo przyjechałeś i już mnie szpiegujesz?
-Nie szpieguję, tato powiedział żebym poszedł do ciebie, żebyśmy się lepiej poznali.
-Aa.. No okey, zostań.
-Dzięki.-powiedziałem ironicznym głosem.
-Too..-zaczęła.-Po co przyjechaliście do Buenos Aires?
-Tak myślałem, że zapytasz.-powiedziałem, a Viola szeroko się uśmiechnęła.
-Przyjechaliśmy, bo mam rozpocząć naukę w Studiu21 z prośby Antonia. O ile znasz ich?
-Tak znam, sama tam..-przerwała jakby nie chciała dokończyć.
-Sama tam? Co ? Chodzisz tam?
Viola natychmiast mnie ucieszyła i zamknęła drzwi do pokoju.
-Taak, chodzę tam, i tak byś się dowiedział w najbliższym czasie.
-Oo to super, będziemy oboje w Studiu nie będę przynajmniej sam.
-Taa, nie zapędzaj się tam bo to nie koniec.
-Czyli? Co to znaczy?
-Mój tata nie wie, że tam chodzę.-powiedziała szybko i spuściła głowę.
-Jak to nie wie?
-Normalnie on nie pozwala mi śpiewać.
-Aa no tak pamiętam , mama mi opowiadała to wszystko wiążę się z przeszłością i twoją mamą?
-Tak. bardzo nie lubi kiedy śpiewam. Ale kiedyś w końcu się dowie, a ja nie mam zamiaru z jego prośby tego przerywać.-nagle przestała mówić i zamyśliła się.-Nie wiem w ogóle po co ci to mówię, i tak pewni wygadasz.-powiedziała cicho.
-Nie wygadam, jesteś moją siostrą.
-Powiedzmy że siostrą.-powiedziała i się uśmiechnęła.-Dalej do mnie nie dociera, że jesteś synem mojego taty.
-To uwierz. I tak dziwne jest to że tak dobrze to do siebie przyjęłaś w końcu tata ci to powiedział po kilku latach.
-Przyzwyczaiłam się że nie mówi mi wszystkiego, ale nie chce się z nim kłócić już o to w końcu nic takiego się nie stało, tylko tyle, że teraz będę się musiała podzielić moim tatą.
-Dobrze robisz, że nie chcesz się sprzeczać.
Długo gadaliśmy, był środek nocy, rodzice spali, a my siedzieliśmy na łóżku i "plotkowaliśmy" o przeszłości i tym co dzieję się teraz, a także o naszych rodzicach, którzy z jakiś przyczyn śpią w jednym pokoju. Viola to miła i dobra osoba nie spodziewałem się że tak szybko się dogadamy.
Violetta
Była 7.00 rano , budzik zadzwonił, a ja wystraszona spadłam z łóżka.
-Co się dzieję?
-Fede a co ty tu robisz?
-Chyba usnęliśmy podczas rozmowy w nocy.
-Aa.. no tak bardzo możliwe.-powiedziałam po czym zaczęłam zbierać się z podłogi.
Po godzinie byłam już gotowa, zeszłam na dół na śniadanie. Fede już był i siedział przy stole, a taty z Ornellą jeszcze nie było.
-Stresujesz się?-zapytałam.
-Przed czym?
-Przed pierwszym dniem w Sudiu?
-Aa no tak, nie wcale... noo może trochę.-powiedział drżącym głosem, a po chwili się uśmiechnął.
Po śniadaniu oboje szybko wyszliśmy z domu. Droga do Studia zajęła nam niewiele czasu.
-Fran, Cami!-zawołałam.-Poznasz parę osób.-zwróciłam się do Federica.
-Hej Viola!-krzyknęły dziewczyny i przyszły do nas.
-Uuu, kto to?-zapytała Cami.
-Jestem Federico.
-Cześć.-powiedziała Francesca.-Miło poznać, jestem Fran.
-Skąd się znacie?-zapytały obie na raz.
-Długa historia, później wam opowiem. Widziałyście Leóna?-powiedziałam rozglądając się na wszystkie strony.
-Nie. Nie widziałyśm...
-León!!!-krzyknęłam a Fede razem z dziewczynami podskoczyli z przerażenia. Szybko podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyję, a on obkręcił mnie dookoła.
Przepraszam za wczoraj , zapomniałam o tobie, to przez te wszystkie historie taty, Ornelli, Fede..
-Ornelli, Fede? Fede?
-Yy tak. Bardzo długo by tu o tym wszystkim opowiadać, ale powiem ci to w skrócie, Ornella to była narzeczona mojego taty, a Fede to jego syn czyli mój brat tyle, że ma inną mamę, właśnie tą Ornelle.
-Wow, niezła historia.. A co z wyjazdem?
-Przełożył go i możliwe, że też go odwoła a oto już się postaram.-powiedziałam po czym pocałowałam Leóna długo.
Camila
Byliśmy wszyscy w środku, Antonio z Pablem zapoznał nas z Federikiem, Mora razem z Dj także byli, ale mało się odzywali.
-Cześć beybe!-usłyszałam, a kiedy się odwróciłam zobaczyłam Brodweya.
-Uu, no cześć kochanie.-powiedziałam i pocałowałam go. Po chwili poszliśmy na zajęcia do Angie, która jak zwykle przyszła spóźniona.Po wyjściu ze Studia, poszliśmy do Resto, gdzie znowu umówiliśmy się na karaoke. Dołączył się do nas Diego, który nawet na chwile ni odchodził od Leóna i Violetty, co było dziwne, bo León z Diegiem nie zbyt się lubili.
Federico
Stałem i patrzyłem na Violettę, a ona na mnie. Była bardzo ładna, ale to moja przyszywana siostra bo jakby nie patrzeć mamy wspólnego ojca.
-Wiesz miło mi cię poznać.-po chwili powiedziałem.
-Mi ciebie też. Nie wiedziałam, że mój ojciec ma syna.-dodała.
-Tak, ma jak widać.-powiedziałem podchodząc do niej.-Czy ty nie miałaś przypadkiem wyłączać wtyczki z kontaktu, a nie patrzeć pod łóżko i na balkon?
-Ledwo przyjechałeś i już mnie szpiegujesz?
-Nie szpieguję, tato powiedział żebym poszedł do ciebie, żebyśmy się lepiej poznali.-Aa.. No okey, zostań.
-Dzięki.-powiedziałem ironicznym głosem.
-Too..-zaczęła.-Po co przyjechaliście do Buenos Aires?
-Tak myślałem, że zapytasz.-powiedziałem, a Viola szeroko się uśmiechnęła.
-Przyjechaliśmy, bo mam rozpocząć naukę w Studiu21 z prośby Antonia. O ile znasz ich?
-Tak znam, sama tam..-przerwała jakby nie chciała dokończyć.
-Sama tam? Co ? Chodzisz tam?
Viola natychmiast mnie ucieszyła i zamknęła drzwi do pokoju.
-Taak, chodzę tam, i tak byś się dowiedział w najbliższym czasie.
-Oo to super, będziemy oboje w Studiu nie będę przynajmniej sam.
-Taa, nie zapędzaj się tam bo to nie koniec.
-Czyli? Co to znaczy?
-Mój tata nie wie, że tam chodzę.-powiedziała szybko i spuściła głowę.
-Jak to nie wie?
-Normalnie on nie pozwala mi śpiewać.
-Aa no tak pamiętam , mama mi opowiadała to wszystko wiążę się z przeszłością i twoją mamą?
-Tak. bardzo nie lubi kiedy śpiewam. Ale kiedyś w końcu się dowie, a ja nie mam zamiaru z jego prośby tego przerywać.-nagle przestała mówić i zamyśliła się.-Nie wiem w ogóle po co ci to mówię, i tak pewni wygadasz.-powiedziała cicho.
-Nie wygadam, jesteś moją siostrą.
-Powiedzmy że siostrą.-powiedziała i się uśmiechnęła.-Dalej do mnie nie dociera, że jesteś synem mojego taty.
-To uwierz. I tak dziwne jest to że tak dobrze to do siebie przyjęłaś w końcu tata ci to powiedział po kilku latach.
-Przyzwyczaiłam się że nie mówi mi wszystkiego, ale nie chce się z nim kłócić już o to w końcu nic takiego się nie stało, tylko tyle, że teraz będę się musiała podzielić moim tatą.
-Dobrze robisz, że nie chcesz się sprzeczać.
Długo gadaliśmy, był środek nocy, rodzice spali, a my siedzieliśmy na łóżku i "plotkowaliśmy" o przeszłości i tym co dzieję się teraz, a także o naszych rodzicach, którzy z jakiś przyczyn śpią w jednym pokoju. Viola to miła i dobra osoba nie spodziewałem się że tak szybko się dogadamy.
Violetta
Była 7.00 rano , budzik zadzwonił, a ja wystraszona spadłam z łóżka.
-Co się dzieję?
-Fede a co ty tu robisz?
-Chyba usnęliśmy podczas rozmowy w nocy.
-Aa.. no tak bardzo możliwe.-powiedziałam po czym zaczęłam zbierać się z podłogi.
Po godzinie byłam już gotowa, zeszłam na dół na śniadanie. Fede już był i siedział przy stole, a taty z Ornellą jeszcze nie było.
-Stresujesz się?-zapytałam.
-Przed czym?
-Przed pierwszym dniem w Sudiu?
-Aa no tak, nie wcale... noo może trochę.-powiedział drżącym głosem, a po chwili się uśmiechnął.
Po śniadaniu oboje szybko wyszliśmy z domu. Droga do Studia zajęła nam niewiele czasu.
-Fran, Cami!-zawołałam.-Poznasz parę osób.-zwróciłam się do Federica.
-Hej Viola!-krzyknęły dziewczyny i przyszły do nas.
-Uuu, kto to?-zapytała Cami.
-Jestem Federico.
-Cześć.-powiedziała Francesca.-Miło poznać, jestem Fran.
-Skąd się znacie?-zapytały obie na raz.
-Długa historia, później wam opowiem. Widziałyście Leóna?-powiedziałam rozglądając się na wszystkie strony.
-Nie. Nie widziałyśm...
-León!!!-krzyknęłam a Fede razem z dziewczynami podskoczyli z przerażenia. Szybko podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyję, a on obkręcił mnie dookoła.
Przepraszam za wczoraj , zapomniałam o tobie, to przez te wszystkie historie taty, Ornelli, Fede..
-Ornelli, Fede? Fede?
-Yy tak. Bardzo długo by tu o tym wszystkim opowiadać, ale powiem ci to w skrócie, Ornella to była narzeczona mojego taty, a Fede to jego syn czyli mój brat tyle, że ma inną mamę, właśnie tą Ornelle.
-Wow, niezła historia.. A co z wyjazdem?
-Przełożył go i możliwe, że też go odwoła a oto już się postaram.-powiedziałam po czym pocałowałam Leóna długo.
Camila
Byliśmy wszyscy w środku, Antonio z Pablem zapoznał nas z Federikiem, Mora razem z Dj także byli, ale mało się odzywali.
-Cześć beybe!-usłyszałam, a kiedy się odwróciłam zobaczyłam Brodweya.
-Uu, no cześć kochanie.-powiedziałam i pocałowałam go. Po chwili poszliśmy na zajęcia do Angie, która jak zwykle przyszła spóźniona.Po wyjściu ze Studia, poszliśmy do Resto, gdzie znowu umówiliśmy się na karaoke. Dołączył się do nas Diego, który nawet na chwile ni odchodził od Leóna i Violetty, co było dziwne, bo León z Diegiem nie zbyt się lubili.
niedziela, 27 października 2013
Rozdział 27 "Naga prawda / Niespodziewani goście "
Komentuuuujcie plisss ;*
León
Po powrocie do domu z karaoke, od razu zadzwoniłem do Violi, mimo tego, że przed chwilą się widzieliśmy już mi jej brakowało. Długo rozmawiałem Z Violettą, jakoś nie potrafiliśmy skończyć. Było już późno, ale ktoś zapukał do mojego pokoju. Był to Diego.
-Co ty tu robisz? I czego tu szukasz?
-Musimy pogadać.
-Ale o czym? Jeśli myślisz, że przez twoje straszenie znów się rozstanę z Violettą, to jesteś w błędzie.
-Nie ja nie o tym chciałem gadać.
-To w takim wypadku po jaką cholerę żeś tu przylazł?
-Więc tak chodzi o Violettę, ale tylko o nią może grozić jej niebezpieczeństwo.
-Co? Jakie niebezpieczeństwo, nie rozumiem. Grozisz mi teraz w ten sposób tylko innym sposobem, nie dam się na to nabrać.
-Nie! To wszystko prawda, powiem ci wszystko ale pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Nie możesz powiedzieć nic Violettcie i będziesz mi pomagał jej pilnować, jesteś jej chłopakiem, na pewno w wielu przypadkach będzie ci lepiej mieć na nią oko niż mi.
-Ok. Ale o co chodzi z tym wszystkim skąd to wiesz?
-Dotarła do mnie informacja od pewnej osoby która groziła, że jeśli nie pomogę mu w pozbyciu się..-przerwał, a zaraz dodał jakby dalszą część, bez jednego szczegółu.-To porwie Violettę tak jak Cami i zamknie ją nie wiadomo gdzie na przykład wywiezie ja gdzieś, do innego miasta i nigdy jej nie znajdziemy i nie zobaczymy jej już.
-Co, ale kto ci to powiedział?
-Nie mogę akurat tego powiedzieć i tak dużo wygadałem, ale to dla dobra Violi. Musisz mi pomóc w tym wszystkim sam sobie nie poradzę. Postanowiłem do ciebie przyjść, bo nie wiem co mam robić, tylko ty możesz pomóc, bo ja jestem w kropce, sam jej nie upilnuję. Ale nie mów tego nikomu! Jasne. Nie ma co denerwować Violetty na zapas, i tak ma już wystarczająco swoich problemów.
-Dobrze. Pomogę dla niej zrobię wszystko.
-Wow ty ją na prawdę bardzo kochasz.
-Taak, nawet nie wiesz jak bardzo.
-Przepraszam za te komplikacje które przysporzyłem między wami. Po prostu, w jakimś momencie zakochałem się w niej, to wszystko stało się tak szybko, ale odpuszczę już sobie, nie chce robić problemów i walczyć o nią , bo Violetta nie jest zabawką. Zrozumiałem że robiłem źle kiedy dotarło do mnie że mogę jej już nie zobaczyć i stracić ją na zawsze. Kocham ją, ale proszę daj mi się chociaż z nią zaprzyjaźnić, ja nie jestem wcale taki zły, nie wiesz jak to jest cierpieć z miłości?
-Wiem jak to jest, byłem już w takiej sytuacji nie raz. Oczywiście że możesz się z nią przyjaźnić, nie zabronię ci tego, masz do tego takie samo prawo jak i ja. I ja tez przepraszam, po prostu ona jest dla mnie najważniejsza. Dzięki że wszystko powiedziałeś, będę jej pilnować.-powiedziałem, po czym przybiliśmy sobie piątkę. Diego zaraz wyszedł, a ja za nim, ale nie dosłownie, bo ja poszedłem do Violetty.
Violetta
Siedziałam w pokoju przy biurku i rysowałam w pamiętniku. Tak bardzo cieszyłam się ze spędzonego z Leónem wieczoru, było niesamowicie. I Fran tez kogoś poznała. Tak sobie myślałam, gdy nagle usłyszałam szum liści na drzewie, a później jakieś kroki. Jakby ktoś był na balkonie. szybko podeszłam i odsunęłam roletę. Podskoczyłam, aż z przerażenia na początku, ale po chwili byłam uradowana, gdy dostrzegłam że na balkonie stoi León.
-Co ty tu robisz, o tej godzinie?-zapytałam wpadając mu w ramiona.
-Yy.. Nie mogłem już wytrzymać bez ciebie.-powiedziała po czym zaczęliśmy się całować dość namiętnie. Po chwili weszliśmy do pokoju i zamknęliśmy drzwi balkonowe. Długo gadaliśmy. Mimo tego, że była późna pora, tata zapukał do drzwi pokoju z pytanie :- Violu śpisz? Mogę wejść?
-León i co teraz przecież jak cię tu zobaczy to od razu mnie wywiezie.-panikowałam.
-Nie martw się, schowam się.
-Okey, ale szybko i najlepiej pod łóżko.
-Spoko.-odpowiedział cicho, po czym wślizgnął się pod łóżko, a ja udając zaspaną otworzyłam drzwi.
-O co chodzi, tato?
-Mamy ważnych gości..
-O tej porze?
-Przylecieli z Włoch to dlatego, tak późno są, gdyż opóźniony mieli samolot. Chodź poznasz ich.
Nie odpowiadając zeszłam na dół. Byłam zaskoczona widokiem.
-Dobry wieczór.-powiedziało cicho kobieta o blond włosach jakby nie chciała nikogo obudzić. Była bardzo piękna i dość wysoko.-Jestem Ornella.
-Yy.. dzień.. to znaczy dobry wieczór. Mam na imię Violetta.
-Hmm.. Ale ty wyrosłaś..-nie dokończyła zdania, po w połowie przerwał jej jakiś męski głos.
-A ja jestem Federico.-był to głos chłopaka który wyszedł właśnie z kuchni pijąc sok pomarańczowy.
-Cześć.-powiedziałam, po czym odwróciłam się w stronę taty.-O co tu chodzi? Bo nic nie rozumiem z tego zamieszania.
-Ornella i Fede będą mieszkać u nas przez jakiś czas.
-Ale jak to, a co z wyjazdem do Kataru?
-Na razie nigdzie nie pojedziemy z powodu ich wizyty u nas.
-Aha, czyli to jest tylko ten powód. Jakbyś nie mógł całkiem z tego zrezygnować. To ile mam czasu? Tydzień, dwa, trzy?
-Dwa miesiące.
-Na serio?! O tato dzięki, tato dzięki, dzięki!!-krzyknęłam po czym rzuciłam mu się w ramiona.
-Zastanowię się z zrezygnowania z wyjazdu, ale teraz muszę ci coś powiedzieć. Ornella to moja była narzeczona, a to jej syn Federico.
-No to że jej syn to wiem, zdążyłam wcześniej ogarnąć to sprawę.
-Nie dałaś mi dokończyć, bo Fede to także i mój syn.
-Że co?!! Aaa... Jak to?
-Powinienem ci powiedzieć to wcześniej, ale uznałem że zrobię to dzisiaj, przy nich, żeby mieć pewność że tym razem nie stchórzę i na pewno powiem, przepraszam za to, ale proszą bądź miła.
-No spoko, nie mam powodu do nienawiści, na razie przynajmniej.-powiedziałam śmiejąc się.
-Jesteś kochana.-dodał tato, całując mnie w czoło.
Siedzieliśmy na dole, tata z Ornella długo opowiadali o przeszłości i o tym jak to było kiedy byli razem, bardzo ładna była ich historia. Zupełnie zapomniałam o Leónie który leżał pod łóżkiem u mnie w pokoju. Natychmiast się zerwałam i pobiegłam na górę, mówiąc tacie, że zapomniałam wyciągnąć wtyczkę prostownicy z kontaktu. Kiedy wpadłam do pokoju, od razu zerknęłam pod łózko, ale Leóna już nie było, podeszłam do balkonu był leciutko uchylony, zamknęłam go. Miałam już schodzić na dół, gdy nagle zobaczyłam Federica stojącego w drzwiach.
León
Po powrocie do domu z karaoke, od razu zadzwoniłem do Violi, mimo tego, że przed chwilą się widzieliśmy już mi jej brakowało. Długo rozmawiałem Z Violettą, jakoś nie potrafiliśmy skończyć. Było już późno, ale ktoś zapukał do mojego pokoju. Był to Diego.
-Co ty tu robisz? I czego tu szukasz?
-Musimy pogadać.
-Ale o czym? Jeśli myślisz, że przez twoje straszenie znów się rozstanę z Violettą, to jesteś w błędzie.
-Nie ja nie o tym chciałem gadać.
-To w takim wypadku po jaką cholerę żeś tu przylazł?
-Więc tak chodzi o Violettę, ale tylko o nią może grozić jej niebezpieczeństwo.
-Co? Jakie niebezpieczeństwo, nie rozumiem. Grozisz mi teraz w ten sposób tylko innym sposobem, nie dam się na to nabrać.
-Nie! To wszystko prawda, powiem ci wszystko ale pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Nie możesz powiedzieć nic Violettcie i będziesz mi pomagał jej pilnować, jesteś jej chłopakiem, na pewno w wielu przypadkach będzie ci lepiej mieć na nią oko niż mi.
-Ok. Ale o co chodzi z tym wszystkim skąd to wiesz?
-Dotarła do mnie informacja od pewnej osoby która groziła, że jeśli nie pomogę mu w pozbyciu się..-przerwał, a zaraz dodał jakby dalszą część, bez jednego szczegółu.-To porwie Violettę tak jak Cami i zamknie ją nie wiadomo gdzie na przykład wywiezie ja gdzieś, do innego miasta i nigdy jej nie znajdziemy i nie zobaczymy jej już.
-Co, ale kto ci to powiedział?
-Nie mogę akurat tego powiedzieć i tak dużo wygadałem, ale to dla dobra Violi. Musisz mi pomóc w tym wszystkim sam sobie nie poradzę. Postanowiłem do ciebie przyjść, bo nie wiem co mam robić, tylko ty możesz pomóc, bo ja jestem w kropce, sam jej nie upilnuję. Ale nie mów tego nikomu! Jasne. Nie ma co denerwować Violetty na zapas, i tak ma już wystarczająco swoich problemów.
-Dobrze. Pomogę dla niej zrobię wszystko.
-Wow ty ją na prawdę bardzo kochasz.
-Taak, nawet nie wiesz jak bardzo.
-Przepraszam za te komplikacje które przysporzyłem między wami. Po prostu, w jakimś momencie zakochałem się w niej, to wszystko stało się tak szybko, ale odpuszczę już sobie, nie chce robić problemów i walczyć o nią , bo Violetta nie jest zabawką. Zrozumiałem że robiłem źle kiedy dotarło do mnie że mogę jej już nie zobaczyć i stracić ją na zawsze. Kocham ją, ale proszę daj mi się chociaż z nią zaprzyjaźnić, ja nie jestem wcale taki zły, nie wiesz jak to jest cierpieć z miłości?
-Wiem jak to jest, byłem już w takiej sytuacji nie raz. Oczywiście że możesz się z nią przyjaźnić, nie zabronię ci tego, masz do tego takie samo prawo jak i ja. I ja tez przepraszam, po prostu ona jest dla mnie najważniejsza. Dzięki że wszystko powiedziałeś, będę jej pilnować.-powiedziałem, po czym przybiliśmy sobie piątkę. Diego zaraz wyszedł, a ja za nim, ale nie dosłownie, bo ja poszedłem do Violetty.
Violetta
Siedziałam w pokoju przy biurku i rysowałam w pamiętniku. Tak bardzo cieszyłam się ze spędzonego z Leónem wieczoru, było niesamowicie. I Fran tez kogoś poznała. Tak sobie myślałam, gdy nagle usłyszałam szum liści na drzewie, a później jakieś kroki. Jakby ktoś był na balkonie. szybko podeszłam i odsunęłam roletę. Podskoczyłam, aż z przerażenia na początku, ale po chwili byłam uradowana, gdy dostrzegłam że na balkonie stoi León.-Co ty tu robisz, o tej godzinie?-zapytałam wpadając mu w ramiona.
-Yy.. Nie mogłem już wytrzymać bez ciebie.-powiedziała po czym zaczęliśmy się całować dość namiętnie. Po chwili weszliśmy do pokoju i zamknęliśmy drzwi balkonowe. Długo gadaliśmy. Mimo tego, że była późna pora, tata zapukał do drzwi pokoju z pytanie :- Violu śpisz? Mogę wejść?-León i co teraz przecież jak cię tu zobaczy to od razu mnie wywiezie.-panikowałam.
-Nie martw się, schowam się.
-Okey, ale szybko i najlepiej pod łóżko.
-Spoko.-odpowiedział cicho, po czym wślizgnął się pod łóżko, a ja udając zaspaną otworzyłam drzwi.
-O co chodzi, tato?
-Mamy ważnych gości..
-O tej porze?
-Przylecieli z Włoch to dlatego, tak późno są, gdyż opóźniony mieli samolot. Chodź poznasz ich.
Nie odpowiadając zeszłam na dół. Byłam zaskoczona widokiem.
-Dobry wieczór.-powiedziało cicho kobieta o blond włosach jakby nie chciała nikogo obudzić. Była bardzo piękna i dość wysoko.-Jestem Ornella.
-Yy.. dzień.. to znaczy dobry wieczór. Mam na imię Violetta.
-Hmm.. Ale ty wyrosłaś..-nie dokończyła zdania, po w połowie przerwał jej jakiś męski głos.-A ja jestem Federico.-był to głos chłopaka który wyszedł właśnie z kuchni pijąc sok pomarańczowy.
-Cześć.-powiedziałam, po czym odwróciłam się w stronę taty.-O co tu chodzi? Bo nic nie rozumiem z tego zamieszania.
-Ornella i Fede będą mieszkać u nas przez jakiś czas.
-Ale jak to, a co z wyjazdem do Kataru?
-Na razie nigdzie nie pojedziemy z powodu ich wizyty u nas.
-Aha, czyli to jest tylko ten powód. Jakbyś nie mógł całkiem z tego zrezygnować. To ile mam czasu? Tydzień, dwa, trzy?
-Dwa miesiące.
-Na serio?! O tato dzięki, tato dzięki, dzięki!!-krzyknęłam po czym rzuciłam mu się w ramiona.
-Zastanowię się z zrezygnowania z wyjazdu, ale teraz muszę ci coś powiedzieć. Ornella to moja była narzeczona, a to jej syn Federico.
-No to że jej syn to wiem, zdążyłam wcześniej ogarnąć to sprawę.
-Nie dałaś mi dokończyć, bo Fede to także i mój syn.
-Że co?!! Aaa... Jak to?
-Powinienem ci powiedzieć to wcześniej, ale uznałem że zrobię to dzisiaj, przy nich, żeby mieć pewność że tym razem nie stchórzę i na pewno powiem, przepraszam za to, ale proszą bądź miła.
-No spoko, nie mam powodu do nienawiści, na razie przynajmniej.-powiedziałam śmiejąc się.
-Jesteś kochana.-dodał tato, całując mnie w czoło.
Siedzieliśmy na dole, tata z Ornella długo opowiadali o przeszłości i o tym jak to było kiedy byli razem, bardzo ładna była ich historia. Zupełnie zapomniałam o Leónie który leżał pod łóżkiem u mnie w pokoju. Natychmiast się zerwałam i pobiegłam na górę, mówiąc tacie, że zapomniałam wyciągnąć wtyczkę prostownicy z kontaktu. Kiedy wpadłam do pokoju, od razu zerknęłam pod łózko, ale Leóna już nie było, podeszłam do balkonu był leciutko uchylony, zamknęłam go. Miałam już schodzić na dół, gdy nagle zobaczyłam Federica stojącego w drzwiach.
sobota, 26 października 2013
Rozdział 26 " Fran ! To jest twoja miłość ! "
Naty
Kiedy weszliśmy do środka, usiedliśmy wszyscy razem przy stoliku, na scenę akurat wszedł jakiś chłopak, Francesca nie spuszczała z niego wzroku nawet na minutę. Kiedy skończył śpiewać poszedł do barku, gdzie usiadł, ale sam, Fran natychmiast poszła w jego stronę. Ja siedziałam koło Maxiego, który cały czas gadał jakieś głupoty, ale był taki słodki. Od jakiegoś czasu mam do niego słabość, ale jakoś nie umiem mu powiedzieć co czuję. Nagle na scenę zaprosili Violettę i Leóna, którzy zaśpiewali bardzo piękną piosenkę, którą skomponowali razem jeszcze przed wakacjami.
-To było piękne i takie romantyczne , co nie?-zapytał Maxi.
Przez chwile nie wiedziałam co odpowiedzieć, ale pomyślałam, że jeśli będę udawać kogoś innego nic mi wtedy nie wyjdzie
-Tak, przepiękne. Chciałabym znaleźć swoją drugą połówkę.-powiedziałam opuszczając głowę.
-Tak, ja też bym chciał. A wiesz nawet podoba mi się taka jedna co chodzi do Studia...
-Oo serio, oby ci się z nią udało.-szybko powiedziałam i wstałam podchodząc do Cami i Brodweya, którzy także na boku szeptali sobie miłosne słówka.-Dlaczego ja zawsze muszę trafić na taki moment.-pomyślałam znowu spoglądając na nową parkę. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Było mi żal trochę tego, że Maxi jest w kimś zakochany, bolało mnie to, w szczególności, że on bardzo mi się podobał. Chodziłam sobie po klubie sama, w końcu dojrzałam Tomasa który stał także samotnie przy barku. Szybko do niego podeszłam. Od razu zapomniałam o moim smutku, gdy zaczęliśmy rozmawiać, jednak to nie było to samo co z Maxim.
Francesca
Powoli podeszłam do chłopaka, który siedział przy barku. Był na prawdę uroczy.

-Cześć.-powiedziałam nieśmiało.
-Cześć.-odpowiedział uśmiechając się szeroko.-Wow, a jednak dobrze myślałem, że dziś spotka mnie coś wyjątkowego.
-Oo no to jak widać nie tylko twoje myśli i sny się sprawdzają.-dopowiedziałam śmiejąc się.
-Wiesz, jesteś naprawdę słodka.-powiedział nie spuszczając ze mnie wzroku.
-Dziękuję. Wiesz ty też jesteś niesamowity.
-Uu no to świetnie się zapowiada. Dosiądziesz się?-zapytał łapiąc mnie za dłoń.
-Tak z chęcią.-odpowiedziałam.-Jak masz na imię?
-Marco. A ty? Śliczna damo.
-Francesca.
-Oo prześlicznie. Mam pytanko , śpiewasz może coś?
-Taak! Uwielbiam śpiewać, dlatego chodzę do Studia.
-Super zawsze chciałem tam chodzić, ale jakoś nigdy nie miałem okazji spróbować.
-To koniecznie musisz. Było by super gdybym cię mogła tam codziennie widywać.
-Tobie nie odmówię.
-Świetnie.-powiedziałam, po czym na chwilę oboje zamilkliśmy.
-Ej może zaśpiewamy coś razem, teraz?
-Teraz?
-Tak.
-No pewnie, z chęcią.
Oboje wstaliśmy i podeszliśmy do sceny, kiedy zabraliśmy mikrofony z fortepianu natychmiast poleciała muzyka do piosenki "Junto a ti". To było niesamowite śpiewać z takim chłopakiem, to był mój najlepszy dzień w życiu.
Kiedy weszliśmy do środka, usiedliśmy wszyscy razem przy stoliku, na scenę akurat wszedł jakiś chłopak, Francesca nie spuszczała z niego wzroku nawet na minutę. Kiedy skończył śpiewać poszedł do barku, gdzie usiadł, ale sam, Fran natychmiast poszła w jego stronę. Ja siedziałam koło Maxiego, który cały czas gadał jakieś głupoty, ale był taki słodki. Od jakiegoś czasu mam do niego słabość, ale jakoś nie umiem mu powiedzieć co czuję. Nagle na scenę zaprosili Violettę i Leóna, którzy zaśpiewali bardzo piękną piosenkę, którą skomponowali razem jeszcze przed wakacjami.
-To było piękne i takie romantyczne , co nie?-zapytał Maxi.
Przez chwile nie wiedziałam co odpowiedzieć, ale pomyślałam, że jeśli będę udawać kogoś innego nic mi wtedy nie wyjdzie
-Tak, przepiękne. Chciałabym znaleźć swoją drugą połówkę.-powiedziałam opuszczając głowę.
-Tak, ja też bym chciał. A wiesz nawet podoba mi się taka jedna co chodzi do Studia...
-Oo serio, oby ci się z nią udało.-szybko powiedziałam i wstałam podchodząc do Cami i Brodweya, którzy także na boku szeptali sobie miłosne słówka.-Dlaczego ja zawsze muszę trafić na taki moment.-pomyślałam znowu spoglądając na nową parkę. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Było mi żal trochę tego, że Maxi jest w kimś zakochany, bolało mnie to, w szczególności, że on bardzo mi się podobał. Chodziłam sobie po klubie sama, w końcu dojrzałam Tomasa który stał także samotnie przy barku. Szybko do niego podeszłam. Od razu zapomniałam o moim smutku, gdy zaczęliśmy rozmawiać, jednak to nie było to samo co z Maxim.
Francesca
Powoli podeszłam do chłopaka, który siedział przy barku. Był na prawdę uroczy.

-Cześć.-powiedziałam nieśmiało.
-Cześć.-odpowiedział uśmiechając się szeroko.-Wow, a jednak dobrze myślałem, że dziś spotka mnie coś wyjątkowego.
-Oo no to jak widać nie tylko twoje myśli i sny się sprawdzają.-dopowiedziałam śmiejąc się.
-Wiesz, jesteś naprawdę słodka.-powiedział nie spuszczając ze mnie wzroku.
-Dziękuję. Wiesz ty też jesteś niesamowity.
-Uu no to świetnie się zapowiada. Dosiądziesz się?-zapytał łapiąc mnie za dłoń.
-Tak z chęcią.-odpowiedziałam.-Jak masz na imię?
-Marco. A ty? Śliczna damo.
-Francesca.
-Oo prześlicznie. Mam pytanko , śpiewasz może coś?
-Taak! Uwielbiam śpiewać, dlatego chodzę do Studia.
-Super zawsze chciałem tam chodzić, ale jakoś nigdy nie miałem okazji spróbować.
-To koniecznie musisz. Było by super gdybym cię mogła tam codziennie widywać.
-Tobie nie odmówię.
-Świetnie.-powiedziałam, po czym na chwilę oboje zamilkliśmy.
-Ej może zaśpiewamy coś razem, teraz?
-Teraz?
-Tak.
-No pewnie, z chęcią.
Oboje wstaliśmy i podeszliśmy do sceny, kiedy zabraliśmy mikrofony z fortepianu natychmiast poleciała muzyka do piosenki "Junto a ti". To było niesamowite śpiewać z takim chłopakiem, to był mój najlepszy dzień w życiu.
Rozdział 25 " Klub karaoke "
Komentujcie plissssss ;*
Francesca
Stałam na korytarzu Studia i obserwowałam co się dzieję w sali muzycznej. Diego przed chwilą wyszedł od nich, a Viola z Leónem pocałowali się, miło było na to patrzeć, szkoda mi jednak było Diega bo wygląda na fajnego faceta, muszę pogadać z Violą na ten temat i dowiedzieć się wszystkiego dokładnie.
-Hej! Fran!-krzyknęła Cami, która razem z Maxim, Brodweyem i Napo biegła w moją stronę.
-Tak? Co się dzieję?
-Znaleźliśmy taką fajną miejscówkę, dziś wieczorem idziemy na karaoke, idziesz z nami?
-Hmm.. No pewnie, czemu nie ja zawsze.
-A zapytasz Violi?
-Tak, ale za chwilę bo na razie jest z Leónem.-powiedziałam wskazując na szyby sali muzycznej, za którymi stali.
-Ale oni przecież się rozstali, León po wczorajszym zajściu między Violą, a Diegiem nie chciał jej znać.-powiedział Maxi.
-no tak , ale Viola była u niego wczoraj wieczorem i wszystko sobie wyjaśnili, zdziwił mnie fakt, ze Leónowi tak szybko to przeszło, ale bardzo się z tego cieszę, bo nie lubię kiedy Viola jest smutna.
-Tak, to prawda, oni są dla siebie stworzeni.-dodała Cami.
-Okey, to ja za chwilę pogadam z Violą na temat karaoke, ale myślę, że się zgodzi, gorzej będzie z jej tatą.
-Tak, z tym może być problem. Dobra my musimy lecieć na zajęcia z tą nową Jackie,-powiedział Napo.
-Do zobaczenia.-powiedziałam i poszłam do sali w której była Violetta.
-Cześć wam.
-Oo cześć Fran.-powiedział León.-Chcesz pogadać z Violą?
-Nie właściwie to mam do was obojga sprawę.
-Jaką?
-Dzisiaj wieczorem idziemy wszyscy na karaoke, podobno jakieś fajne miejsce, przynajmniej tak mówiła Cami, Maxi, Napo i Brodwey. Idziecie z nami?
-No pewnie, ja chętnie.-powiedział León.
-Oj no ja nie wiem, czy mi się uda, no wiesz tata.-powiedziała smutna Violetta.
-Może dasz radę?
-Tak, chyba nawet mam pomysł już jak to zrobić.
-Na serio?
-Tak. Będę. Tylko gdzie to jest?
-Proszę tu masz ulotkę, z adresem.
-Dzięki, no dobra to ja zmykam do domu. Cześć.-odpowiedziała, po czym pocałowała Leóna w policzek i mnie przytuliła na pożegnanie.
Violetta
Siedziałam w pokoju, byłam już przygotowana do wyjścia.
-Violu? Mogę wejść?-zapytała Angie.
-Tak oczywiście.
-Idziesz gdzieś?-zapytała uśmiechając się.
-Tak na karaoke z dziewczynami.
-A tata wie?
-Nie jeszcze.
-Ale on nie może chyb wiedzieć o karaoke?
-Dlatego powiem mu, że przed wyjazdem chce jeszcze spędzić trochę czasu z przyjaciółmi. Nie powiem mu dosłownie gdzie ie, a jak spyta to coś zmyśle.
-To się już robi absurdalne. Trzeba powiedzieć mu o Studiu i o tym, że śpiewasz.
-Wiem i już wiem jak mu to powiem cierpliwości, musze poczekać na wyjazd.
-I na ten twój superowy plan którego nie chcesz mi zdradzić?
-Tak.-powiedziałam uśmiechając się szeroko.-Musze już iść.
-Oki. Baw się dobrze.-powiedziała Angie przytulając mnie.
Miałam już wychodzić, gdy nagle z gabinetu wyszedł tata.
-Wybierasz się gdzieś?-zapytał srogo.
-Tak, chce spędzić czas z przyjaciółmi przed wyjazdem, bo tam już ich nie będę miała.-odpowiedziałam patrząc kontem oka na Angie.
-Wiesz, że nie powinnaś wychodzić już o tej godzinie.
-Tak , ale proszę tato? Ten jeden raz?-zapytałam udając smutną.
-No dobrze, ale żebyś mi nie wróciła zbyt późno.-powiedział uśmiechając się.
Bardzo się cieszyłam, że nie musiałam bardziej kłamać, bo dawno nie miałam takiej przyjemnej chwili z tatą.
-Dziękuję.-odpowiedziałam uradowana i przytuliłam go.
Od razu wyszłam z domu. Do klubu doszłam w miarę szybko, kiedy dotarłam na miejsce wszyscy już na mnie czekali. Cieszyłam się z tego spotkania.
Francesca
Stałam na korytarzu Studia i obserwowałam co się dzieję w sali muzycznej. Diego przed chwilą wyszedł od nich, a Viola z Leónem pocałowali się, miło było na to patrzeć, szkoda mi jednak było Diega bo wygląda na fajnego faceta, muszę pogadać z Violą na ten temat i dowiedzieć się wszystkiego dokładnie.
-Hej! Fran!-krzyknęła Cami, która razem z Maxim, Brodweyem i Napo biegła w moją stronę.
-Tak? Co się dzieję?
-Znaleźliśmy taką fajną miejscówkę, dziś wieczorem idziemy na karaoke, idziesz z nami?
-Hmm.. No pewnie, czemu nie ja zawsze.
-A zapytasz Violi?
-Tak, ale za chwilę bo na razie jest z Leónem.-powiedziałam wskazując na szyby sali muzycznej, za którymi stali.-Ale oni przecież się rozstali, León po wczorajszym zajściu między Violą, a Diegiem nie chciał jej znać.-powiedział Maxi.
-no tak , ale Viola była u niego wczoraj wieczorem i wszystko sobie wyjaśnili, zdziwił mnie fakt, ze Leónowi tak szybko to przeszło, ale bardzo się z tego cieszę, bo nie lubię kiedy Viola jest smutna.
-Tak, to prawda, oni są dla siebie stworzeni.-dodała Cami.
-Okey, to ja za chwilę pogadam z Violą na temat karaoke, ale myślę, że się zgodzi, gorzej będzie z jej tatą.
-Tak, z tym może być problem. Dobra my musimy lecieć na zajęcia z tą nową Jackie,-powiedział Napo.
-Do zobaczenia.-powiedziałam i poszłam do sali w której była Violetta.
-Cześć wam.
-Oo cześć Fran.-powiedział León.-Chcesz pogadać z Violą?
-Nie właściwie to mam do was obojga sprawę.
-Jaką?
-Dzisiaj wieczorem idziemy wszyscy na karaoke, podobno jakieś fajne miejsce, przynajmniej tak mówiła Cami, Maxi, Napo i Brodwey. Idziecie z nami?
-No pewnie, ja chętnie.-powiedział León.
-Oj no ja nie wiem, czy mi się uda, no wiesz tata.-powiedziała smutna Violetta.
-Może dasz radę?-Tak, chyba nawet mam pomysł już jak to zrobić.
-Na serio?
-Tak. Będę. Tylko gdzie to jest?
-Proszę tu masz ulotkę, z adresem.
-Dzięki, no dobra to ja zmykam do domu. Cześć.-odpowiedziała, po czym pocałowała Leóna w policzek i mnie przytuliła na pożegnanie.
Violetta
Siedziałam w pokoju, byłam już przygotowana do wyjścia.
-Violu? Mogę wejść?-zapytała Angie.
-Tak oczywiście.
-Idziesz gdzieś?-zapytała uśmiechając się.
-Tak na karaoke z dziewczynami.
-A tata wie?
-Nie jeszcze.
-Ale on nie może chyb wiedzieć o karaoke?
-Dlatego powiem mu, że przed wyjazdem chce jeszcze spędzić trochę czasu z przyjaciółmi. Nie powiem mu dosłownie gdzie ie, a jak spyta to coś zmyśle.
-To się już robi absurdalne. Trzeba powiedzieć mu o Studiu i o tym, że śpiewasz.-Wiem i już wiem jak mu to powiem cierpliwości, musze poczekać na wyjazd.
-I na ten twój superowy plan którego nie chcesz mi zdradzić?
-Tak.-powiedziałam uśmiechając się szeroko.-Musze już iść.
-Oki. Baw się dobrze.-powiedziała Angie przytulając mnie.
Miałam już wychodzić, gdy nagle z gabinetu wyszedł tata.
-Wybierasz się gdzieś?-zapytał srogo.
-Tak, chce spędzić czas z przyjaciółmi przed wyjazdem, bo tam już ich nie będę miała.-odpowiedziałam patrząc kontem oka na Angie.
-Wiesz, że nie powinnaś wychodzić już o tej godzinie.
-Tak , ale proszę tato? Ten jeden raz?-zapytałam udając smutną.
-No dobrze, ale żebyś mi nie wróciła zbyt późno.-powiedział uśmiechając się.
Bardzo się cieszyłam, że nie musiałam bardziej kłamać, bo dawno nie miałam takiej przyjemnej chwili z tatą.
-Dziękuję.-odpowiedziałam uradowana i przytuliłam go.
Od razu wyszłam z domu. Do klubu doszłam w miarę szybko, kiedy dotarłam na miejsce wszyscy już na mnie czekali. Cieszyłam się z tego spotkania.
Rozdział 24 "Prawda / Tato czy ty mnie szantażujesz? "
Diego
Byłem w Studiu czekałem, aż Violetta przyjdzie miałem nadzieję, że uda mi się z nią pogadać o wczorajszym zajściu. Nagle Pablo zawołał nas do sali prób , bo chciał nam coś przekazać, mimo tego że bardzo chciałem zobaczyć Violettę, musiałam iść.
-Witam wszystkich.-powiedział Antonio.-Kogoś mi brakuję, czy mi się wydaję?
-Tak brakuje Leóna i Violetty.
-No dobrze, mimo tego zacznijmy a jak przyjdą to przekażecie im wszystkie informacje.-dopowiedział, po czym oddał głos Pablo.
-Więc tak jak wiecie, w tym roku Studio weszło na jeszcze wyższy poziom nauczania, dlatego tez chciałbym przedstawić wam dwie nowe osoby które od tego roku będą uczęszczać do Studia i będą nam pomagać wyciągnąć je na sam szczyt. Przedstawiam wam o to DJ i Mora!-wykrzyknął po czym dwóch nowych weszło na salę. Wszyscy przywitaliśmy ich ciepłymi brawami. Nagle do sali weszła po cichu Violetta która od razu podeszła do Francesci. Obie zaczęły natychmiast rozmawiać, ale niestety stałem za daleko, żeby cokolwiek usłyszeć. Cicho się śmiały. Widać było, że Violetta jest bardzo szczęśliwa, nie wiedziałem o co chodzi po wczorajszym zajściu, dlatego też po ogłoszeniach Pabla postanowiłem od razu z nią pogadać.
-Dobrze moi mili. Ale to nie koniec jeszcze niespodzianek.-nagle wytrącił mnie z zamyślenia Antonio.-Chcielibyśmy wam jeszcze przedstawić nową nauczycielkę tańca, która będzie was uczyć tańca klasycznego , ale nie martwcie się ponieważ tańca wam nie zabraknie, gdyż podwoi się ich ilość , bo wszystkie wasze zajęcia z Gregoriem zostają tak jak było. No ale teraz do rzeczy zapraszam tu do nas Jackie.-powiedział, po czym na salę weszła młoda, piękna kobieta o blond włosach.
-No dobrze to chyba wszystko co chcieliśmy wam przekazać mam nadzieję, że przyjmiecie nowych uczniów jak i Jackie miło, gdyż od teraz są z nami na pokładzie.-powiedziała Angie.
-Jasne. Pewnie.-odpowiedzieliśmy wszyscy chórem.
-No dobrze to zmykajcie na zajęcia.-dodała Angie, po czym wszyscy zaczęli wychodzić.
Violetta poszła do sali muzycznej. Natychmiast za nią tam wbiegłem.
-Cześć.-powiedziałem.
-Hej.-powiedziała jakby trochę przygnębiona moim widokiem.-Co tu robisz?
-Chciałem z tobą pogadać o tym co się wydarzyło wczoraj.
-Aa. Wiesz ja.. to była chwila zapomnienia nie wiem co się ze mną wtedy działo, ale ja nie chce z tobą być taka decyzję podjęłam i myślę że powinieneś o tym wiedzieć od razu.
-Ale jak to , myślałem że ..
-Nie nic z tego nie będzie.-dodała.-Po za tym jak kocham Leóna i mam dość tego ciągłego rozstawania się z nim z powodu jakiś bzdur.
-Bzdur ? Według ciebie to była bzdura? Bawisz się mną czy jak?
-Nie nic z tych rzeczy. Jak bym bawiła się twoimi uczuciami to nie powiedziałabym ci tego wszystkiego od razu.
-Cześć Violu.-powiedział León który akurat wszedł do sali, dość uradowany.-A on co tu robi ?
-Musieliśmy porozmawiać o tym co się wczoraj wydarzyło. Musi wiedzieć przecież, że nic do niego nie czuję i że podjęłam decyzję, ostateczną.
-No dobrze.-powiedział po czym podszedł do niej i pocałował ją w czoło.
-Jak to to wy ..-chciałem zapytać ale nie umiałem dokończyć.
-Tak , wyjaśniliśmy już sobie wszystko, i proszę cię daj nam spokój.-powiedziała trochę ciszej.
Nie wiedziałem co odpowiedzieć, tak bardzo byłem w niej zakochany, i straciłem ją. Powoli wyszedłem z sali, było mi smutno, ale miałem nadzieję, że to się tak nie skończy, że będę mógł chociaż się z nią przyjaźnić.
Nagle ktoś wciągnął mnie do sali tanecznej.
-Musisz mi pomóc.-powiedział Gregorio trzymając mi rękę na ustach. Natychmiast zabrałem jego dłoń i zapytałem : -Ale w czym?
-Gdzie Fabio, musimy kontynuować nasz plan.
-A skąd ja mam to wiedzieć , ja nie chce już brać w tym udziału.
-Jak to?! Masz mi pomóc i tyle, jasne? Bo inaczej pożałujesz.
-Tato czy ty mnie szantażujesz?
-A żebyś wiedział że tak , widzę jak patrzysz na tą swoją Violettę, pamiętaj, że Fabio już raz porwał Camilę..
-Ten plan był nie udany nie wiem po co to było, tylko wystraszyłeś Cami!
-Tak? I dobrze. Żeby się Violetta nie wystraszyła , tak jak ona.
-Nie odważysz się jej niczego zrobić.
-Jesteś pewien? Ja sądzę inaczej więc lepiej mi pomóż , żebyś się przypadkiem któregoś dnia nie rozczarował brakiem Violetty w Studiu.-powiedział uśmiechając się szyderczo, wychodząc z sali. Nie wiedziałem co robić.
Byłem w Studiu czekałem, aż Violetta przyjdzie miałem nadzieję, że uda mi się z nią pogadać o wczorajszym zajściu. Nagle Pablo zawołał nas do sali prób , bo chciał nam coś przekazać, mimo tego że bardzo chciałem zobaczyć Violettę, musiałam iść.
-Witam wszystkich.-powiedział Antonio.-Kogoś mi brakuję, czy mi się wydaję?
-Tak brakuje Leóna i Violetty.
-No dobrze, mimo tego zacznijmy a jak przyjdą to przekażecie im wszystkie informacje.-dopowiedział, po czym oddał głos Pablo.
-Więc tak jak wiecie, w tym roku Studio weszło na jeszcze wyższy poziom nauczania, dlatego tez chciałbym przedstawić wam dwie nowe osoby które od tego roku będą uczęszczać do Studia i będą nam pomagać wyciągnąć je na sam szczyt. Przedstawiam wam o to DJ i Mora!-wykrzyknął po czym dwóch nowych weszło na salę. Wszyscy przywitaliśmy ich ciepłymi brawami. Nagle do sali weszła po cichu Violetta która od razu podeszła do Francesci. Obie zaczęły natychmiast rozmawiać, ale niestety stałem za daleko, żeby cokolwiek usłyszeć. Cicho się śmiały. Widać było, że Violetta jest bardzo szczęśliwa, nie wiedziałem o co chodzi po wczorajszym zajściu, dlatego też po ogłoszeniach Pabla postanowiłem od razu z nią pogadać.
-Dobrze moi mili. Ale to nie koniec jeszcze niespodzianek.-nagle wytrącił mnie z zamyślenia Antonio.-Chcielibyśmy wam jeszcze przedstawić nową nauczycielkę tańca, która będzie was uczyć tańca klasycznego , ale nie martwcie się ponieważ tańca wam nie zabraknie, gdyż podwoi się ich ilość , bo wszystkie wasze zajęcia z Gregoriem zostają tak jak było. No ale teraz do rzeczy zapraszam tu do nas Jackie.-powiedział, po czym na salę weszła młoda, piękna kobieta o blond włosach.
-No dobrze to chyba wszystko co chcieliśmy wam przekazać mam nadzieję, że przyjmiecie nowych uczniów jak i Jackie miło, gdyż od teraz są z nami na pokładzie.-powiedziała Angie.
-Jasne. Pewnie.-odpowiedzieliśmy wszyscy chórem.
-No dobrze to zmykajcie na zajęcia.-dodała Angie, po czym wszyscy zaczęli wychodzić.
Violetta poszła do sali muzycznej. Natychmiast za nią tam wbiegłem.
-Cześć.-powiedziałem.
-Hej.-powiedziała jakby trochę przygnębiona moim widokiem.-Co tu robisz?
-Chciałem z tobą pogadać o tym co się wydarzyło wczoraj.
-Aa. Wiesz ja.. to była chwila zapomnienia nie wiem co się ze mną wtedy działo, ale ja nie chce z tobą być taka decyzję podjęłam i myślę że powinieneś o tym wiedzieć od razu.-Ale jak to , myślałem że ..
-Nie nic z tego nie będzie.-dodała.-Po za tym jak kocham Leóna i mam dość tego ciągłego rozstawania się z nim z powodu jakiś bzdur.
-Bzdur ? Według ciebie to była bzdura? Bawisz się mną czy jak?
-Nie nic z tych rzeczy. Jak bym bawiła się twoimi uczuciami to nie powiedziałabym ci tego wszystkiego od razu.
-Cześć Violu.-powiedział León który akurat wszedł do sali, dość uradowany.-A on co tu robi ?-Musieliśmy porozmawiać o tym co się wczoraj wydarzyło. Musi wiedzieć przecież, że nic do niego nie czuję i że podjęłam decyzję, ostateczną.
-No dobrze.-powiedział po czym podszedł do niej i pocałował ją w czoło.
-Jak to to wy ..-chciałem zapytać ale nie umiałem dokończyć.
-Tak , wyjaśniliśmy już sobie wszystko, i proszę cię daj nam spokój.-powiedziała trochę ciszej.
Nie wiedziałem co odpowiedzieć, tak bardzo byłem w niej zakochany, i straciłem ją. Powoli wyszedłem z sali, było mi smutno, ale miałem nadzieję, że to się tak nie skończy, że będę mógł chociaż się z nią przyjaźnić.
Nagle ktoś wciągnął mnie do sali tanecznej.
-Musisz mi pomóc.-powiedział Gregorio trzymając mi rękę na ustach. Natychmiast zabrałem jego dłoń i zapytałem : -Ale w czym?
-Gdzie Fabio, musimy kontynuować nasz plan.
-A skąd ja mam to wiedzieć , ja nie chce już brać w tym udziału.
-Jak to?! Masz mi pomóc i tyle, jasne? Bo inaczej pożałujesz.
-Tato czy ty mnie szantażujesz?
-A żebyś wiedział że tak , widzę jak patrzysz na tą swoją Violettę, pamiętaj, że Fabio już raz porwał Camilę..
-Ten plan był nie udany nie wiem po co to było, tylko wystraszyłeś Cami!
-Tak? I dobrze. Żeby się Violetta nie wystraszyła , tak jak ona.
-Nie odważysz się jej niczego zrobić.
-Jesteś pewien? Ja sądzę inaczej więc lepiej mi pomóż , żebyś się przypadkiem któregoś dnia nie rozczarował brakiem Violetty w Studiu.-powiedział uśmiechając się szyderczo, wychodząc z sali. Nie wiedziałem co robić.
piątek, 25 października 2013
Rozdział 23 "León , kocham cię "
Violetta
Siedziałam w pokoju , cały plan miałam obmyślany. Nie dam tym razem za wygraną , mam dość taty. Nikt nie będzie mi mówił co mam robić. Przez to wszystko dotarła do mnie tez jedna rzecz "LEÓN". Straciłam go przez Diega.
-Nie wiem co czuje. Jak to możliwe.-powiedziałam na głos, sama do siebie.-Diego? Nie to nie jest możliwe.
Złapałam za telefon, torebkę i szybko wyszłam z pokoju. Sprawdziłam czy nikogo nie ma w salonie, po czym wybiegłam z domu.
Szłam dość szybko, aż w końcu doszłam pod dom Leóna. Zapukałam. Drzwi otworzyła mi jego mama.
-Dzień dobry , jest León ?-zapytałam spokojnie.
-Tak jest, ty jesteś Violetta, prawda?
-Tak.-odpowiedziałam uśmiechając się.
-Miło mi cie poznać, León jest w pokoju.-powiedziała , po czym , zamknęła za mną drzwi. Weszłam na górę po schodach i zapukałam do drzwi po lewej stronie korytarza.
-Proszę.-krzyknął złośliwie León, przerywając grę na gitarze.
Powoli weszłam do pokoju.
-Cześć.-powiedziałam cicho i nieśmiało.
-Co ty tu robisz?-zapytał dość niemiło.
-Muszę tobą porozmawiać.
-Nie mamy o czym rozmawiać.
-Jesteś pewny, bo ja mam ci coś do powiedzenia i chciałabym żebyś mnie wysłuchał.
-Yy..-jakby chciał coś mi powiedzieć ale nie mógł, po chwili jednak dodał -Dobrze.
-Posłuchaj, to co widziałeś przed Studiem to wcale nie było tak jak wyglądało, nie chciałam pocałować Diega, od paru dni zastanawiam się nad swoimi uczuciami, ale wiem , że chociażbym nie wiem jakbym się starała to nie potrafię o tobie zapomnieć.-powiedziałam, a on tylko patrzył się na mnie ze smutna miną.
-Ja wiem co widziałem. I nie było to fajne.-odpowiedział.
-Tak wiem to. Ale już wiem czego chce i nie pozwolę, żeby mój tata i ktokolwiek inny zniszczył to wszystko.
-Nie ja ... nie wiem czy dam radę znowu ..
-Kocham cię.-przerwałam mu uśmiechając się.
-Ja ciebie też.-odpowiedział.
-Naprawdę?-zapytałam uradowana.
-Tak.-powiedział kładąc mi dłonie na policzkach.-Tak na prawdę, nie chciałem z tobą zrywać, ale powiedziałem to wszystko, bo byłem zdenerwowany i bardzo przejął mnie ten widok i w ogóle. Przepraszam. Cieszę się, że przyszłaś.
-To ja przepraszam, nie wiem co się wtedy ze mną stało, to była chwila zapomnienia i tyle, to się więcej nie powtórzy.-powiedziałam, gdy po chwili poczułam ciepło ust Leóna na moich. Bardzo brakowało mi takiej chwili z nim. Bardzo go potrzebowałam, mam nadzieję, że już wszystko będzie dobrze.
-Muszę już iść.-powiedziałam.
-Szkoda, ale cieszę się, że w ogóle byłaś.-powiedział jeszcze raz mnie całując.
-A ja cieszę się, że to wszystko nie skończyło się kłótnią.-powiedział po czym wtuliłam się w Leóna i dodałam: -Bardzo cię kocham.
-Ja ciebie też.
Kiedy wyszłam od Leóna, szybko wróciłam do domu, mój tata już chyba spał, a Angie siedziała w kuchni. Szybko pobiegłam na górę, żeby mnie nie zobaczyła. Natychmiast położyłam się na łóżku i zaczęłam wszystko opisywać w pamiętniku, byłam taka szczęśliwa.
Siedziałam w pokoju , cały plan miałam obmyślany. Nie dam tym razem za wygraną , mam dość taty. Nikt nie będzie mi mówił co mam robić. Przez to wszystko dotarła do mnie tez jedna rzecz "LEÓN". Straciłam go przez Diega.
-Nie wiem co czuje. Jak to możliwe.-powiedziałam na głos, sama do siebie.-Diego? Nie to nie jest możliwe.
Złapałam za telefon, torebkę i szybko wyszłam z pokoju. Sprawdziłam czy nikogo nie ma w salonie, po czym wybiegłam z domu.
Szłam dość szybko, aż w końcu doszłam pod dom Leóna. Zapukałam. Drzwi otworzyła mi jego mama.
-Dzień dobry , jest León ?-zapytałam spokojnie.
-Tak jest, ty jesteś Violetta, prawda?
-Tak.-odpowiedziałam uśmiechając się.
-Miło mi cie poznać, León jest w pokoju.-powiedziała , po czym , zamknęła za mną drzwi. Weszłam na górę po schodach i zapukałam do drzwi po lewej stronie korytarza.
-Proszę.-krzyknął złośliwie León, przerywając grę na gitarze.
Powoli weszłam do pokoju.
-Cześć.-powiedziałam cicho i nieśmiało.
-Co ty tu robisz?-zapytał dość niemiło.
-Muszę tobą porozmawiać.
-Nie mamy o czym rozmawiać.
-Jesteś pewny, bo ja mam ci coś do powiedzenia i chciałabym żebyś mnie wysłuchał.
-Yy..-jakby chciał coś mi powiedzieć ale nie mógł, po chwili jednak dodał -Dobrze.
-Posłuchaj, to co widziałeś przed Studiem to wcale nie było tak jak wyglądało, nie chciałam pocałować Diega, od paru dni zastanawiam się nad swoimi uczuciami, ale wiem , że chociażbym nie wiem jakbym się starała to nie potrafię o tobie zapomnieć.-powiedziałam, a on tylko patrzył się na mnie ze smutna miną.
-Ja wiem co widziałem. I nie było to fajne.-odpowiedział.
-Tak wiem to. Ale już wiem czego chce i nie pozwolę, żeby mój tata i ktokolwiek inny zniszczył to wszystko.
-Nie ja ... nie wiem czy dam radę znowu ..
-Kocham cię.-przerwałam mu uśmiechając się.
-Ja ciebie też.-odpowiedział.
-Naprawdę?-zapytałam uradowana.
-Tak.-powiedział kładąc mi dłonie na policzkach.-Tak na prawdę, nie chciałem z tobą zrywać, ale powiedziałem to wszystko, bo byłem zdenerwowany i bardzo przejął mnie ten widok i w ogóle. Przepraszam. Cieszę się, że przyszłaś.
-To ja przepraszam, nie wiem co się wtedy ze mną stało, to była chwila zapomnienia i tyle, to się więcej nie powtórzy.-powiedziałam, gdy po chwili poczułam ciepło ust Leóna na moich. Bardzo brakowało mi takiej chwili z nim. Bardzo go potrzebowałam, mam nadzieję, że już wszystko będzie dobrze.
-Muszę już iść.-powiedziałam.
-Szkoda, ale cieszę się, że w ogóle byłaś.-powiedział jeszcze raz mnie całując.-A ja cieszę się, że to wszystko nie skończyło się kłótnią.-powiedział po czym wtuliłam się w Leóna i dodałam: -Bardzo cię kocham.
-Ja ciebie też.
Kiedy wyszłam od Leóna, szybko wróciłam do domu, mój tata już chyba spał, a Angie siedziała w kuchni. Szybko pobiegłam na górę, żeby mnie nie zobaczyła. Natychmiast położyłam się na łóżku i zaczęłam wszystko opisywać w pamiętniku, byłam taka szczęśliwa.
sobota, 5 października 2013
Dziś urodziny Mechi ♥
Właśnie dziś nasza serialowa Ludmiła kończy 20 lat, mam nadzieje, że wiele z was skorzystało z oferty jaką proponowała nam jedna z czytelniczek bloga violettapolska i wysłało zdjęcia na jej adres email, wszyscy teraz miejmy tylko nadzieję, że prezent urodzinowy od nas dojdzie do skutku i że Mercedes dostrzegnie nasze starania. Wszystkiego najlepszego Mechi ♥♥♥
piątek, 4 października 2013
Wywiad z Ruggero
Ruggero Pasquarelli to utalentowany piosenkarz i aktor, który jest jedną z gwiazd serialu Disney Channel - "Violetta". A oto wywiad z nim i wiele więcej xD
Jak leci, Ruggero?
Świetnie! Bawię się najlepiej na świecie. Śpiewam, gram i nawet próbuję tańczyć w serialu "Violetta". Staram się doświadczyć najwięcej jak to możliwe.
Potrafisz śpiewać, tańczyć i grać... Ale co jest Twoją wymarzoną pracą?
Nie mam pojęcia! Świetnie się bawię próbując różnych rzeczy, ale nie jestem pewien czy chcę poświęcić życie jednej z nich. Lubię śpiewać, lubię grać, i nawet lubię tańczyć... Teraz cieszę się życiem i czuję, że mam niesamowite szczęście!
Jakie to uczucie być sławnym?
To nadzwyczaj dziwne doświadczenie, kiedy ludzie zaczynają rozpoznawać Cię na ulicy. Dziwne, ale również bardzo miłe.
Jak się z tym czujesz?
Czuję się naprawdę szczęśliwy i dumny, gdy ludzie mówią mi, że podobało im się coś, nad czym pracowałem. To daje mi dużo satysfakcji jako artyście.
Potrzebujesz ochroniarzy, gdy idziesz na zakupy?
Ha, ha! Nie, nie potrzebuję ochroniarza, gdy wychodzę. W ogóle tak nie jest. To naprawdę miłe, gdy ludzie podchodzą do mnie. To zawsze sprawia, że się uśmiecham.
Dostajesz dużo wiadomości od fanów?
Bardzo dużo na Twitterze albo na Facebooku. Zawsze bardzo się cieszę, gdy dostaję wiadomości od fanów. Lubię je czytać. Kocham moich fanów!
Odpisujesz swoim fanom?
Odpowiadam na jak najwięcej wiadomości, jednak sporo pracuję i nie mam dużo wolnego czasu. Robię, co mogę.
Chcemy poznać prawdziwego Ruggero! Zdradź tajemnicę... Co jest Twoją największą życiową pasją?
Muzyka jest moją największą pasją. Kiedy tylko mogę, gram na instrumentach muzycznych. Jeśli jest wolna chwila na planie "Violetty", chwytam gitarę i gram ile wlezie. Poza muzyką, aktorstwo jest ewidentnie moją drugą pasją. Mam to, co najlepsze z obu światów grając w serialu "Violetta"!
Chciałbyś kiedyś dostać Oscara?
Oczywiście! To moje największe marzenie. Śniłem o tej małej, złotej statuetce w mojej dłoni, więc życzcie mi szczęścia!
Kto jest twoim idolem wśród aktorów?
Mam sporo ulubionych aktorów. Uważam, że tacy aktorzy jak Tom Hanks, Matt Damon, Johnny Depp i Brad Pitt są najlepsi - ale jest jeszcze Leonardo DiCaprio. On też jest niesamowity.
Oprócz "Violetty", który serial w Disney Channel jest Twoim ulubionym?
Kiedy byłem młodszy, uwielbiałem oglądać "Świat Raven" i "Hannah Montanę". Bez przerwy oglądam Disney Channel, ale teraz moim ulubionym programem jest "Taniec Rządzi".
Co poświęciłbyś dla wymarzonej roli - ogoliłbyś głowę albo pofarbował włosy na niebiesko?
To bardzo dobre pytanie! Myślę, że każdy aktor musi być wszechstronny i najlepsi aktorzy to ci, którzy potrafią się zmieniać i grać różne postacie. Ja byłbym gotów do wielu wyrzeczeń, ale proszę nie dotykać moich włosów. Moje włosy są dla mnie szczególnie ważne!
Czy aktorstwo to ciężki zawód?
Mam prawdziwe szczęście, bo naprawdę cieszę się z tego, co robię. Wielcy aktorzy muszą lubić to, co robią. Czerpię przyjemność z pracowania codziennie, więc zgaduję, że mam ogromne szczęście.
Co lubisz robić, gdy nie pracujesz?
Lubię grać w kręgle i chodzić do kina, ale uwielbiam też spędzać czas z moimi przyjaciółmi. Szczerze mówiąc, to nie mam za dużo czasu wolnego. Rzadko mam czas dla siebie - ale jeśli się taki znajdzie, to przede wszystkim poświęcam go rodzinie i przyjaciołom.
Masz rodzeństwo?
Mam brata Leonardo. Ma dziewięć lat i jest moim największym fanem!
Pogadajmy o dziewczynach, Ruggero... Jaki jest Twój ideał dziewczyny?
Lubię miłe dziewczyny, które mają świetną osobowość. Jeśli chodzi o wygląd, to rzeczą, na którą zawsze zwracam uwagę są oczy. Dziewczyna musi mieć naprawdę ładne oczy!
To które celebrytki mają niesamowite oczy?
Megan Fox, Angelina Jolie i Monica Bellucci!
Jakim jesteś przyjacielem?
Lubię myśleć, że jestem naprawdę dobrym przyjacielem. Mam kilku naprawdę dobrych przyjaciół. Nie liczy się ilość, tylko jakość!
Czy kiedykolwiek miałeś problem ze zdobyciem przyjaciół?
Nie jestem pewien czy miałem z tym problem, ale odkryłem, kim są moi prawdziwi przyjaciele ? szczególnie po tym jak zostałem wybrany do roli w "Violetcie". Mam szczęście, bo otaczam się ludźmi, na których mi zależy i którym zależy na mnie!
Co doradziłbyś osobom, którzy mają trudności ze zdobyciem przyjaciół lub są niepewni swoich przyjaciół?
Jeśli chodzi o przyjaźń, to naprawdę ważne jest by być sobą. Prędzej czy później znajdziesz kogoś, kto będzie chciał być Twoim przyjacielem z jakichś ukrytych powodów. Pozostań wierny sobie i będzie dobrze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


.jpg)


.png)
.jpg)


