środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 13 "Czarna postać"

   Violetta

  Zeszliśmy schodami na ostatnie piętro hotelu, nie zajęło nam to dużo czasu. Postanowiliśmy rozdzielić się jeszcze na dwie grupki. Braco, Andres i Naty, poszli w lewą stronę korytarza, a ja i León w prawą stronę. Doszliśmy na koniec korytarza, był tam ostatni pokój. Był on zamknięty na klucz.
-Masz wsuwkę do włosów?-zapytał León.
-Mam.-odpowiedziałam i podałam mu ją.
León od razu otworzył drzwi.
-Ma się wprawę.-powiedział uśmiechając się.
Weszliśmy do środka było tam ciemno, szyby były powybijane i zasłonięte podartymi prześcieradłami. Panowała tam idealna cisza, nie licząc tych okropnych przeciągów, które tam były. Jednak wcale nie było tam tak spokojnie jak by się wydawało, gdy momentalnie drzwi zatrzasnęły się, a przed nami stanęła czarna postać.


     Naty

  Chodziliśmy chyba każdym korytarzem jaki tylko był. Szliśmy nie odzywając się do siebie.
-Słyszeliście?-zapytał Andres.
-Ale co?-powiedziałam równo z Braco.
-Ktoś woła "POMOCY"!
-Andres błagam cię przestań gadać, i wymyślać te swoje fanaberie, od kilku godzin błąkamy się po ciemnym, opustoszałym, wstrętnym hotelu, naprawdę nie dokładaj nam problemów.-powiedziałam.
-Ale to wcale nie są moje wymysły...-przerwałam mu.
-Są! Przecież tylko tobie się wydaje, że coś słyszałeś, a nam nie, my nic nie słyszymy, rozumiesz! Więc daj sobie spokój!-krzyknęłam.
Po tym dalej szliśmy w ciszy, kiedy skręciliśmy w drugi korytarz usłyszałam coś.
-Pomocy! Pomocy!
-Ej to wcale nie były jego wymysły.-powiedział Braco.
-Tak to prawda. Wow tym razem nie potrzebnie cię zjechałam Andres. Wybacz.-powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Nie szkodzi.-odpowiedział.
Zaczęliśmy biec, z każdym krokiem, krzyki o pomoc było słychać coraz głośniej. Kiedy dobiegliśmy do końca, zobaczyliśmy pozostała część grupy za ogromną kratą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz