Francesca
Stałam na korytarzu Studia i obserwowałam co się dzieję w sali muzycznej. Diego przed chwilą wyszedł od nich, a Viola z Leónem pocałowali się, miło było na to patrzeć, szkoda mi jednak było Diega bo wygląda na fajnego faceta, muszę pogadać z Violą na ten temat i dowiedzieć się wszystkiego dokładnie.
-Hej! Fran!-krzyknęła Cami, która razem z Maxim, Brodweyem i Napo biegła w moją stronę.
-Tak? Co się dzieję?
-Znaleźliśmy taką fajną miejscówkę, dziś wieczorem idziemy na karaoke, idziesz z nami?
-Hmm.. No pewnie, czemu nie ja zawsze.
-A zapytasz Violi?
-Tak, ale za chwilę bo na razie jest z Leónem.-powiedziałam wskazując na szyby sali muzycznej, za którymi stali.-Ale oni przecież się rozstali, León po wczorajszym zajściu między Violą, a Diegiem nie chciał jej znać.-powiedział Maxi.
-no tak , ale Viola była u niego wczoraj wieczorem i wszystko sobie wyjaśnili, zdziwił mnie fakt, ze Leónowi tak szybko to przeszło, ale bardzo się z tego cieszę, bo nie lubię kiedy Viola jest smutna.
-Tak, to prawda, oni są dla siebie stworzeni.-dodała Cami.
-Okey, to ja za chwilę pogadam z Violą na temat karaoke, ale myślę, że się zgodzi, gorzej będzie z jej tatą.
-Tak, z tym może być problem. Dobra my musimy lecieć na zajęcia z tą nową Jackie,-powiedział Napo.
-Do zobaczenia.-powiedziałam i poszłam do sali w której była Violetta.
-Cześć wam.
-Oo cześć Fran.-powiedział León.-Chcesz pogadać z Violą?
-Nie właściwie to mam do was obojga sprawę.
-Jaką?
-Dzisiaj wieczorem idziemy wszyscy na karaoke, podobno jakieś fajne miejsce, przynajmniej tak mówiła Cami, Maxi, Napo i Brodwey. Idziecie z nami?
-No pewnie, ja chętnie.-powiedział León.
-Oj no ja nie wiem, czy mi się uda, no wiesz tata.-powiedziała smutna Violetta.
-Może dasz radę?-Tak, chyba nawet mam pomysł już jak to zrobić.
-Na serio?
-Tak. Będę. Tylko gdzie to jest?
-Proszę tu masz ulotkę, z adresem.
-Dzięki, no dobra to ja zmykam do domu. Cześć.-odpowiedziała, po czym pocałowała Leóna w policzek i mnie przytuliła na pożegnanie.
Violetta
Siedziałam w pokoju, byłam już przygotowana do wyjścia.
-Violu? Mogę wejść?-zapytała Angie.
-Tak oczywiście.
-Idziesz gdzieś?-zapytała uśmiechając się.
-Tak na karaoke z dziewczynami.
-A tata wie?
-Nie jeszcze.
-Ale on nie może chyb wiedzieć o karaoke?
-Dlatego powiem mu, że przed wyjazdem chce jeszcze spędzić trochę czasu z przyjaciółmi. Nie powiem mu dosłownie gdzie ie, a jak spyta to coś zmyśle.
-To się już robi absurdalne. Trzeba powiedzieć mu o Studiu i o tym, że śpiewasz.-Wiem i już wiem jak mu to powiem cierpliwości, musze poczekać na wyjazd.
-I na ten twój superowy plan którego nie chcesz mi zdradzić?
-Tak.-powiedziałam uśmiechając się szeroko.-Musze już iść.
-Oki. Baw się dobrze.-powiedziała Angie przytulając mnie.
Miałam już wychodzić, gdy nagle z gabinetu wyszedł tata.
-Wybierasz się gdzieś?-zapytał srogo.
-Tak, chce spędzić czas z przyjaciółmi przed wyjazdem, bo tam już ich nie będę miała.-odpowiedziałam patrząc kontem oka na Angie.
-Wiesz, że nie powinnaś wychodzić już o tej godzinie.
-Tak , ale proszę tato? Ten jeden raz?-zapytałam udając smutną.
-No dobrze, ale żebyś mi nie wróciła zbyt późno.-powiedział uśmiechając się.
Bardzo się cieszyłam, że nie musiałam bardziej kłamać, bo dawno nie miałam takiej przyjemnej chwili z tatą.
-Dziękuję.-odpowiedziałam uradowana i przytuliłam go.
Od razu wyszłam z domu. Do klubu doszłam w miarę szybko, kiedy dotarłam na miejsce wszyscy już na mnie czekali. Cieszyłam się z tego spotkania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz