Kiedy weszliśmy do środka, usiedliśmy wszyscy razem przy stoliku, na scenę akurat wszedł jakiś chłopak, Francesca nie spuszczała z niego wzroku nawet na minutę. Kiedy skończył śpiewać poszedł do barku, gdzie usiadł, ale sam, Fran natychmiast poszła w jego stronę. Ja siedziałam koło Maxiego, który cały czas gadał jakieś głupoty, ale był taki słodki. Od jakiegoś czasu mam do niego słabość, ale jakoś nie umiem mu powiedzieć co czuję. Nagle na scenę zaprosili Violettę i Leóna, którzy zaśpiewali bardzo piękną piosenkę, którą skomponowali razem jeszcze przed wakacjami.
-To było piękne i takie romantyczne , co nie?-zapytał Maxi.
Przez chwile nie wiedziałam co odpowiedzieć, ale pomyślałam, że jeśli będę udawać kogoś innego nic mi wtedy nie wyjdzie
-Tak, przepiękne. Chciałabym znaleźć swoją drugą połówkę.-powiedziałam opuszczając głowę.
-Tak, ja też bym chciał. A wiesz nawet podoba mi się taka jedna co chodzi do Studia...
-Oo serio, oby ci się z nią udało.-szybko powiedziałam i wstałam podchodząc do Cami i Brodweya, którzy także na boku szeptali sobie miłosne słówka.-Dlaczego ja zawsze muszę trafić na taki moment.-pomyślałam znowu spoglądając na nową parkę. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Było mi żal trochę tego, że Maxi jest w kimś zakochany, bolało mnie to, w szczególności, że on bardzo mi się podobał. Chodziłam sobie po klubie sama, w końcu dojrzałam Tomasa który stał także samotnie przy barku. Szybko do niego podeszłam. Od razu zapomniałam o moim smutku, gdy zaczęliśmy rozmawiać, jednak to nie było to samo co z Maxim.
Francesca
Powoli podeszłam do chłopaka, który siedział przy barku. Był na prawdę uroczy.

-Cześć.-powiedziałam nieśmiało.
-Cześć.-odpowiedział uśmiechając się szeroko.-Wow, a jednak dobrze myślałem, że dziś spotka mnie coś wyjątkowego.
-Oo no to jak widać nie tylko twoje myśli i sny się sprawdzają.-dopowiedziałam śmiejąc się.
-Wiesz, jesteś naprawdę słodka.-powiedział nie spuszczając ze mnie wzroku.
-Dziękuję. Wiesz ty też jesteś niesamowity.
-Uu no to świetnie się zapowiada. Dosiądziesz się?-zapytał łapiąc mnie za dłoń.
-Tak z chęcią.-odpowiedziałam.-Jak masz na imię?
-Marco. A ty? Śliczna damo.
-Francesca.
-Oo prześlicznie. Mam pytanko , śpiewasz może coś?
-Taak! Uwielbiam śpiewać, dlatego chodzę do Studia.
-Super zawsze chciałem tam chodzić, ale jakoś nigdy nie miałem okazji spróbować.
-To koniecznie musisz. Było by super gdybym cię mogła tam codziennie widywać.
-Tobie nie odmówię.
-Świetnie.-powiedziałam, po czym na chwilę oboje zamilkliśmy.
-Ej może zaśpiewamy coś razem, teraz?
-Teraz?
-Tak.
-No pewnie, z chęcią.
Oboje wstaliśmy i podeszliśmy do sceny, kiedy zabraliśmy mikrofony z fortepianu natychmiast poleciała muzyka do piosenki "Junto a ti". To było niesamowite śpiewać z takim chłopakiem, to był mój najlepszy dzień w życiu.
.png)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz