Wyszliśmy z hotelu i powoli wracaliśmy do domu, kiedy wyszliśmy ze starego miasta zaprowadziliśmy Camilę do jej domu. Rodzice Cami wprost nie mogli uwierzyć w to, że się znalazła, że my ją znaleźliśmy. Bardzo nam dziękowali za to wszystko, ale mówili też, że nie powinniśmy narażać życia, ale gdybyśmy tego nie zrobili nie wiadomo, co by się działo dalej. Byli w zupełnym szoku, że grupka nastolatków jest lepsza od policji. Kiedy poszliśmy od Cami, Każdy poszedł w swoją stronę, po za Leónem i Violą. dziwnym trafem oni poszli się jeszcze przejść, gdyż Violetta bardzo bała się jak jej tata zareaguje na to, że pojawi się w domu nad ranem.
Violetta
Przechodziliśmy z Leónem przez park.
-Bardzo się boję iść do domu.-powiedziałam.
-Nie martw się przecież nie może się na ciebie jakoś bardzo złościć, w końcu się znalazłaś.-odpowiedział León.
-Tak to prawda, ale nie znasz jeszcze mojego ojca.
-Czy ja wiem, na pewno nie znam go tak dobrze jak ty sama. W końcu to twój tata, zrobisz jak ze chcesz, ale im dłużej będziesz zwlekać z powrotem do domu, tym bardziej będzie się martwił i będzie na ciebie bardziej zły.
-Tak masz racje. ukrywanie się tu nic nie da, w końcu to ja was pospieszałam a z nas wszystkich nie licząc ciebie wrócę do domu ostatnia.-Wiesz, może to poprawi ci humor.-powiedział słodko.
-Co?-zapytałam gdy nagle objął mnie i pocałował. Powoli robiło się już jasno, byliśmy z Leónem cały czas w parku, rozmawiając, śmiejąc się. Całkiem zapomniałam o powrocie do domu i o konsekwencjach było mi z nim tak dobrze, że całkiem zapomniałam o tacie.
-Violetta!-ktoś krzyknął, ale kiedy się odwróciła zaparło mi dech w piersiach była i szczęśliwa i przerażona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz