niedziela, 29 września 2013

Rozdział 22 "Plan ucieczki / Rozmowa"

   Violetta

  Siedziałam w pokoju zapłakana. Nie spodziewałam się, że tata zrobi mi coś takiego mimo tego, że chociaż nie chciałam to rozstałam się z Leónem, może i z mojej winy, ale nie było o dla mnie łatwe. 
-Nie chce wyjeżdżać.-powiedziałam sama do siebie.-Muszę coś zrobić, żeby to się nie stało.
Nagle do pokoju weszła Angie.
-Cześć Violu, Ramallo powiedział mi wszystko co się stało. Proszę cię nie płacz.
-Angie. Jak mam nie płakać, tu mam przyjaciół moich jedynych prawdziwych przyjaciół.

-Tak wiem, ale twój tata jest uparty i nic teraz nie zrobisz na siłę.
-Tak to prawda, ale mam pewien plan i nic nie powstrzyma mnie od zrealizowania go.
-Aha.. Więc jaki to plan?-zapytała z chytrym uśmieszkiem.
-Powiem ci wszystko w dniu wyjazdu, do tego czasu zachowujmy się normalnie.
-No dobrze, ale czy nie powinnaś zacząć działać wcześniej? Niż w dniu w którym będziemy tam wylatywać?
-Tak, normalnie bym tak postąpiła, ale tym razem nie. Ten plan wypali, a tata szybko go nie rozwiąże.
-Dobrze...-odpowiedziała uśmiechając się i całując mnie w czubek głowy.


    Lara 

  Siedziałam w Resto, było już późno, ale jakoś nie chciało mi się wracać do domu. Myślałam o Violettcie i Leónie. Źle robiłam strasząc w Violę, ale tak bardzo kocham Leóna, nawet nie wiem kiedy tak się nim zauroczyłam. Zastanawiałam się co robić dalej gdy nagle ktoś zasłonił mi ręką oczy.
Odwróciłam się, a za mną stał Diego.
-Co ty tu robisz?-zapytała.
-A może najpierw "cześć" ?-odpowiedział śmiejąc się.
-Cześć.-powiedziałam.-Więc, co tu robisz?
-Zauważyłem cię kiedy przychodziłem obok baru i postanowiłem z tobą pogadać.
-Okey, no to o co chodzi ?
-Słuchaj. Proszę cię nie rób więcej krzywd Violettcie.-powiedział słodko.
-Czy ty ... -zaśmiałam się pod nosem.
-Co ?
-Podoba ci się prawda ?
-Szczerze, to tak, bardzo, no ale tobie podoba się León, więc i tak na jedno wyjdzie, po za tym rozstali się dzisiaj po południu i to przeze mnie, a teraz jest mi jej szkoda i póki mam szanse chce je wykorzystać, żeby zdobyć jej serce.
-Wow, ty naprawdę się zakochałeś.
-Tak to prawda.-odpowiedział i uśmiechnął się szeroko.
-Dobrze jeżeli mnie o to prosisz. Ale tak między nami to... miałam wyrzuty sumienia, że tak ją źle traktowałam.
-Na serio ?
-Tak, ale nie gadajmy już o tym.
-Okey, wiesz co ja muszę już iść, ale i tak dzięki.-powiedział.
-Nie mam za co.-odpowiedziałam słodkim tonem i wstałam, aby przytulić Diega na pożegnanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz