niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 11 "Winda"

   Violetta

   Wszyscy byliśmy z szokowani, winda która się otworzyła, była cała zakrwawiona. Teraz mieliśmy pewność, że Cami tu jest. 
-Bardzo się o nią martwię.-powiedziałam.
-Tak to prawda, ta krew jest przerażająca.-odpowiedział Brako.
-Nie pocieszyłeś nas tym, wiesz?-dogadała Naty.
-Tak to prawda.-powiedziałam.
-Wchodzimy do tej windy?-zapytał León.
-Chyba żartujesz?!-krzyknęłam.
-No co? Przecież widać, że ktoś nią ostatnio jechał.
-Tak..Ale to nie znaczy, że my musimy się narażać.-powiedziała Naty.
-Wchodzimy, nie ma jak to dobra przygoda.-powiedział Andreas.
-Przygoda? Czy raczej pewna śmierć?-powiedziałyśmy z Naty naraz śmiejąc się.
Nagle León zaczął wchodzić do windy.
-León uważaj.-powiedział cała się trzęsąc.
-Jest dobrze, ale uważajcie na krew.-powiedział.
-Dobrze.
Wszyscy powoli weszliśmy do niej. Stanęłam obok Leóna i mocno się w niego wtuliłam. León pocałował mnie w głowę. Zaczęliśmy jechać do góry. Wszystko się trzęsło, miałam wrażenie, że zaraz spadniemy na dół, chciałam wrócić do domu i położyć się w swoim łóżku, ale tak bardzo tęskniłam i bałam się o Cami. Ale nie tylko to mnie przerażało, ale też rozmowa z Larą i Diegiem, bałam się tego, że mogą mi zrobić krzywdę, w końcu nie dotrzymałam słowa i powiedziałam Leónowi o całej tej sytuacji. byłam bardzo zamyślona, ale nagle to wszystko przerwała mi winda która się zatrzymała w połowie jazdy. Wszyscy byliśmy przerażeni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz