sobota, 9 listopada 2013
Proszę o komentarze ;*
Proszę o komentarze, zależy mi na waszych opiniach, a także na tym, żebyście podawali pomysły na kolejne rozdziały ja na razie, nie wiem jaki rozdział dodać gdyż nie mam pojęcia co zrobić z gośćmi specjalnymi, będę się musiała nad ty zastanowić, w komentarzach podawajcie swoje propozycję na to co byście chcieli w opowiadaniu i ogólnie na blogu ♥ Bardzo o to proszę !!! Kocham was .. ;*
wtorek, 5 listopada 2013
Rozdział 35 " Niespodzianka / Bilet / Kocham cię ! "
Komeeeeentujcie plissss ♥
Violetta
"Drugi dzień w Miami, na razie jest super! Wieczór z Leónem, i ta cudowna randka, wszystko świetnie się układa. Dzisiaj jedziemy do Studia22 na próby do występu, z którym mamy wystąpić w dniu otwarcia. Antonia ma dla niespodziankę, jestem ciekawa o co chodzi..."-skończyłam pisać w pamiętniku, po czym położyłam go na poduszce. Wszyscy zebraliśmy się przed hotelem. Nagle koło nas stanął ogromny autokar, z napisem Studia21 Buenos Aires! Kiedy do niego wsiedliśmy czuliśmy się jak prawdziwe gwiazdy.
Dojechaliśmy na miejsce.
-To jest niesamowite!-wykrzyczała Cami, kiedy stanęliśmy przed ogromnym budynkiem.
-Studio22... Chciałabym być na miejscu tych którzy się tu dostaną.-powiedziała nie co spokojniej.
-Nie przesadzaj sama też się uczysz w Studiu.
-Ale to jest bardziej nowoczesne i zdecydowanie większe.-dodała z przekąsem.
-Jest większe, bo będzie się tu uczyć dużo więcej osób niż u nas.-zaczął Camilę uspokajać Pablo.
Weszliśmy do środka. Było tam na prawdę ciekawie, wydawało się jakby szklany sufit był z dwadzieścia metrów nad naszymi głowami. Antonio był bardzo "podniecony" tym, że tak nam się tu spodobało, momentami przy rejestrowaniu nasz przyjazd w recepcji nie wiedział co mówi, po czym śmiał się z tego jakby dostawał co chwilę głupawki. Było świetnie...
German

Od wyjazdu Violetty, czuję się fatalnie, mam ochotę na nią
nawrzeszczeć, ale tęsknie za nią, jest moją kochaną córeczką, nie wiem co mam robić, cały czas w rękach mam jej zdjęcie, kilka razy nawet próbowałem jechać za nią, ale Ornella powstrzymywała mnie od tego. W domu sytuacja jest napięta, kilka biletów mi przepadło, ale nikt jeszcze nie wie, że Ramallo załatwił mi bilet do Miami, na dziś wieczór, mam mały plan jak tam polecieć bez wtrącania się Ornelli i Olgi, nie mam zamiaru pozwolić na to, żeby moja córka szlajała się po obcym nie znanym jej w ogóle mieście.
Maxi
Walka o względy Naty, trwa już chyba od wieków, nawet nie pamiętam już czemu tak bardzo mi się spodobała. Chciałbym być taki jak Fede, który walną Ludmi prosto z mostu, że go kręci.
-Naty?-zapytałem. Siedziała sama na ławce, jakby smutna.-Co się dzieję?
-Yy..-nie odpowiedziała, chciała tylko odejść gdy mnie zobaczyła.
-Nie zaczekaj, musimy pogadać.-powiedziałem łapiąc ja za rękę, a ona spojrzała na mnie, słodkimi oczami.
-Myślisz, że mamy o czym?-zapytała wyrywając się z uścisku.
-Tak, mamy. -odpowiedziałem. Usiedliśmy na ławce.-Posłuchaj mnie... uważnie i błagam nie myśl, że kłamie, bo nigdy bym tego nie zrobił w szczególności tobie, a wiesz czemu?
-Czemu?-zapytała spuszczając głowę, a ja dłońmi podniosłem ją z powrotem i popatrzyłem jej prosto w oczy.
-Bo cię ...-przez moment mnie zamuliło.-Kocham!
-Na serio?-zapytała ze łzami w oczach.
-Tak i w końcu mogłem ci to powiedzieć prosto w oczy, szczerze i od serca..
-Ja też cię kocham.-powiedziała i mocno mnie przytuliła..
Violetta
"Drugi dzień w Miami, na razie jest super! Wieczór z Leónem, i ta cudowna randka, wszystko świetnie się układa. Dzisiaj jedziemy do Studia22 na próby do występu, z którym mamy wystąpić w dniu otwarcia. Antonia ma dla niespodziankę, jestem ciekawa o co chodzi..."-skończyłam pisać w pamiętniku, po czym położyłam go na poduszce. Wszyscy zebraliśmy się przed hotelem. Nagle koło nas stanął ogromny autokar, z napisem Studia21 Buenos Aires! Kiedy do niego wsiedliśmy czuliśmy się jak prawdziwe gwiazdy.
Dojechaliśmy na miejsce.
-To jest niesamowite!-wykrzyczała Cami, kiedy stanęliśmy przed ogromnym budynkiem.
-Studio22... Chciałabym być na miejscu tych którzy się tu dostaną.-powiedziała nie co spokojniej.
-Nie przesadzaj sama też się uczysz w Studiu.
-Ale to jest bardziej nowoczesne i zdecydowanie większe.-dodała z przekąsem.
-Jest większe, bo będzie się tu uczyć dużo więcej osób niż u nas.-zaczął Camilę uspokajać Pablo.
Weszliśmy do środka. Było tam na prawdę ciekawie, wydawało się jakby szklany sufit był z dwadzieścia metrów nad naszymi głowami. Antonio był bardzo "podniecony" tym, że tak nam się tu spodobało, momentami przy rejestrowaniu nasz przyjazd w recepcji nie wiedział co mówi, po czym śmiał się z tego jakby dostawał co chwilę głupawki. Było świetnie...
German

Od wyjazdu Violetty, czuję się fatalnie, mam ochotę na nią
nawrzeszczeć, ale tęsknie za nią, jest moją kochaną córeczką, nie wiem co mam robić, cały czas w rękach mam jej zdjęcie, kilka razy nawet próbowałem jechać za nią, ale Ornella powstrzymywała mnie od tego. W domu sytuacja jest napięta, kilka biletów mi przepadło, ale nikt jeszcze nie wie, że Ramallo załatwił mi bilet do Miami, na dziś wieczór, mam mały plan jak tam polecieć bez wtrącania się Ornelli i Olgi, nie mam zamiaru pozwolić na to, żeby moja córka szlajała się po obcym nie znanym jej w ogóle mieście.
Maxi
Walka o względy Naty, trwa już chyba od wieków, nawet nie pamiętam już czemu tak bardzo mi się spodobała. Chciałbym być taki jak Fede, który walną Ludmi prosto z mostu, że go kręci.
-Naty?-zapytałem. Siedziała sama na ławce, jakby smutna.-Co się dzieję?
-Yy..-nie odpowiedziała, chciała tylko odejść gdy mnie zobaczyła.
-Nie zaczekaj, musimy pogadać.-powiedziałem łapiąc ja za rękę, a ona spojrzała na mnie, słodkimi oczami.-Myślisz, że mamy o czym?-zapytała wyrywając się z uścisku.
-Tak, mamy. -odpowiedziałem. Usiedliśmy na ławce.-Posłuchaj mnie... uważnie i błagam nie myśl, że kłamie, bo nigdy bym tego nie zrobił w szczególności tobie, a wiesz czemu?
-Czemu?-zapytała spuszczając głowę, a ja dłońmi podniosłem ją z powrotem i popatrzyłem jej prosto w oczy.
-Bo cię ...-przez moment mnie zamuliło.-Kocham!
-Na serio?-zapytała ze łzami w oczach.
-Tak i w końcu mogłem ci to powiedzieć prosto w oczy, szczerze i od serca..
-Ja też cię kocham.-powiedziała i mocno mnie przytuliła..
poniedziałek, 4 listopada 2013
Rozdział 34 " Randka / Pierwszy pocałunek "
Violetta
Byliśmy już w pokojach hotelowych, podróż była superowa, czułam się świetnie, wcale jakoś nie tęskniłam za tatą. Mogłabym już tak zawsze żyć, bez żadnej presji i zakazów. Pokój dzieliłam z Ludmi i Fran.
Rano kiedy się obudziłyśmy, zeszłyśmy do specjalnej sali przeznaczonej dla nas na śniadanie, wszyscy byli wypoczęci i radośni. Dzisiejszy dzień zapowiada się nie źle, możemy robić co tylko chcemy, bo to dzień odpoczynku dla nas. Od razu po śniadaniu, wybraliśmy się na miasto. Z każdej galerii wychodziłam razem z Lu i Fran z pełnymi torbami. Było świetnie. A co do Federica to... dobrze mu się powodzi, w końcu się odważył i teraz z Ludmiła są parą. Słodko razem wyglądają.
Siedzieliśmy właśnie w małej kafejce. León kupił mi przepiękny złoty pierścionek. Ale nie traciliśmy dużo czasu na popijanie kawki. León zaprosił mnie na randkę do przepięknej restauracji. Fede i Ludmi także się wybrali gdzieś razem.
Jeszcze nigdy w życiu nie miałam takiego chłopaka który by się tak o mnie troszczył, przy Leónie czułam się wyjątkowo. Po kolacji wróciliśmy do hotelu, siedzieliśmy w pokoju chłopaków, ale nie było ich więc byliśmy sami. To był niesamowity wieczór ( Leóna momentami trochę ponosiło, jednak i tak było fajnie ). Kiedy wróciłam do siebie, dziewczyny przez cały czas męczyły mnie różnymi pytaniami, wcale się im nie dziwiłam...
Federico
Kiedy wysłuchałem wszystkich opowieści Leóna jak było na jego randce z Violą, wybrałem się z Ludmi na spacer. Chodziliśmy po parku, było fajnie, dużo się o sobie dowiedzieliśmy. Nagle rozpadał się deszcz.
Od razu zaczęliśmy biec, powiedzmy że biec bo w pewnym momencie oboje wywaliliśmy się, i wpadliśmy w błoto. Byliśmy nim wysmarowani od stóp do głów, ale i tak nie traciłem czasu, bo kiedy tylko doszliśmy do fontanny w kształcie dwóch całujących się aniołków, zrobiłem to samo. Nigdy w życiu nie sądziłem że porady Violetty mi się do czegoś przydadzą jednak myliłem się, jak bym mógł to w Violi także bym się zakochał, ale już i tak znalazłem swój skarb.
Byliśmy już w pokojach hotelowych, podróż była superowa, czułam się świetnie, wcale jakoś nie tęskniłam za tatą. Mogłabym już tak zawsze żyć, bez żadnej presji i zakazów. Pokój dzieliłam z Ludmi i Fran.
Rano kiedy się obudziłyśmy, zeszłyśmy do specjalnej sali przeznaczonej dla nas na śniadanie, wszyscy byli wypoczęci i radośni. Dzisiejszy dzień zapowiada się nie źle, możemy robić co tylko chcemy, bo to dzień odpoczynku dla nas. Od razu po śniadaniu, wybraliśmy się na miasto. Z każdej galerii wychodziłam razem z Lu i Fran z pełnymi torbami. Było świetnie. A co do Federica to... dobrze mu się powodzi, w końcu się odważył i teraz z Ludmiła są parą. Słodko razem wyglądają. Siedzieliśmy właśnie w małej kafejce. León kupił mi przepiękny złoty pierścionek. Ale nie traciliśmy dużo czasu na popijanie kawki. León zaprosił mnie na randkę do przepięknej restauracji. Fede i Ludmi także się wybrali gdzieś razem.
Jeszcze nigdy w życiu nie miałam takiego chłopaka który by się tak o mnie troszczył, przy Leónie czułam się wyjątkowo. Po kolacji wróciliśmy do hotelu, siedzieliśmy w pokoju chłopaków, ale nie było ich więc byliśmy sami. To był niesamowity wieczór ( Leóna momentami trochę ponosiło, jednak i tak było fajnie ). Kiedy wróciłam do siebie, dziewczyny przez cały czas męczyły mnie różnymi pytaniami, wcale się im nie dziwiłam...Federico
Kiedy wysłuchałem wszystkich opowieści Leóna jak było na jego randce z Violą, wybrałem się z Ludmi na spacer. Chodziliśmy po parku, było fajnie, dużo się o sobie dowiedzieliśmy. Nagle rozpadał się deszcz.
Od razu zaczęliśmy biec, powiedzmy że biec bo w pewnym momencie oboje wywaliliśmy się, i wpadliśmy w błoto. Byliśmy nim wysmarowani od stóp do głów, ale i tak nie traciłem czasu, bo kiedy tylko doszliśmy do fontanny w kształcie dwóch całujących się aniołków, zrobiłem to samo. Nigdy w życiu nie sądziłem że porady Violetty mi się do czegoś przydadzą jednak myliłem się, jak bym mógł to w Violi także bym się zakochał, ale już i tak znalazłem swój skarb.
Rozdział 33 " List "
Komeeentujcieee plisss ;*
Violetta
Położyłam się spać bardzo późno, z Federico rozprawialiśmy o rodzicach i tak jakoś zleciało. Kiedy rano się obudziłam i spojrzałam na zegarek pierwsze co pomyślałam-spóźnię się do Studia! Z hukiem wybiegłam z pokoju. Nikt nie chodził po domu a na zegarku była 10.15, wpadłam do Federica który spał w najlepsze.
-Wstawaj idioto! Spóźnimy się!-wrzasnęłam chlapiąc go lodowatą wodą.
-Violetta!-wrzasnął po czym dodał już spokojnie i z uśmiechem.-Chciałem ci wykręcić numer i przestawiłem ci zegarek jest 6.00 rano a nie 10.00
-I to jest takie śmieszne?-spytałam przymulona.
-Myślałem że zaczniesz krzyczeć na cały dom, tak jak kiedyś co tata prawie się o Studiu dowiedział.
-Aaaa i dlatego to zrobiłeś! Chciałeś mnie wsypać przecież on by mnie w klasztorze zamknął! To że uczę się w Studiu nie musi ujrzeć światła dziennego!
German
Stałem za drzwiami pokoju Federica. Boże ona mnie okłamała!Na prawdę przez chwilę myślałem że wywiozę ją do klasztoru w... Pakistanie, ale uznałem, że na razie nie zrobię jej żadnej awantury, poczekam z tym do wieczora, zobaczę jak bardzo jeszcze mnie dziś okłamie.
León
Stałem przed Studiem i czekałem na Violettę i Federica, bo tylko ich jeszcze nie było. Jesteśmy dzisiaj już ostatni dzień w Studiu przed wyjazdem, bo wieczorem mamy lecieć samolotem na wycieczkę. Ściągnęli nas z rana do Studia, żeby ustalić ostatnie formalności związane z wyjazdem. Nagle Viola razem z Fede przybiegli zasapani.
-Co jest?-zapytałem obejmując Violę.
-A nic mieliśmy małą przygodę rano, ale jest już git.-odpowiedziała i pocałowała mnie w policzek.
Po spotkaniu odprowadziłem Violettę do domu, nikogo nie było więc spokojnie pomogłem się jej spakować. Kiedy wszystko było gotowe, zabrałem walizkę Violi i wyszedłem. Za godzinkę mieliśmy samolot, ale Violetta powiedziała, że ma jeszcze przed wyjściem jakąś sprawę do załatwienia, więc spotkamy się na lotnisku.
German
Wróciłem właśnie z zakupów z Ornellą, dawno nie byłem na takim wypadzie, bo w końcu zawsze zakupy robiła Olga. Byłem teraz już gotowy, żeby porozmawiać z Violettą o tych wszystkich kłamstwach, szybko pobiegłem do jej pokoju. Kiedy tam wszedłem, nikogo jednak nie zastałem, była tylko jakaś kartka na łóżku. Zacząłem czytać.
Drogi tato,
Jest mi wstyd i jest mi przykro bo okłamałam cię-bardzo.
Uczęszczam do Studia21.
Uczę się śpiewu, tańca i gry na instrumentach .
Zostałam wybrana do wycieczki zagranicznej do Miami. Pojechałam,
a zgodę podpisała mi Angie. Teraz zadaj sobie pytanie czy pozwoliłbyś mi się tam uczyć i jechać
na wycieczkę.
Odpowiedź na to pytanie jest odpowiedzią na moje kłamstwo. Przepraszam choć nie mam poczucia winy.
Pewni będziesz chciał mnie stąd zabrać i wywieść gdzieś w środek pustyni...
Wiedz też, że jestem zakochana. Mam chłopaka i przyjaciół.
Kocham cię. Violetta.
Violetta
Położyłam się spać bardzo późno, z Federico rozprawialiśmy o rodzicach i tak jakoś zleciało. Kiedy rano się obudziłam i spojrzałam na zegarek pierwsze co pomyślałam-spóźnię się do Studia! Z hukiem wybiegłam z pokoju. Nikt nie chodził po domu a na zegarku była 10.15, wpadłam do Federica który spał w najlepsze.
-Wstawaj idioto! Spóźnimy się!-wrzasnęłam chlapiąc go lodowatą wodą.
-Violetta!-wrzasnął po czym dodał już spokojnie i z uśmiechem.-Chciałem ci wykręcić numer i przestawiłem ci zegarek jest 6.00 rano a nie 10.00
-I to jest takie śmieszne?-spytałam przymulona.
-Myślałem że zaczniesz krzyczeć na cały dom, tak jak kiedyś co tata prawie się o Studiu dowiedział.
-Aaaa i dlatego to zrobiłeś! Chciałeś mnie wsypać przecież on by mnie w klasztorze zamknął! To że uczę się w Studiu nie musi ujrzeć światła dziennego!
German
Stałem za drzwiami pokoju Federica. Boże ona mnie okłamała!Na prawdę przez chwilę myślałem że wywiozę ją do klasztoru w... Pakistanie, ale uznałem, że na razie nie zrobię jej żadnej awantury, poczekam z tym do wieczora, zobaczę jak bardzo jeszcze mnie dziś okłamie.
León
Stałem przed Studiem i czekałem na Violettę i Federica, bo tylko ich jeszcze nie było. Jesteśmy dzisiaj już ostatni dzień w Studiu przed wyjazdem, bo wieczorem mamy lecieć samolotem na wycieczkę. Ściągnęli nas z rana do Studia, żeby ustalić ostatnie formalności związane z wyjazdem. Nagle Viola razem z Fede przybiegli zasapani.-Co jest?-zapytałem obejmując Violę.
-A nic mieliśmy małą przygodę rano, ale jest już git.-odpowiedziała i pocałowała mnie w policzek.
Po spotkaniu odprowadziłem Violettę do domu, nikogo nie było więc spokojnie pomogłem się jej spakować. Kiedy wszystko było gotowe, zabrałem walizkę Violi i wyszedłem. Za godzinkę mieliśmy samolot, ale Violetta powiedziała, że ma jeszcze przed wyjściem jakąś sprawę do załatwienia, więc spotkamy się na lotnisku.
German
Wróciłem właśnie z zakupów z Ornellą, dawno nie byłem na takim wypadzie, bo w końcu zawsze zakupy robiła Olga. Byłem teraz już gotowy, żeby porozmawiać z Violettą o tych wszystkich kłamstwach, szybko pobiegłem do jej pokoju. Kiedy tam wszedłem, nikogo jednak nie zastałem, była tylko jakaś kartka na łóżku. Zacząłem czytać.
Drogi tato,
Jest mi wstyd i jest mi przykro bo okłamałam cię-bardzo.
Uczęszczam do Studia21.
Uczę się śpiewu, tańca i gry na instrumentach .
Zostałam wybrana do wycieczki zagranicznej do Miami. Pojechałam,
a zgodę podpisała mi Angie. Teraz zadaj sobie pytanie czy pozwoliłbyś mi się tam uczyć i jechać
na wycieczkę.
Odpowiedź na to pytanie jest odpowiedzią na moje kłamstwo. Przepraszam choć nie mam poczucia winy.
Pewni będziesz chciał mnie stąd zabrać i wywieść gdzieś w środek pustyni...
Wiedz też, że jestem zakochana. Mam chłopaka i przyjaciół.
Kocham cię. Violetta.
sobota, 2 listopada 2013
Rozdział 32 " Ornella z tatą... Oj nie dobry moment ! "
Proszę o komentarzeeee ;*
Federico
Siedzieliśmy w pokoju Violi i zastanawialiśmy gdzie podziali się rodzice. Dużo śpiewaliśmy, wiedząc, że ojciec jest już w domu, nie przyszedł do nas ani razu, nawet się nie przywitał jakby o nas zapomniał już całkiem. Violetta za każdym razem tylko powtarzała, że to jest podejrzane i że na pewno za o śpiewanie już załatwia bilety na wyjazd. Ale ja jednak byłem pewien , że to nie przez to tata nie zainteresował się tym, co tu się dzieje. Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy zobaczyć czy jest ktoś na dole. Violetta poszła do biur taty, a ja do kuchni. Nagle usłyszałem pukanie. Kiedy się odwróciłem zobaczyłem, że za drzwiami wejściowymi do kuchni stoi Ludmiła. Szybko podszedłem i otworzyłem.
-Cześć.-powiedziała wesoło.
-Hej.-powiedziałem jakby trochę przymulony, ale zaraz się ocknąłem i pomyślałem : " Nie mogę tego zawalić, zakochałem się w niej , niech wie !"
-Posłuchaj Fede, bo muszę ci coś powiedzieć..
-Nie to ja muszę ci coś powiedzieć.
-Yy, to jak widać przyszłam w dobrym momencie.
-Tak, będzie się co zwierzać
-To jak ty czy ja mam mówić pierwsza?
-Może ty zacznij, kobiety mają pierwszeństwo.-powiedziałem, a ona się zaśmiała.
-Więc tak, nie wiem co sobie pomyślisz, ale muszę ci to powiedzieć, wiesz ostatnio bardzo fajnie spędziliśmy czas..
-Myślę tak samo.-przerwałem jej, a ona się szeroko uśmiechnęła.
-I..
-Co?-zapytałem cicho.
-Bo ja jakby się..
-No co?-przez myśl mi już przechodziło to co chciała mi powiedzieć.
-Yy.. tak jakby spodobałeś mi się trochę.
-Trochę?
-Tak trochę.-powiedziała patrząc na mnie.-Tak trochę nawet bardzo.
-Uu, bardzo? Wiesz..
-Mm.. wiesz tak nawet trochę bardziej, o wiele.
-Dobrze, że to mówisz, bo ty mi też się spodobałaś.
-Na serio?
-Fede! Są w kuchni?!-zawołała Viola z salonu.
-Nie ma ich tu.
-O co chodzi?-zapytała Ludmi.
-A szukamy rodziców. Jakoś dziwnie cicho gdzieś siedzą. Pogadamy jutro, dobrze?
-Pewnie.
-Cieszę się, że przyszłaś.-powiedziałem i pocałowałem ją w policzek.
Kiedy wyszła zacząłem skakać z radości, że udało mi się, i że nie wystraszyłem się tym razem.
-Z czego się tak cieszysz?-zapytała Viola, której nie zauważyłem jak wchodziła do kuchni.
-A z niczego tak sobie skaczę.-nie chciałem się jeszcze przyznać o Ludmile.-I jak są?
-Nie. Chodźmy może są w pokoju taty.
-Tak, dobry pomysł, że wcześniej na to nie wpadliśmy.
-No.
Poszliśmy na górę i zapukaliśmy cicho do drzwi pokoju. Nikt jednak nie odpowiadał, więc leciutko je uchyliliśmy, żeby zobaczyć czy ktoś tam jest, niestety widokiem nie byliśmy zachwyceni, gdyż zastaliśmy tam rodziców w dwuznacznej sytuacji. Na szczęście nie zdążyli nas zauważyć, szybko zamknęliśmy drzwi i wbiegliśmy do mojego pokoju.
-Ojoj, to już wiemy, czemu nie było ich słychać.-powiedziała Violetta.
-Rany, to chyba oznacza, że cieszą się, że znowu mieszkają pod jednym dachem.
-Tak, oj to muszą się bardzo cieszyć.-dodała Viola.
-Wiesz co to oznacza?-zapytałem.
-Co?
-Że jeśli oni tam teraz, to znaczy że kiedyś możemy stać się już na serio rodziną.-powiedziałem, a Viola popatrzyła na mnie jakby smutnym a zarazem szczęśliwym wzrokiem.
Federico
Siedzieliśmy w pokoju Violi i zastanawialiśmy gdzie podziali się rodzice. Dużo śpiewaliśmy, wiedząc, że ojciec jest już w domu, nie przyszedł do nas ani razu, nawet się nie przywitał jakby o nas zapomniał już całkiem. Violetta za każdym razem tylko powtarzała, że to jest podejrzane i że na pewno za o śpiewanie już załatwia bilety na wyjazd. Ale ja jednak byłem pewien , że to nie przez to tata nie zainteresował się tym, co tu się dzieje. Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy zobaczyć czy jest ktoś na dole. Violetta poszła do biur taty, a ja do kuchni. Nagle usłyszałem pukanie. Kiedy się odwróciłem zobaczyłem, że za drzwiami wejściowymi do kuchni stoi Ludmiła. Szybko podszedłem i otworzyłem.
-Cześć.-powiedziała wesoło.-Hej.-powiedziałem jakby trochę przymulony, ale zaraz się ocknąłem i pomyślałem : " Nie mogę tego zawalić, zakochałem się w niej , niech wie !"
-Posłuchaj Fede, bo muszę ci coś powiedzieć..
-Nie to ja muszę ci coś powiedzieć.
-Yy, to jak widać przyszłam w dobrym momencie.
-Tak, będzie się co zwierzać
-To jak ty czy ja mam mówić pierwsza?
-Może ty zacznij, kobiety mają pierwszeństwo.-powiedziałem, a ona się zaśmiała.
-Więc tak, nie wiem co sobie pomyślisz, ale muszę ci to powiedzieć, wiesz ostatnio bardzo fajnie spędziliśmy czas..
-Myślę tak samo.-przerwałem jej, a ona się szeroko uśmiechnęła.
-I..
-Co?-zapytałem cicho.
-Bo ja jakby się..
-No co?-przez myśl mi już przechodziło to co chciała mi powiedzieć.
-Yy.. tak jakby spodobałeś mi się trochę.
-Trochę?
-Tak trochę.-powiedziała patrząc na mnie.-Tak trochę nawet bardzo.
-Uu, bardzo? Wiesz..
-Mm.. wiesz tak nawet trochę bardziej, o wiele.
-Dobrze, że to mówisz, bo ty mi też się spodobałaś.
-Na serio?
-Fede! Są w kuchni?!-zawołała Viola z salonu.
-Nie ma ich tu.
-O co chodzi?-zapytała Ludmi.
-A szukamy rodziców. Jakoś dziwnie cicho gdzieś siedzą. Pogadamy jutro, dobrze?
-Pewnie.
-Cieszę się, że przyszłaś.-powiedziałem i pocałowałem ją w policzek.
Kiedy wyszła zacząłem skakać z radości, że udało mi się, i że nie wystraszyłem się tym razem.
-Z czego się tak cieszysz?-zapytała Viola, której nie zauważyłem jak wchodziła do kuchni.
-A z niczego tak sobie skaczę.-nie chciałem się jeszcze przyznać o Ludmile.-I jak są?
-Nie. Chodźmy może są w pokoju taty.
-Tak, dobry pomysł, że wcześniej na to nie wpadliśmy.
-No.
Poszliśmy na górę i zapukaliśmy cicho do drzwi pokoju. Nikt jednak nie odpowiadał, więc leciutko je uchyliliśmy, żeby zobaczyć czy ktoś tam jest, niestety widokiem nie byliśmy zachwyceni, gdyż zastaliśmy tam rodziców w dwuznacznej sytuacji. Na szczęście nie zdążyli nas zauważyć, szybko zamknęliśmy drzwi i wbiegliśmy do mojego pokoju.-Ojoj, to już wiemy, czemu nie było ich słychać.-powiedziała Violetta.
-Rany, to chyba oznacza, że cieszą się, że znowu mieszkają pod jednym dachem.
-Tak, oj to muszą się bardzo cieszyć.-dodała Viola.
-Wiesz co to oznacza?-zapytałem.
-Co?
-Że jeśli oni tam teraz, to znaczy że kiedyś możemy stać się już na serio rodziną.-powiedziałem, a Viola popatrzyła na mnie jakby smutnym a zarazem szczęśliwym wzrokiem.
Rozdział 31 " Studio22 ? / Fede kocha Ludmi ? / Powiedz prawdę !
Komentujcieeeee *.*
León
Czekaliśmy na Antonia, w sali muzycznej, miał nam coś ważnego do powiedzenia. Przez cały czas gadałem z Diegiem, wszyscy dziwili się że po tym wszystkim w ogóle odzywamy się do siebie, ale on to fajny gość, nawet ostatnio dosyć się za kumplowaliśmy.
-Dzień dobry dzieciaki.-doszedł nas głos Antonia.-Bez dłuższego przedłużania, muszę wam coś powiedzieć, myślę, że to dobra wiadomość dla wszystkich. Więc. Jak wiecie, nasze Studio zdobywa coraz większy prestiż i mamy też coraz większy i lepszy poziom nauczania, ale jednak nie wszyscy mieszkają w Buenos Aires i nie wszyscy mogą się tu uczyć, dlatego też chcemy dać szanse innym utalentowanym dzieciakom, więc chce wam przez to powiedzieć, że nie jesteśmy jedynym Studiem na świecie.
-Co? Ale jak to?-rozpoczął się szmer i pytania w sali.
-Nie martwcie się, to nic złego, po prostu razem z moim siostrzeńcem otworzyliśmy Studio22 w Miami.
-22 ?-zapytała Viola.
-Tak chcieliśmy, żeby ta nazwa była trochę inna, a nie chcieliśmy zmieniać początkowego wyrazu bo to w końcu jest to samo tyle, że w innym mieście, dlatego też jest 22.
-Hmm, a po co nam to pan to mówi?-zapytał Andres.
-A po to, że za dwa tygodnie jest otwarcie i właśnie za trzy dni dziesiątka z was pojedziemy tam ze mną i Pablem na otwarcie. Wystąpicie tam, aby pokazać innym, jak warto chodzić tu i spędzać marzenia.
-Supeer!-wszyscy się ucieszyli.
-Macie już wybrane osoby?-zapytała Viola trochę jakby zaniepokojona.
-Tak, mamy.-powiedział Pablo.
-A moglibyście nam powiedzieć kto pojedzie?-zapytała Cami.
-Na razie nie, bo to nie jest jeszcze ostateczna decyzja, ale dowiecie, się na pewno jeszcze w tym tygodniu.
Po spotkaniu, wyszliśmy przed Studio z Violą, była zmartwiona tym, że jej tata nie wie o tym wszystkim, bardzo się bała, że mogą ją wybrać na ten wyjazd, nie wiedziałem jak jej pomóc.
Violetta
-I co ja mam zrobić? A co jeśli mnie wybiorą, żebym pojechała? Będę musiała powiedzieć o Studiu! przecież jak się tata dowie to mnie już nigdy z domu nie wypuści. Fede powiedz co ja mam zrobić?-powiedziałam zaniepokojona.-Fede?-zapytałam, ale on nie odpowiadał, tylko gapił się przez okno jakby świata po za nim nie widział.-Federico?-zapytałam jeszcze raz, ale on nawet nie drgnął.-Fede !!!!-krzyknęłam wściekła już na niego, a on z przestraszenia uderzył się głową w szybę i upadł na ziemię.
-Yy.. nic ci nie jest?
-Czego ty do cholery chcesz, że się tak drzesz? -zapytał powoli zbierając się z podłogi.
-Aa to pytanie oznacza, że od dwóch godzin w ogóle mnie nie słuchałeś, jak do ciebie mówiłam.
-Mówiłaś coś do mnie?-zapytał patrząc na mnie jakbym robiła sobie z niego żarty.
-Czy mówiłam, nie no szlak mnie trafi za raz.-powiedziałam ze złością.
-No co? Nawet nie pamiętam po co tu już wszedłem.
-Fede! Zamorduję cię za to, ja tu sobie zdzieram gardło, a ty bujasz gdzieś w obłokach!
-Wcale nie bujam.
-Jasne, a ja jestem może świętym Mikołajem, co? O co chodzi?
-Yy..no o.. hmm..
-No wyduś to z siebie.
-Chodzi o Ludmiłę.
-Aa, to wszystko jasne, zakochałeś się?
-Nie..nie wiem..no może..
-Ale fajnie!-krzyknęłam i przytuliłam go.
-A co w tym fajnego?
-Musisz jej powiedzieć o tym co czujesz.
-Nie umiem, nie dam sobie z tym rady.
-Na pewno dasz, jak chcesz mogę z nią o tym pogadać.
-Zrobiłabyś to dla mnie.
-No pewni, bo ja słucham.. I mi zależy.-powiedziałam śmiejąc się.
-No weź, tylko się nie mścij za te dwie godziny
-No nie wiem, zastanowię się, ale jak się zemszczę, to oj marny twój los.
-Ee, nie może być aż tak źle.
-Myślisz? Oj mylisz się.-powiedziałam śmiejąc się.-Ale wiesz możesz mi to wynagrodzić.
-Jak?
-Weź gitarę.
-Aa, już mi się podoba.
-Napisałam nową piosenkę, zaśpiewasz ze mną?
-No pewnie, ale co z tatą?
-Nie ma go na razie w domu.
-Hmm.. wiesz, myślę, że nie powinnaś dawać tacie decydować tak bardzo o twoim życiu.
-Masz rację, nie pozwolę.-powiedziałam po czym zaczęliśmy śpiewać moją piosenkę, wyszła nam genialnie.
León
Czekaliśmy na Antonia, w sali muzycznej, miał nam coś ważnego do powiedzenia. Przez cały czas gadałem z Diegiem, wszyscy dziwili się że po tym wszystkim w ogóle odzywamy się do siebie, ale on to fajny gość, nawet ostatnio dosyć się za kumplowaliśmy.
-Dzień dobry dzieciaki.-doszedł nas głos Antonia.-Bez dłuższego przedłużania, muszę wam coś powiedzieć, myślę, że to dobra wiadomość dla wszystkich. Więc. Jak wiecie, nasze Studio zdobywa coraz większy prestiż i mamy też coraz większy i lepszy poziom nauczania, ale jednak nie wszyscy mieszkają w Buenos Aires i nie wszyscy mogą się tu uczyć, dlatego też chcemy dać szanse innym utalentowanym dzieciakom, więc chce wam przez to powiedzieć, że nie jesteśmy jedynym Studiem na świecie.-Co? Ale jak to?-rozpoczął się szmer i pytania w sali.
-Nie martwcie się, to nic złego, po prostu razem z moim siostrzeńcem otworzyliśmy Studio22 w Miami.
-22 ?-zapytała Viola.
-Tak chcieliśmy, żeby ta nazwa była trochę inna, a nie chcieliśmy zmieniać początkowego wyrazu bo to w końcu jest to samo tyle, że w innym mieście, dlatego też jest 22.
-Hmm, a po co nam to pan to mówi?-zapytał Andres.
-A po to, że za dwa tygodnie jest otwarcie i właśnie za trzy dni dziesiątka z was pojedziemy tam ze mną i Pablem na otwarcie. Wystąpicie tam, aby pokazać innym, jak warto chodzić tu i spędzać marzenia.
-Supeer!-wszyscy się ucieszyli.
-Macie już wybrane osoby?-zapytała Viola trochę jakby zaniepokojona.
-Tak, mamy.-powiedział Pablo.
-A moglibyście nam powiedzieć kto pojedzie?-zapytała Cami.
-Na razie nie, bo to nie jest jeszcze ostateczna decyzja, ale dowiecie, się na pewno jeszcze w tym tygodniu.
Po spotkaniu, wyszliśmy przed Studio z Violą, była zmartwiona tym, że jej tata nie wie o tym wszystkim, bardzo się bała, że mogą ją wybrać na ten wyjazd, nie wiedziałem jak jej pomóc.
Violetta
-I co ja mam zrobić? A co jeśli mnie wybiorą, żebym pojechała? Będę musiała powiedzieć o Studiu! przecież jak się tata dowie to mnie już nigdy z domu nie wypuści. Fede powiedz co ja mam zrobić?-powiedziałam zaniepokojona.-Fede?-zapytałam, ale on nie odpowiadał, tylko gapił się przez okno jakby świata po za nim nie widział.-Federico?-zapytałam jeszcze raz, ale on nawet nie drgnął.-Fede !!!!-krzyknęłam wściekła już na niego, a on z przestraszenia uderzył się głową w szybę i upadł na ziemię.
-Yy.. nic ci nie jest?
-Czego ty do cholery chcesz, że się tak drzesz? -zapytał powoli zbierając się z podłogi.
-Aa to pytanie oznacza, że od dwóch godzin w ogóle mnie nie słuchałeś, jak do ciebie mówiłam.
-Mówiłaś coś do mnie?-zapytał patrząc na mnie jakbym robiła sobie z niego żarty.
-Czy mówiłam, nie no szlak mnie trafi za raz.-powiedziałam ze złością.
-No co? Nawet nie pamiętam po co tu już wszedłem.
-Fede! Zamorduję cię za to, ja tu sobie zdzieram gardło, a ty bujasz gdzieś w obłokach!
-Wcale nie bujam.
-Jasne, a ja jestem może świętym Mikołajem, co? O co chodzi?
-Yy..no o.. hmm..
-No wyduś to z siebie.
-Chodzi o Ludmiłę.
-Aa, to wszystko jasne, zakochałeś się?
-Nie..nie wiem..no może..
-Ale fajnie!-krzyknęłam i przytuliłam go.
-A co w tym fajnego?
-Musisz jej powiedzieć o tym co czujesz.
-Nie umiem, nie dam sobie z tym rady.
-Na pewno dasz, jak chcesz mogę z nią o tym pogadać.
-Zrobiłabyś to dla mnie.
-No pewni, bo ja słucham.. I mi zależy.-powiedziałam śmiejąc się.-No weź, tylko się nie mścij za te dwie godziny
-No nie wiem, zastanowię się, ale jak się zemszczę, to oj marny twój los.
-Ee, nie może być aż tak źle.
-Myślisz? Oj mylisz się.-powiedziałam śmiejąc się.-Ale wiesz możesz mi to wynagrodzić.
-Jak?
-Weź gitarę.
-Aa, już mi się podoba.
-Napisałam nową piosenkę, zaśpiewasz ze mną?
-No pewnie, ale co z tatą?
-Nie ma go na razie w domu.
-Hmm.. wiesz, myślę, że nie powinnaś dawać tacie decydować tak bardzo o twoim życiu.
-Masz rację, nie pozwolę.-powiedziałam po czym zaczęliśmy śpiewać moją piosenkę, wyszła nam genialnie.
piątek, 1 listopada 2013
Rozdział 30 " Upominki, malinki i Piknik pod gwiazdami "
Komentujcieee proszę ;*
Francesca
Dochodziłam już do klubu z daleka widziałam machającą rękę Marco w moją stronę.
-Cześć piękna.-powiedział całując mnie w policzek-Wchodzimy?
-Pewka.-weszliśmy, a Marco objął mnie. Zaraz po nas do środka weszli chłopcy z Violą o i Fede.
Usiadłyśmy przy stoliku, a chłopaki od razu pobiegli na scenę i zaczęli śpiewać http://www.youtube.com/watch?v=NA3kj_4HYR4 . Byli niesamowici, bardzo podobał mi się ich występ w szczególności, że dołączył do nich Marco. Zaraz po chłopakach my weszłyśmy na scenę.Po występie mieliśmy chwile przerwy, aż do ogłoszenia wyników, jednak nie było za bardzo nad czym się tam zastanawiać, moim zdaniem wypadłyśmy dużo gorzej od chłopaków, ale to przez piosenkę, w której za pierwszym razem nie czułyśmy się najlepiej. Doszłam do Marco, który zostawił mi przy stoliku karteczkę, z napisem, że czeka za barkiem.
-No siemka. Już jestem.-powiedziałam, a Marco wyciągnął zza pleców bukiet czerwonych róż.
-Oo jakie piękne!
-Tak piękne, jak ty.-dodał po czym podszedł do mnie i pocałował mnie namiętnie i długo, po chwili zaczął schodzić ustami w dół, aż doszedł do mojej szyi, po której dalej mnie całował, kiedy skończyliśmy Marco wrócił do stolika, a ja poszłam do łazienki. Po chwila do łazienki wpadła Viola.
-Fran! Gdzie ty... o jakie piękne róże, nie mów, że od Marco?
-Tak, od niego.-powiedziałam szeroko się uśmiechając i rozpuszczając włosy.
-Ej co tam chowasz?-zapytała po czym odgarnęła mi włosy.-No nie ! Nie wierzę !-krzyknęła śmiejąc się słodko.-Marco?
-Tak trochę go poniosło.-odpowiedziałam szczęśliwie.
-Niesamowite.-dodała Viola, po czym obie zaczęłyśmy się śmiać.
-A co chciałaś mi powiedzieć?
-Aa, no tak. Niestety nie wygrałyśmy z chłopakami, ale za to przynajmniej teraz chłopaki zastanawiają się czy nie założyć zespołu, mam nadzieję, że to zrobią bo są nie źli.-powiedziała Viola po czym, znowu obie zaczęłyśmy się śmiać.
Violetta
Kiedy wróciłyśmy z Fran do stolika, León rzucił w moją stronę słodkie spojrzenie, jakby chciał powiedzieć "Choć tutaj". Oczywiście nie wytrzymałam i od razu do niego podeszłam. León zabrał mnie na kolana i pocałował. To samo zrobił Fede z Ludmi, tyle, że bez pocałunku, no i nie licząc też faktu, że nie byli parą. Bardzo mnie to zastanawiało, gdyż oboje robili do siebie maślane oczy. Ostatnio bardzo polubiłam Ludmiłe, bardzo się zmieniła od ostatniego roku, bardzo mi pomaga. Teraz to ona i Fran są moimi najlepszymi przyjaciółkami. Nagle Ludmiła i Federico gdzieś wyszli.
Zachowywali się podejrzanie, ale słodko. My z Leónem postanowiliśmy pójść na spacer i coś zjeść. León nie chciał powiedzieć gdzie idziemy, bo uznał że lepiej będzie zrobić mi niespodziankę.
Kiedy doszliśmy na miejsce, zobaczyłam na trawie, rozłożony koc, a na nim koszyk z jedzeniem.
-Jak się podoba?-zapytał przyciągając mnie do siebie.
-León.. To , to jest piękne..i takie romantyczne.-odpowiedziałam po czym pocałowałam go.
-Chciałem spędzić z tobą trochę czasu.
-I dobrze, że chciałeś.-powiedziałam, po czym usiedliśmy na kocu, León wyciągnął z koszyka kanapki, moje ulubione owoce, a także przeróżne soki, które też bardzo lubiłam.
Cały wieczór miło spędziliśmy, dużo się całowaliśmy i przytulaliśmy. Było na prawdę cudownie, mogłabym codziennie spędzać tak z nim czas.
Francesca
Dochodziłam już do klubu z daleka widziałam machającą rękę Marco w moją stronę.-Cześć piękna.-powiedział całując mnie w policzek-Wchodzimy?
-Pewka.-weszliśmy, a Marco objął mnie. Zaraz po nas do środka weszli chłopcy z Violą o i Fede.
Usiadłyśmy przy stoliku, a chłopaki od razu pobiegli na scenę i zaczęli śpiewać http://www.youtube.com/watch?v=NA3kj_4HYR4 . Byli niesamowici, bardzo podobał mi się ich występ w szczególności, że dołączył do nich Marco. Zaraz po chłopakach my weszłyśmy na scenę.Po występie mieliśmy chwile przerwy, aż do ogłoszenia wyników, jednak nie było za bardzo nad czym się tam zastanawiać, moim zdaniem wypadłyśmy dużo gorzej od chłopaków, ale to przez piosenkę, w której za pierwszym razem nie czułyśmy się najlepiej. Doszłam do Marco, który zostawił mi przy stoliku karteczkę, z napisem, że czeka za barkiem.
-No siemka. Już jestem.-powiedziałam, a Marco wyciągnął zza pleców bukiet czerwonych róż.-Oo jakie piękne!
-Tak piękne, jak ty.-dodał po czym podszedł do mnie i pocałował mnie namiętnie i długo, po chwili zaczął schodzić ustami w dół, aż doszedł do mojej szyi, po której dalej mnie całował, kiedy skończyliśmy Marco wrócił do stolika, a ja poszłam do łazienki. Po chwila do łazienki wpadła Viola.
-Fran! Gdzie ty... o jakie piękne róże, nie mów, że od Marco?
-Tak, od niego.-powiedziałam szeroko się uśmiechając i rozpuszczając włosy.
-Ej co tam chowasz?-zapytała po czym odgarnęła mi włosy.-No nie ! Nie wierzę !-krzyknęła śmiejąc się słodko.-Marco?
-Tak trochę go poniosło.-odpowiedziałam szczęśliwie.
-Niesamowite.-dodała Viola, po czym obie zaczęłyśmy się śmiać.
-A co chciałaś mi powiedzieć?
-Aa, no tak. Niestety nie wygrałyśmy z chłopakami, ale za to przynajmniej teraz chłopaki zastanawiają się czy nie założyć zespołu, mam nadzieję, że to zrobią bo są nie źli.-powiedziała Viola po czym, znowu obie zaczęłyśmy się śmiać.
Violetta
Kiedy wróciłyśmy z Fran do stolika, León rzucił w moją stronę słodkie spojrzenie, jakby chciał powiedzieć "Choć tutaj". Oczywiście nie wytrzymałam i od razu do niego podeszłam. León zabrał mnie na kolana i pocałował. To samo zrobił Fede z Ludmi, tyle, że bez pocałunku, no i nie licząc też faktu, że nie byli parą. Bardzo mnie to zastanawiało, gdyż oboje robili do siebie maślane oczy. Ostatnio bardzo polubiłam Ludmiłe, bardzo się zmieniła od ostatniego roku, bardzo mi pomaga. Teraz to ona i Fran są moimi najlepszymi przyjaciółkami. Nagle Ludmiła i Federico gdzieś wyszli.
Zachowywali się podejrzanie, ale słodko. My z Leónem postanowiliśmy pójść na spacer i coś zjeść. León nie chciał powiedzieć gdzie idziemy, bo uznał że lepiej będzie zrobić mi niespodziankę.
Kiedy doszliśmy na miejsce, zobaczyłam na trawie, rozłożony koc, a na nim koszyk z jedzeniem.
-Jak się podoba?-zapytał przyciągając mnie do siebie.-León.. To , to jest piękne..i takie romantyczne.-odpowiedziałam po czym pocałowałam go.
-Chciałem spędzić z tobą trochę czasu.
-I dobrze, że chciałeś.-powiedziałam, po czym usiedliśmy na kocu, León wyciągnął z koszyka kanapki, moje ulubione owoce, a także przeróżne soki, które też bardzo lubiłam.
Cały wieczór miło spędziliśmy, dużo się całowaliśmy i przytulaliśmy. Było na prawdę cudownie, mogłabym codziennie spędzać tak z nim czas.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


.jpg)