sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 20 "Bilety do Kataru / Zauroczenie"

       German

  Siedziałem w gabinecie, ale cały czas miałem wyrzuty sumienia, nie wiedziałem czy dobrze zrobiłem mówiąc to wszystko Violettcie, bo w końcu... Moje myśli krzyczały, nie wiedziałem gdzie mam znaleźć jaką kolwiek odpowiedź na to wszystko, bałem się, że Viola mnie znienawidzi za to wszystko, ale nie miałem wyjścia, nie umiem zaakceptować tego, że moja córka ma chłopaka i że już dorasta. 
-Co miałem zrobić?-powiedziałem na głos.-Nie! Mam tego dosyć!-powiedziałem, sam do siebie i wziąłem telefon który leżał na stoliku w moim gabinecie.
-Halo?-zapytał Ramallo, który właśnie był na mieście i załatwiał jakieś sprawy.
-Ramallo! Kup bilety! Do Kataru! Wyjeżdżamy!
-Co?! Ale jak to?-zapytał zdziwiony.
-Wiem, ze Violettcie powiedziałem coś innego, ale mam dosyć tego miasta. Muszę się od tego wszystkiego w końcu uwolnić. Muszę się uwolnić od Buenos Aires!


   Francesca

  Siedzieliśmy dalej w Resto. Mało się do siebie odzywaliśmy, wszyscy raczej się zastanawialiśmy jak pomóc Violi. Bardzo było mi jej szkoda.
-Wiecie co? Powinniśmy już wracać do Studio.-zasugerowała Ludmiła.
-Tak to prawda, ale męczy mnie ta cała sprawa, z Violą.-odpowiedziałam.
-Nie martwcie się mną, myślcie o sobie, to jest ważniejsze ja sobie jakoś dam radę.-powiedziała Violetta.
Wszyscy poszliśmy. Każdy z nas poszedł na swoje zajęcia, oprócz Violi coś ją zatrzymało.


   Diego

 Zobaczyłem Violettę która szukała czegoś w torebce, była sama i stała przed Studiem. Szybko do niej podszedłem do niej.
-Cześć Violu!-powiedziałem.
-Heej.-odpowiedziała, ocierając łzy.
-Yy... ty płaczesz, dlaczego?
-Y...ja. Co? Nie, nie płacze...
-Przecież widzę.
-Nie. Ja nie chce zwierzać się akurat tobie, bo i tak wiem, że powiesz wszystko Larze.
-Co? Nie, nie prawda.-Zabolało mnie to co
powiedziała, chociaż trochę się jej nie dziwiłem, po tym jak byłem z Larą, kiedy ona jej wygrażała, pewnie myśli, że jestem z nią i też chce ją zniszczyć. Ale to nie prawda. Bo Violetta mi się na prawdę bardzo podoba. I chciałbym być z nią bliżej. Chociaż być jej przyjacielem.
-Jak to nie?
-Bo...
-Bo?
-Polubiłem cię.
-Co?
-Jesteś słodka, miła, przyjacielska i taka piękna.-mówiąc każde słowo podchodziłem o krok bliżej, a ona stała i patrzyła mi prosto w oczy.


    León

  Byliśmy w sali tanecznej. Mieliśmy mieć zajęcia z Gregoriem. Wszyscy czekaliśmy na Violettę, której jeszcze nie było.
-Gdzie ona jest?!-niecierpliwił się Gregorio.
-Była przed Studiem, miała zaraz przyjść.-powiedziałem.
-To leć po nią, bo ile można czekać!-krzyknął.
-Okey. Już idę.-odpowiedziałem i poszedłem przed Studio po Violę. Kiedy wyszedłem, nie byłem jednak zadowolony tym co zobaczyłem.
-Violetta.-powiedziałem cicho, a ona momentalnie popatrzyła na mnie.
-León, to nie tak jak myślisz.-odpowiedziała, próbując się się bronić.
-Poważnie! Nie tak. Twój tata każe nam się rozstać, mimo tego nie zrobiliśmy tego, a ty praktycznie całujesz się z nim?!
-Ale nie pocałowaliśmy się!-powiedziała zdenerwowana, ale i zrozpaczona.
-Ale ile wam do tego brakowało! Dwa milimetry?! Wybacz, ale z nami koniec, możesz powiedzieć tacie, żeby się nie martwił i że nie musi z tobą nigdzie wyjeżdżać.
-Ale...-nie dokończyła, a łzy polały się jej po policzkach.
-Nic nie mów.-odpowiedziałem.-A ty Diego! Życzę ci żebyś był z nią szczęśliwy tak jak ja nigdy nie mogłem!



    Violetta

  León wrócił do Studia. Stałam dalej w tym samym miejscu, a Diego stał cały czas koło mnie. Łzy leciały mi po policzkach jak strumień wody.
-W porządku?-spytał.
-Nie za bardzo.-odpowiedziałam, nie umiałam się nawet złościć na Diega za to wszystko, przez moment kompletnie nie wiedziałam co robię, ocknęłam się dopiero wtedy jak León przyszedł. Nie wiem co się ze mną dzieje.
-Mogę ci jakoś pomóc?-spytał słodko.
-Tak, tylko... odprowadzisz mnie do domu? Proszę?-zapytałam.
-Nawet z chęcią.-odpowiedział, po czym mnie objął, było mi miło, ale i tak czułam, że choć bym chciała to i tak Diego nie zastąpi mi Leóna, może później, za jakiś czas, ale nie dziś, nie teraz.
-To tutaj.-powiedziałam.-Dziękuję.
-Nie ma za co, to była dla mnie przyjemność.
-Miły jesteś.-odpowiedziałam.-Ale czy ty to wszystko mówisz bo chcesz wyciągnąć coś ode mnie dla Lary?
-Nie, nie już ci mówiłem. Po prostu bardzo mi się podobasz i chciał bym cię lepiej poznać.
-Na prawdę?-zapytałam trochę onieśmielona.
-Tak.-odpowiedział i pocałował mnie w policzek.
-Dziękuje, za wszystko, ale muszę już iść.
-Nie ma za co i do zobaczenia.-powiedział po czym odszedł.
Szybko weszłam do domu, ale zapomniałam o tym, że przedtem wymykałam się. Kiedy weszłam za drzwiami stał już mój tata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz